fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Wirus atakuje, a Polacy chcą się leczyć sami

Pulsometr
Adobe Stock
W ślad za gwałtownym wzrostem liczby zachorowań eksplodowało zainteresowanie sprzętem takim jak pulsoksymetry czy koncentratory tlenu. Stał się prawie nieosiągalny, ceny mocno wzrosły.

Jeszcze zanim stosowanie pulsoksymetrów zasugerował resort zdrowia, od połowy miesiąca gwałtownie rosło zainteresowanie tymi niewielkimi urządzeniami mierzącymi puls oraz poziom nasycenia krwi tlenem. Z danych Ceneo dla „Rzeczpospolitej" wynika, że od połowy października widać kilkusetprocentowy wzrost zainteresowania takimi urządzeniami, 2 listopada w porównaniu z tygodniem wcześniejszym widać było skok nawet niemal 1,8 tys. proc.

Czytaj także: Pandemia: Lody popularniejsze niż szampony i dezodoranty

– Zaobserwowaliśmy gwałtowny wzrost zainteresowania koncentratorami tlenu oraz pulsoksymetrami – potwierdza Katarzyna Jędrachowicz, rzecznik porównywarki Ceneo. Pulsoksymetry kosztują nawet od ok. 50 zł, ale w większości sklepów czy aptek już o nie trudno, a ceny rosną nawet o 100–200 proc. Z koncentratorami tlenu sytuacja jest bardziej skomplikowana, barierą może być wysoka cena zakupu tych urządzeń – 2–3 tys. zł. Jednak i tak zainteresowanie mocno rośnie.

Sprzęt znika z półek

Trend widzą od jakiegoś czasu apteki. – Od około dwóch–trzech tygodni widzimy wzmożone zainteresowanie pulsoksymetrami. Natomiast dotychczas te produkty nie były tak bardzo popularne i na rynku występują problemy z ich dostępnością – mówi Bartosz Piotrowski, szef e-commerce w sieci aptek Dr.Max. – Reagujemy na te trendy i mamy kilka modeli w ofercie. Niestety, popyt znacząco przewyższa podaż dostępną na rynku i te produkty szybko „znikają" z półek. Ponadto w związku z epidemią koronawirusa – oprócz pulsoksymetrów – widzimy też bardzo duże zainteresowanie termometrami, a także witaminami (D i C) czy tranem – dodaje.

Koncentrator tlenu
Adobe Stock

Polowanie na poszukiwane sprzęty przeniosło się także do sieci sklepów z elektroniką. – W ostatnim czasie bardzo dobrze się sprzedają pulsoksymetry mierzące poziom nasycenia krwi tlenem. Są polecane m.in. osobom ze schorzeniami układu oddechowego do monitorowania stanu zdrowia, stąd ich rosnąca obecnie popularność, zwłaszcza po doniesieniach, że będą zalecane dla pacjentów covidowych z łagodnym lub bezobjawowym przebiegiem choroby – mówi Jakub Koss, szef działu handlowego RTV Euro AGD.

– Popyt na pulsoksymetry w ostatnich dniach w zasadzie wyczerpał nasze stany magazynowe, ale już od początku następnego tygodnia będą one ponownie dostępne w naszej ofercie. Klienci będą mogli zakupić zarówno sprzęt tańszy, jak i urządzenia nieco droższe, ale mające atest medyczny i certyfikowaną kalibrację pomiaru – mówi Michał Mystkowski, rzecznik Media Expert. – Analizujemy możliwości rozszerzenia oferty sprzętu okołomedycznego. Sądzę, że efekty naszych działań klienci będą mogli zauważyć już w kolejnych tygodniach – dodaje.

Internet znów zyskuje

Również platformy internetowe widzą, że użytkownicy poszukują kategorii dotąd niespecjalnie pożądanych. – Możemy potwierdzić bardzo duże zainteresowanie takim sprzętem. Obserwujemy duży wzrost w stosunku do miesięcy wakacyjnych – mówi Marcin Gruszka, rzecznik Allegro.

Pandemia wpływa na sprzedaż elektroniki od wiosny i gruntownie zmienia zwyczaje oraz listę najchętniej wybieranych produktów. Już wiosną mieliśmy do czynienia ze szturmem klientów na takie pozycje jak kamerki internetowe, laptopy, drukarki – co było związane z masowym przestawianiem się zarówno na pracę, jak i naukę w trybie zdalnym. Po lekkim uspokojeniu latem trend przybiera na sile. – Cały czas widzimy zwyżki, porównując miesiące 2020 roku do 2019. – Październik okazał się kolejnym miesiącem z mocnym wzrostem – dodaje Katarzyna Jędrachowicz.

Skierowanie na naukę zdalną także najmłodszych dzieci z klas 1–3 szkół podstawowych oznacza dla wielu rodzin konieczność zakupu kolejnego komputera. Dlatego wzrost sprzedaży jeszcze mocniej przyspieszy.

W efekcie wcześniejszych zmian dla starszych klas zainteresowanie kamerami cyfrowymi w październiku było znów o ponad 3000 proc. wyższe niż przed rokiem. Inne kategorie związane z nauką zdalną także notują co najmniej kilkudziesięcioprocentowe zwyżki. Decyzja o zamknięciu większości sklepów w centrach handlowych spowoduje, że w listopadzie kanał online przeżyje ponownie rekordowy napływ klientów, jak w marcu i kwietniu.

Swoje zrobi też zalecenie, aby pracować zdalnie, a dotyczy to nie tylko firm, ale również urzędów.

Covid-19 wywraca zwyczaje

Zamknięcie w domach spowodowało boom nie tylko na sprzęt do pracy zdalnej, ale także AGD. Aby izolacja była łatwiejsza do przetrwania, wiele osób zainwestowało w ekspres – już w 2019 r. sprzedało się ich ok. 500 tys. W tym roku sprzedaż również rośnie – w czerwcu w ujęciu rocznym niemal się podwoiła. Jak podaje GfK, w pierwszym półroczu Polska była czwartym co do wielkości rynkiem w Europie. W ujęciu wartościowym wyprzedzają nas tylko Niemcy, Francja i Niderlandy, a za Polską są Wielka Brytania czy nawet Włochy.

Handlowcy podają, że widać zdecydowany wzrost zainteresowania sprzętem AGD, który ułatwi codzienne obowiązki, jak odkurzacze, piekarniki, ale też akcesoria związane z urodą: masażery, akcesoria do paznokci.

Opinia dla „rz"

Katarzyna Kolasa, ekspertka w dziedzinie farmakoekonomiki, Akademia Leona Koźmińskiego

Kryzys wywołuje przyspieszoną rewolucję technologiczną. Szkoda, że uczymy się tych rozwiązań w ten sposób. To przecież na rynku nic nowego: takie rozwiązania stosowane są już nawet w zegarkach typu smartwatch. Niestety, nie odrobiliśmy lekcji, aby przygotować się na takie scenariusze i wykorzystanie systemów diagnostyki zdalnej. Potrzebny jest system refundacji takich rozwiązań, w przyszłości zdecydowanie będziemy się leczyć w domach, a nie w szpitalach, które zostaną tylko do przeprowadzania operacji czy jednodniowej diagnostyki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA