fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Dwie wizje „narodowej kwarantanny”. Jak lockdown widzi rząd?

lockdown Polska
AFP
Ewentualna „kwarantanna narodowa" raczej nie będzie polegała na zamykaniu firm, ale na dalszym ograniczeniu mobilności obywateli. Cel: zbicie liczby zakażeń z 22–27 tys. do kilku tysięcy na dobę.

Liczba zakażeń Covid-19 i powiązanych z nimi zgonów utrzymuje się na rekordowych poziomach. Rząd próbuje przerwać łańcuchy transmisji wirusa. Ale jeśli wprowadzane od kilku tygodni coraz ostrzejsze obostrzenia nie przyniosą efektów, czeka nas najpewniej ponowny lockdown.

Dwie wizje mrożenia

W rządzie ścierają się dwie wizje, co należy zrobić. Jedna to forsowany przez lekarzy i epidemiologów ostry lockdown, czyli ponowne całkowite zamknięcie kraju. Mielibyśmy znów zostać w domach. Wyjątkiem byłoby wyjście do pracy i po niezbędne zakupy.

Zresztą większość sklepów i tak zostałaby zamknięta, działałyby tylko te związane z zaspokojeniem codziennych potrzeb obywateli. Tak jak wiosną zakaz pracy miałyby punkty usługowe, m.in. fryzjerskie i kosmetyczne, warsztaty samochodowe. Zamknięte byłyby też oddziały banków i firm ubezpieczeniowych – tu jednak i tak już większość spraw można załatwić zdalnie. Nie działałaby też, przynajmniej stacjonarnie, większość urzędów. Miałyby zostać wprowadzone ograniczenia w przemieszczaniu się po kraju.

Kwestią sporną jest tu czas, przez jaki obowiązywałby jesienny lockdown. Z naszych informacji wynika, że epidemiolodzy chcieliby, by był on jak najdłuższy. Nawet cztery tygodnie, nie mniej niż dwa. To miałoby dać oddech służbie zdrowia i przeciąć łańcuch transmisji Covid-19.

Po drugiej stronie tego sporu są przedsiębiorcy. Ze strony wszystkich organizacji biznesowych w Polsce sypią się apele do premiera, rządu, szefów klubów parlamentarnych o niewprowadzanie pełnego lockdownu. Przekonują, że zamknięcie gospodarki spowoduje potężny kryzys i likwidację ogromnej liczby miejsc pracy. Wielu firmom grozić będzie bankructwo.

– Pamiętajmy, że zamknięcie każdej firmy to tragedia nie tylko przedsiębiorcy, ale przede wszystkim dla zatrudnionych u niego pracowników i ich rodzin. Według licznika strat gospodarczych spowodowanych przez Covid-19 już dziś polska gospodarka traci codziennie ponad 660 mln zł – napisała w poniedziałek Rada Przedsiębiorczości. W apelu podpisanym przez szefów największych organizacji biznesowych Rada wzywa przedsiębiorców, aby w ramach ogólnospołecznej dyscypliny przykładali szczególną wagę do właściwego wyposażenia pracowników w środki ochronne i dezynfekujące oraz dbali o przestrzeganie przez pracowników obostrzeń sanitarnych w miejscu pracy. – To pozwoli uchronić nas przed zamknięciem gospodarki – przekonuje Rada.

Przedsiębiorcy tłumaczą, że już obecne obostrzenia, na razie wymierzane w poszczególne branże, mocno biją w gospodarkę. – Nie ma się co łudzić, że sektorowe obostrzenia uderzą w gospodarkę sektorowo. Ich działanie przypomina przewrócenie pierwszych klocków domina, które pociągają następne. Gospodarka to po prostu mechanizm naczyń połączonych – tłumaczy obrazowo Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP.

Biznes niezmiennie apeluje do rządu, by ten rozmawiał z przedsiębiorcami przed podjęciem decyzji, które ich dotykają. Żali się, że premier z nimi nie rozmawia. Rozmawia natomiast wicepremier Jarosław Gowin i obiecuje, że nie będzie kolejnych obostrzeń nakładanych na firmy. Rozważane są w zamian rozwiązania, które mają ograniczyć kontakty pozazawodowe obywateli.

Która opcja zwycięży

– Sytuacja jest dynamiczna, ale żadnej decyzji na razie nie ma. Rząd patrzy dziś przede wszystkim na dane o liczbie zakażeń i zgonów – mówi nasz informator, bliski współpracownik premiera. Zwraca uwagę, że szef rządu precyzyjnie zarysował warunki ewentualnego wprowadzenia narodowej kwarantanny (tak nazywa całkowity lockdown). Może się to stać, gdy liczba zakażeń sięgnie 70–75 na 100 tys. mieszkańców. To ok. 30 tys. zakażeń dziennie.

Zdaniem naszego informatora, nawet jeśli narodowa kwarantanna zostanie wprowadzona, to nie będzie tak twarda jak wiosną. – Będzie polegała raczej nie na zamykaniu firm, lecz na dalszym ograniczeniu mobilności obywateli, tak jak to dzieje się np. we Francji. Chodzi o to, żebyśmy w miarę możliwości siedzieli w domach i nie przenosili wirusa – mówi nasz informator. Taka kwarantanna mogłaby potrwać dwa–trzy tygodnie. – Gra idzie o święta. O to, żeby w grudniu można było przywrócić do funkcjonowania handel, a może i turystykę – tłumaczy nasz rozmówca.

– Sytuacja zdrowotna jest dziś dużo gorsza niż w okresie pierwszej fali pandemii, ale od strony gospodarczej jesteśmy lepiej przygotowani niż wtedy – mówi tymczasem Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju. – Firmy nauczyły się pracy zdalnej i w reżimie sanitarnym. Depozyty sektora przedsiębiorstw wzrosły o 55 mld zł. Z 30 do ponad 60 proc. wzrosła liczba firm, które mają bufor płynności na ponad trzy miesiące. Nie pozrywały się łańcuchy dostaw, granice nie zostały zamknięte, nie ma turbulencji na rynkach finansowych – wylicza Borys.

Przytacza dane banku Francji, który szacuje, że pierwsza fala pandemii spowodowała przeszło 30-proc. spadek aktywności gospodarczej. Teraz spadek jest 12-proc.

– A co po lockdownie? Odmrożenie, wzrost liczby zakażeń, kolejny lockdown. I tak w kółko – pytają przedsiębiorcy.

– Celem wprowadzanych ograniczeń nie jest uciszenie pandemii do zera – tłumaczy Paweł Borys. – Chodzi o zbicie liczby zakażeń do poziomu kilku tysięcy i ograniczenie liczby zgonów. Potem trzeba będzie się starać to utrzymywać. Nie wyobrażam sobie powtarzających się cyklicznie lockdownów – mówi szef PFR.

Dziesiątka rzecznika MŚP

Rzecznik małych i średnich przedsiębiorców Adam Abramowicz, w porozumieniu z reprezentantami 205 organizacji przedsiębiorców zrzeszonych w Radzie Przedsiębiorców przy rzeczniku MŚP, zwrócił się w poniedziałek do premiera i szefów klubów parlamentarnych o wdrożenie dziesięciu propozycji zmian systemowych, które przyczynią się do poprawy otoczenia prawno-gospodarczego. Wśród postulatów są m.in. reforma ZUS dla przedsiębiorstw, płaca minimalna uzależniona od średniego wynagrodzenia w danym powiecie, zakaz nakładania na przedsiębiorców nowych obowiązków biurokratycznych i redukcja już istniejących, półroczne vacatio legis dla zmian w prawie dla firm, skrócenie kontroli, rzeczywista odpowiedzialność urzędników czy ograniczenie praktyki nadużywania aresztu tymczasowego wobec przedsiębiorców.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA