fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Ucieczka z dużych centrów do sklepów jak najbliżej domu

Fotorzepa, Robert Gardziński
Polacy znów uciekają z galerii handlowych, ruch w nich spada, także w efekcie zamykania choćby gastronomii. Tracą największe sklepy, a w cenie jest robienie zakupów szybko i blisko domu.

Ostatni tydzień z rekordowymi wskaźnikami zachorowań spowodował istny exodus z centrów handlowych – z badania Shopper Trak Index Poland wynika, że w tygodniu do 25 października spadek w ujęciu rocznym wynosił niemal 50 proc., a w stosunku do tygodnia wcześniejszego – 15,3 proc. Po miesiącach odrabiania strat handel ponownie staje przed ogromnymi wyzwaniami, a ograniczeń dla pracy sklepów przybywa: jak choćby czas na zakupy dla seniorów. W godzinach 10–12 sklepy mają obroty mniejsze nawet o 40–50 proc.

Kłopoty dla galerii

Polska Rada Centrów Handlowych także widzi spadki, choć jej dane pokazują mniejszą skalę odpływu klientów. Organizacja podaje na podstawie monitorowanych obiektów, że we wspomnianym tygodniu ruch wynosił średnio 70 proc. poziomu z 2019 r., czyli 10 pkt proc. mniej niż tydzień wcześniej. Jak podaje PRCH, uwagę zwraca sobotni wynik odwiedzalności – od wejścia kolejnych obostrzeń, jak zamknięcie gastronomii, liczba klientów spadła o 35 proc. r./r. – Już wiosenny lockdown mocno zdestabilizował sytuację finansową wielu podmiotów z branży handlowej, które mozolnie zaczęły odrabiać straty i obecnie muszą się zmierzyć z kolejnymi zagrożeniami. Wprowadzenie kolejnych ograniczeń może zagrozić przyszłości wielu podmiotów z sektora handlowego – mówi Radosław Knap, dyrektor generalny PRCH.

Taka zmiana uderza we wszystkich operatorów, jak choćby hipermarkety, co pokazał Carrefour w ogłoszonym właśnie sprawozdaniu za trzeci kwartał. W tym okresie w ujęciu porównywalnym, czyli bez nowych sklepów, sprzedaż firmy spadła 1,4 proc., do 498 mln euro. – Duże sklepy wciąż odczuwają odpływ klientów z centrów handlowych. Supermarkety i mniejsze sklepy wróciły do wzrostów – podała firma w raporcie. Po dziewięciu miesiącach 2020 r. firma zanotowała 1,5 mld euro przychodów, co stanowi w ujęciu porównywalnym wzrost o 0,9 proc.

Odpływ klientów z największych sklepów trwa od lat, rozwój segmentu w zasadzie się zatrzymał, a sklepy są wręcz likwidowane, co robi np. Tesco. Pandemia trend przyspieszyła, ponieważ klienci zmienili zwyczaje i wolą nawet więcej zapłacić za zakupy, jednak nie chcą po nie daleko jeździć. Z danych GfK Polonia widać, że Polacy częściej odwiedzali np. dyskonty.

Małe sklepy w górę

– W czasie pandemii bliskość sklepu stała się istotnym czynnikiem wyboru miejsca zakupów. Nabywcom zależało na unikaniu zbędnego kontaktu, np. w postaci korzystania z transportu publicznego – mówi Rafał Dobrowolski, menedżer w panelu gospodarstw domowych GfK Polonia. – Dlatego częściej niż przed laty wybierali punkty w zasięgu spaceru. Takie podejście wywindowało także wyniki supermarketów oraz małych sklepów sieciowych – dodaje.

Tym bardziej że małe sklepy stają się coraz bardziej konkurencyjne cenowo i przepaść w stosunku do konkurencji, w postaci np. dyskontów, zdecydowanie się zmniejsza. Z badania grupy Eurocash i Polskiej Izby Handlu wynika, że wielu producentów przekonało się do sklepów niezależnych, poprawiając w nich swoją ofertę. W relacji z dyskontami poprawa nastąpiła w 16 z 29 monitorowanych kategorii, a największa, jeśli chodzi o ceny ryżu (spadek różnicy w cenach z 35 do 12 proc.), makaronu (spadek z 25 do 6 proc.) czy mleka (z 20 do 16 proc.). Także w relacji z supermarketami handel niezależny poprawił konkurencyjność cenową w 17 z 29 kategorii.

Jednak nadal różnice cenowe tego samego asortymentu i tych samych producentów między sklepami niezależnymi a dyskontami wahają się między 6 proc. w przypadku makaronów do 27 proc. dla ciastek. W odniesieniu do supermarketów wynoszą one od 2 proc. dla makaronów i warzyw konserwowych do 15 proc. w przypadku musztardy.

– Konsumenci są gotowi płacić kilka procent więcej za wygodę, jaką są zakupy w pobliżu domu lub pracy, ale przy większych różnicach zwykle rezygnują z zakupów, co nie służy ani im, ani właścicielom sklepów, ani tym bardziej producentom – mówi Dominik Kasperek, dyrektor działu zakupów centralnych grupy Eurocash, zarządzającej sieciami Groszek, Lewiatan, ABC.

We środę po sesji na giełdzie w Lizbonie wyniki ogłosi właściciel Biedronki, Jeronimo Martins. Po półroczu sprzedaż polskiej sieci wzrosła 10,9 proc., w samym drugim kwartale 8,7 proc. Zdaniem branży w trzecim kwartale firma pokaże wyższy wzrost przychodów, kolejne ograniczenia, jak godziny dla seniorów, pojawiły się dopiero w październiku.

Renata Juszkiewicz prezes Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji

Sytuacja w handlu już jest trudna, a dochodzą ograniczenia, jak niedawno wprowadzone godziny dla seniorów. To poważna dezorganizacja w pracy sklepów, jak i dodatkowe zagrożenie dla zdrowia klientów zmuszanych do tłoczenia się w kolejkach. Sytuację poprawiłoby przynajmniej zawieszenie zakazu handlu w niedzielę, aby ruch rozłożył się na więcej dni. Sklepy obciążone wieloma kosztami niedługo mają być także zmuszone do płacenia dodatkowego podatku od obrotu, co w obecnych realiach uważamy za niepotrzebne przeszkadzanie w prowadzeniu działalności, która już jest pełna wyzwań.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA