fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Handel

Od benzyny do wazeliny, czyli Unia uderza w Łukaszenkę

Alaksandr Łukaszenka
Alaksandr Łukaszenka
AFP
Od dziś (25 czerwca) obowiązują pierwsze w historii sankcje gospodarcze wobec białoruskiego reżimu. Unia uderzyła w eksport finansujący reżim oraz w białoruskie państwowe banki i przedsiębiorstwa.

Unia Europejska w czwartek 24 czerwca zatwierdziła pierwszy w historii pakiet sankcji gospodarczych przeciwko Białorusi. Sankcje wchodzą w życie natychmiast (od 25 czerwca).

Restrykcje wprowadza się za siłowe zmuszenie do lądowania w Mińsku zarejestrowanego w Polsce samolotu Ryanair w celu aresztowania byłego redaktora naczelnego NEXTA Romana Protasewicza i jego partnerki, a także za „poważne naruszenia praw człowieka” i „brutalne tłumienie społeczeństwa obywatelskiego”. Za to wszystko rząd Białorusi, jego agencje i korporacje, jak również państwowe banki zostaną odcięte od unijnych rynków finansowych, a białoruskie rafinerie nie będą mogły sprzedawać produktów naftowych do Europy – wynika z decyzji opublikowanej w oficjalnym dzienniku UE.

To potężne uderzenie w finanse reżimu. W przedkryzysowym 2019 roku Białoruś zarobiła 5,2 mld dolarów na eksporcie produkowanych z taniej rosyjskiej ropy benzyn i innych produktów naftowych.

Z tego 3,3 mld dolarów przyniósł eksport do krajów spoza WNP. Produkty naftowe stanowiły 25 procent dochodów gospodarki z eksportu z handlu z krajami spoza WNP (całość wyniosła 13,3 mld dolarów).

Od dziś zabronione jest zarówno kupowanie, jak i transportowanie produktów naftowych wyprodukowanych na Białorusi, nawet jeśli są one kupowane od pośrednika. Co więcej, sankcjami objęły też koks, bitum, mieszanki bitumiczne, wosk, parafinę, a nawet wazelinę. Jedynym wyjątkiem jest asfalt, ale według statystyk celnych Białoruś go nie eksportuje.

Uderzając w białoruski eksport, Bruksela nałożyła też ostre restrykcje finansowe. Europejskim bankom nie wolno udzielać rządowi Białorusi, jego agencjom, korporacjom pożyczek na dłużej niż 90 dni. Nie wolno też kupować dłużnych papierów wartościowych wyemitowanych po 29 czerwca.

Podobne sankcje zostały nałożone na wszystkie banki z udziałem państwowym powyżej 50 procent, a także odrębne spółki zależne - Belarusbank, Belinvestbank i Belagroprombank.

W praktyce oznacza to, że banki, podobnie jak rząd, stracą zdolność do refinansowania zadłużenia zewnętrznego wobec europejskich wierzycieli i będą zmuszone je spłacać lub zastępować kredytami w innych krajach. Tutaj możliwości są dwie - Rosja i Chiny.

Według banku centralnego Białorusi od 1 kwietnia dług zagraniczny wynosił 41,1 mld dolarów, z czego 18,1 mld dolarów przypada na państwo, 5,1 mld dolarów na sektor bankowy, a 14,9 mld dolarów na firmy, głównie państwowe.

Wyjątek w restrykcjach stanowi jeden produkt - główne źródło dochodów państwowego producenta nawozów potasowych Belaruskali. To potas o zawartości 40-62 procent K2O (tlenek potasu), który jest wykorzystywany w nawozach. Ograniczeniom podlegał jedynie potas techniczny, którego udział w eksporcie jest niewielki.

Ponadto zakazane jest dostarczanie na Białoruś składników dla przemysłu tytoniowego, technologii i oprogramowania do kontroli internetu, sprzętu podwójnego zastosowania o przeznaczeniu wojskowym lub policyjnym.

Sankcje objęły eksport kluczowych białoruskich zakładów motoryzacyjnych, producentów maszyn budowlanych MAZ, BelAZ i oczywiście białoruskich przewoźników lotniczych.

Według rosyjskich ekspertów pytanych przez portal finanaz.ru, Białoruś straci w wyniku sankcji Unii 4-4,5 proc. PKB.

Rosjanie podkreślają, że prócz bezpośrednich skutków, jak spadek eksportu, wystąpią efekty zewnętrzne wpływające na dostawy do innych krajów, zakłócenia logistyczne i ograniczenia finansowe.

- Najbardziej bolesnymi sankcjami jest zakaz dostaw produktów naftowych – ocenia Maria Szagina, ekspertka ds. sankcji z uniwersytetu w Zurychu. Wiele będzie jednak zależeć od tego, czy Ukraina wprowadzi podobne sankcje: jest tu kluczowym konsumentem z udziałem 50 proc, w ubiegłym roku i 38 proc. w 2019 roku. 

Jeśli chodzi o sankcje wobec długu publicznego, dyktatorowi białoruskiemu udało się uniknąć scenariusza „wenezuelskiego”: nie wolno kupować nowych papierów wartościowych (wyemitowanych po 29 czerwca), ale nadal można handlować starymi.

W obiegu Białoruś ma euroobligacje o wartości 3,3 miliarda dolarów, które są sprzedawane z zyskiem 8,4 proc. rocznie. Rynek wycenia je nieco lepiej niż dług Etiopii. Utrata wpływów z wymiany walutowej obniży wartość rubla białoruskiego o 5-10 proc.

- Sankcje jeszcze bardziej uzależnią białoruską gospodarkę od Rosji. Ale to wpisuje się w docelowy model władz rosyjskich, które będą zmuszone pełnić rolę „pożyczkodawcy ostatniej instancji” dla kraju odciętego od rynków zagranicznych - podkreśla Dmitrij Polewoj, dyrektor inwestycyjny Loko-Invest. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA