fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Dzikie rozliczenia z kolaborantami Hitlera

materiały prasowe
Rozmowa z Mateuszem Seroką, slawistą z Uniwersytetu Warszawskiego.

Rz: Luksemburg ma kłopoty z rozliczeniem ze swoją przeszłością. Jego rząd w czasie II wojny światowej kolaborował z Niemcami. A jak wyglądało to w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, które po pokonaniu III Rzeszy stały się państwami komunistycznymi?

Mateusz Seroka: Komunizm miał ogromny wpływ na to, w jaki sposób traktowano ludzi współpracujących z III Rzeszą. Część z kolaborantów, którzy wpadali w ręce nowych władz, została skazana na karę śmierci, innych zmuszono do współpracy.

W jakich krajach kolaboranci poszli na współpracę z nowymi władzami?

Dobry przykład to Węgry i słynni awosze, czyli funkcjonariusze tajnej komunistycznej policji politycznej. Większość z nich była dawnymi strzałokrzyżowcami, czyli lokalnymi nazistami. W przypadku innych krajów sporo kolaborantów decydowało się po prostu na ucieczkę: tak stało się z większością ustaszów, związanych z Niepodległym Państwem Chorwackim, marionetkowym sojusznikiem Osi. Inni zostali zabici. Ci, którzy zajmowali stanowiska np. w kulturze czy gospodarce, trafiali do ciężkich więzień, choć na przykład w Rumunii większość współpracowników reżimu Iona Antonescu, który współpracował z Niemcami, została rozstrzelana.

Czy te rozliczenia były przeprowadzane za pomocą karabinów czy sądów?

W większości przeprowadzono je w dziki sposób – stawiając pod murem albo przed sądem doraźnym. Często rozprawa była pretekstem do pozbycia się wszystkich, którzy mieli inne spojrzenie na przyszłość kraju. Tak zrobiono na przykład w Serbii czy Chorwacji, gdzie większość ludzi represjonowanych jako zwolennicy nazistów czy faszystów była związana z przedwojenną chorwacką partią chłopską, która odmówiła współpracy z ustaszami.

Czy można więc mówić o większej skuteczności tych rozliczeń niż na Zachodzie?

Sądzę, że nie. Dobrym przykładem jest Serbia. Teoretycznie komuniści rozprawili się z tymi, którzy kolaborowali w Jugosławii z Niemcami hitlerowskimi czy z Włochami. Z drugiej strony jednak doprowadzili do sytuacji, w której rząd Milana Nedicia, czyli ekipa, która we współpracy z III Rzeszą stworzyła marionetkowe państewko, w pamięci Serbów nie funkcjonuje.

Czy w trakcie konfliktu na Bałkanach w latach 90. manipulowano pamięcią zbiorową?

Owszem. Wszyscy Chorwaci funkcjonowali wówczas w serbskiej propagandzie jako ustasze. Z kolei w chorwackich i bośniackich mediach o Serbach mówiono per „czetnicy", co o tyle dziwne, że w latach II wojny światowej czetnicy nie nawiązali żadnej strategicznej, sformalizowanej współpracy z Niemcami. Zawiązywała się ona na poziomie taktycznym, wiele oddziałów nawiązywało kontakt z Niemcami albo Włochami, traktując ich jako sojuszników w walce z komunistycznymi oddziałami Tity. >A9

—rozmawiała Agnieszka Kalinowska

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA