fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Galerie handlowe. Czynsze jak gorący kartofel

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Od soboty zamknięta jest większość sklepów w galeriach handlowych, ale firmy nadal nie wiedzą, jak będą za ten czas naliczane czynsze. Rząd nie chce się w spór włączać.

Podczas wiosennego lockdownu rząd w ramach tarczy antykryzysowej zwolnił sklepy z obowiązku płacenia czynszów za okres zamknięcia, ale warunkiem było zarówno wypracowanie porozumienia z centrami, jak i przedłużenie umów o ten okres. Dochodziło też do renegocjacji czynszów, choć negocjacje trwały długo i nie wszędzie udało się doprowadzić do kompromisu.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział ponowne pakiety pomocowe, jak świadczenia postojowe, dopłaty dla firm tracących przychody, zwolnienie z wielu świadczeń np. na ZUS, ale do czynszów się nie odniósł. Okazuje się, że zdaniem urzędników sprawa jest rozwiązana.

Czytaj także: Centra handlowe apelują o wsparcie

– Warunkiem „zwolnienia z czynszu" w okresie zakazu jest złożenie w terminie oferty przedłużenia umowy najmu na dotychczasowych warunkach o okres obowiązywania zakazu przedłużony o sześć miesięcy. Decyzja o złożeniu oferty jest zależna wyłącznie od woli najemcy. Po złożeniu oferty umowa zostanie automatycznie przedłużona – wyjaśnia na pytanie „Rzeczpospolitej" departament komunikacji Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii. – Możliwość skorzystania z rozwiązania przewidzianego w art. 15 ustawy Covid-19 może więc nastąpić więcej niż jeden raz w okresie epidemii czy stanu zagrożenia epidemicznego i aktualizuje się po każdym wprowadzeniu zakazu prowadzenia danej działalności – dodaje.

Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana i dla branży nie oznacza to końca sprawy. – Nawet zwolnienie z czynszów na czas zamknięcia centów handlowych nie pozwoli nam przetrwać, jeśli pozbawienie nas źródeł przychodu potrwa dłużej. Będziemy potrzebować większego zaangażowania państwa i pomocy finansowej – wyjaśnia zarząd ZPPHiU, zrzeszającego największych sprzedawców głównie z sektora odzieżowego i obuwniczego. – Solidarnościowy program podziału kosztów pomiędzy państwo, przedsiębiorców i pracowników jest jednym z rozwiązań, w których upatrujemy szansę na przetrwanie – dodaje.

Branża znów stanęła pod ścianą. – Jedynym rozwiązaniem jest uruchomienie adekwatnej do potrzeb tarczy pomocowej dla przedsiębiorstw dotkniętych decyzjami rządu o ograniczeniu i zamknięciu działalności – mówi Agata Samcik, rzecznik Polskiej Rady Centrów Handlowych. – Nie znamy stanowiska rządu w tej sprawie i nie odbywały się w tej kwestii rozmowy – dodaje.

Według danych ShopperTrak Index Polska październik był w centrach kiepski, ruch spadł o 35 proc. w skali roku, a w stosunku do września o 13,2 proc. W listopadzie będzie pewnie na poziomie marca, co oznaczałoby spadek o ponad 80 proc.

– Wsparcie udzielone przez centra handlowe podczas pierwszego lockdownu było ogromne. To całość naszego przychodu za siedem tygodni przy ponoszonych przez nas pełnych kosztach oraz dodatkowe wsparcie w postaci redukcji czynszowych dla najemców, negocjowane indywidualnie po ponownym otwarciu – mówi Ada Walentek, dyrektor generalna Ceetrus Polska. – Przerzucenie kosztów nowego lockdownu ponownie na centra handlowe po prostu nie jest możliwe – musi pojawić się realna pomoc ze strony rządu. Tarcza powinna zapewniać wsparcie dla wszystkich przedsiębiorców. Dotychczasowe regulacje przekładały całość kosztów na naszą branżę – dodaje.

Właściciele centrów zgodnie oceniają pomysł krytycznie. – Kolejna abolicja czynszowa będzie poważnym ciosem. Sytuacja finansowa centrów wyklucza ponoszenie kosztów ponownego lockdownu, m.in. ze względu na problemy płynnościowe oraz wysokie zobowiązania kredytowe – mówi Anna Malcharek, dyrektor zarządzający Gemini Holding, do którego należą centra Gemini Park. – Dodatkowo w okresie od maja do czerwca wynajmujący dobrowolnie udzielili czasowych upustów czynszowych na rzecz najemców – dodaje.

Mało kto był z wiosennych rozwiązań zadowolony. Wprowadzone przez rząd odgórne rozwiązania dotyczące kwestii czynszowych się nie sprawdziły. W praktyce, w znacznej większości przypadków, najemcy i wynajmujący ustalali indywidualne rozwiązania obejmujące często dłuższy czas niż okres zamknięcia i zawierali stosowne aneksy do umów – mówi Magdalena Kowalak, prezes i dyrektor finansowy centrum Stary Browar. – Dlatego również teraz kwestie biznesowe najemców i wynajmujących w kryzysowej dla obu stron sytuacji nie powinny być odgórnie narzucone. Nie uwzględniają bowiem specyfiki poszczególnych podmiotów, zarówno po stronie wynajmujących, jak i najemców – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA