fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Smartfony bramą do zakupów

Adobe Stock
Spowodowana pandemią eksplozja kupowania online oznacza częstsze korzystanie z urządzeń mobilnych. Mimo to wciąż konsumenci mają wiele powodów do narzekania.

W dwa lata liczba osób preferujących przeglądanie ofert sklepów internetowych na telefonie wzrosła z 37 do 47 proc. – wynika z badań platformy SMSAPI, zajmującej się masowymi wysyłkami esemesów.

Korzystamy z telefonów do kupowania, ale to także sposób komunikacji z markami – w ten sposób odbierane są np. kody promocyjne. Kupować mobilnie wolą kobiety – 58 proc. przegląda oferty na telefonie, wśród mężczyzn tylko 38 proc. Wśród konsumentów w wieku 25–34 lat 65 proc. chętniej sięga po smartfona w celu szukania ofert, w grupie 55+ aż 69 proc. woli komputer.

– Jako konsumenci lepiej reagujemy na akcje promocyjne sprzedawców prowadzone kanałem mobilnym i z telefonem w dłoni szybciej docieramy do końca procesu zakupowego – mówi Maja Wiśniewska, marketing menedżer SMSAPI.

W sezonie świątecznym widać to szczególnie – na platformie Shoper, z której korzysta ponad 15 tys. e-sklepów, podczas Black Friday 2020 udział transakcji mobilnych sięgał 50 proc. W pierwszej połowie grudnia było ich 56 proc. więcej niż w tym okresie rok temu.

– Powoli zanika praktyka odnajdowania produktu za pomocą telefonu i przełączania się na komputer w celu finalizacji zakupu – zauważa Oliwia Tomalik, marketing manager Shoper. – Ostatnim wąskim gardłem były płatności, ale rosnąca popularność takich metod, jak BLIK, Google Pay czy pay-by-link, sprawia, że nie ma już potrzeby biec po kartę kredytową – dodaje.

Wciąż są jednak problemy, a klienci narzekają na bariery z e-zakupami. Sprzedawcy również przyznają, że istnieje problem z poziomem konwersji, czyli odsetkiem klientów, którzy rozpoczynają proces zakupowy na smartfonie, by ostatecznie go sfinalizować. Średnio wskaźnik ten jest 50 proc. mniejszy niż w przypadku zakupów na komputerze. Według szacunków Google'a aż 231 mln euro wynosi stracony przychód e-sklepów odzieżowych z powodów różnych barier dla konsumentów, 222 mln euro zaś dla sprzedawców elektroniki. Ta kwota w części mogła trafić do innych handlowców, niemniej pokazuje to skalę zjawiska i efekt, jaki na rynku te problemy powodują.

Podstawowym problemem jest kłopotliwe przewijanie listy ofert, co jest związane z wielkością ekranu. Z tego samego powodu użytkownicy mają kłopot, by wyobrazić sobie, jak produkt faktycznie może wyglądać. Kłopotliwe jest też uzupełnianie danych w formularzach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA