fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Koronawirus: Polska szybciej niż inne kraje UE otrząśnie się z szoku

koronawirus Polska
Fotorzepa, Robert Gardziński
Aktywność gospodarcza w strefie euro jeszcze za dwa lata będzie niższa niż przed pandemią. Polska znacznie szybciej odrobi kryzysowe straty, a dług publiczny mimo wzrostu pozostanie w ryzach.

Wywołana przez pandemię Covid-19 niepewność będzie utrzymywała się jeszcze długo, ograniczając wzrost gospodarczy w najbliższych latach. Dlatego PKB strefy euro do poziomu sprzed pandemii wróci najwcześniej w 2023 r. – przewiduje Komisja Europejska.

Według opublikowanych w czwartek prognoz KE, PKB strefy euro zmaleje w tym roku o 7,8 proc., po zwyżce o 1,3 proc. w ub.r. Choć Bruksela przyznaje, że druga fala epidemii Covid-19 w Europie, która popchnęła rządy do ponownego wprowadzenia ograniczeń aktywności ekonomicznej, będzie miała negatywny wpływ na gospodarkę, to w lipcu, gdy taki scenariusz nie wydawał się bardzo prawdopodobny, spodziewała się jeszcze głębszego spadku PKB w br., o 8,7 proc. Zdecydowanie gorsze niż w lipcu są jednak prognozy KE na 2021 r. Obecnie oczekuje odbicia PKB strefy euro o 4,2 proc., zamiast o 6,1 proc. Nowością jest prognoza na 2022 r., gdy aktywność w gospodarce strefy euro ma się zwiększyć o 3 proc.

Gdyby ten scenariusz się zrealizował, PKB unii walutowej na koniec 2022 r. byłby wciąż o 1 proc. mniejszy niż na koniec 2019 r. KE tłumaczy, że odbudowę po kryzysie będzie opóźniać m.in. utrzymująca się wśród firm niepewność, która będzie tłumiła inwestycje, a także podwyższone bezrobocie.

Nawrót recesji

Polska należy według KE do krajów, z którymi koronakryzys obejdzie się najłagodniej. W świetle aktualnych prognoz Brukseli, polska gospodarka skurczy się w tym roku o 3,6 proc., zamiast o 4,6 proc., jak sugerował raport tej instytucji z lipca, a w 2021 r. urośnie o 3,3 proc., zamiast o 4,3 proc.

W 2022 r. PKB Polski ma się zwiększyć o 3,5 proc., co oznaczałoby wzrost o 3 proc. w stosunku do 2019 r. To byłby wynik wyróżniający Polskę nawet w gronie państw z Europy Środkowo-Wschodniej (patrz wykres). W całej UE lepsze są jedynie rokowania Litwy i Irlandii. A w tym roku płytszej recesji niż Polska doświadczą według KE tylko trzy kraje UE: Litwa (spadek PKB o 2,2 proc.), Irlandia (2,3 proc.) i Szwecja (3,4 proc.).

Jak podkreśla Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP, prognozy KE dla Polski mogą być jednak zbyt optymistyczne. Bazują na danych dostępnych do 22 października. A wtedy nie zanosiło się jeszcze na to, że rząd wprowadzi tak daleko idące ograniczenia aktywności ekonomicznej, jak te ogłoszone w środę (m.in. zamknięcie większości sklepów w galeriach handlowych). Ale gros ekonomistów uważa, że nawet prawdopodobny obecnie powrót do takich ograniczeń jak wiosną nie spowoduje równie głębokiego jak w II kwartale spadku PKB. A dzięki temu, że silniejsze od oczekiwań było odbicie koniunktury w III kwartale, spadek PKB o około 3,5 proc. w całym 2020 r. to nadal rozsądne założenie.

Dług poniżej limitu

Ceną, którą Polska zapłaci za lepszą kondycję gospodarki, będzie jednak wyraźnie wyższa niż średnio w UE inflacja. W ocenie KE wyniesie ona w tym roku nad Wisłą (mierząc wskaźnikiem HICP) 3,6 proc., w 2021 r. zwolni do 2 proc., ale w 2020 r. znów przyspieszy do ponad 3 proc. Tymczasem średnio w UE inflacja wyniesie w tym roku zaledwie 0,7 proc., a w kolejnych latach odpowiednio 1,3 i 1,5 proc.

Jak zauważył na Twitterze Piotr Bujak, główny ekonomista PKO BP, scenariusz KE sugeruje, że inflacja w Polsce, choć wyższa niż w innych krajach, będzie zgodna z celem NBP. – To fantastyczny scenariusz. Dzięki temu firmy nie będą odczuwały takiej presji na redukcję zatrudnienia, jak w krajach z niską inflacją lub deflacją. Jest to więc pośrednio dobra wiadomość dla gospodarstw domowych – napisał.

Stosunkowo szybkie odbicie realnego PKB w połączeniu z inflacją pomogą utrzymać w ryzach zadłużenie Polski, pomimo olbrzymiej wyrwy w budżecie. Według Brukseli deficyt sektora finansów publicznych Polski wyniesie w tym roku 8,8 proc. PKB, zamiast 9,5 proc. PKB, jak sugerowały poprzednie prognozy (z wiosny). Takiego samego deficytu KE oczekuje średnio w krajach strefy euro. W 2021 r., jak przewiduje Komisja, dziura w polskim budżecie skurczy się do 4,2 proc. PKB, a w 2022 r. – do 3 proc. PKB.

Przy tych założeniach dług publiczny Polski szczyt na poziomie 57,3 proc. PKB osiągnąłby w 2021 r., później zaś zacząłby spadać. Wiosną KE sugerowała, że zadłużenie Polski sięgnie w 2021 r. 58,5 proc. PKB.

Michał Dybuła główny ekonomista BNP Paribas w Europie Środkowo-Wschodniej

Już od maja zakładamy, że PKB Polski spadnie w tym roku o około 3–3,5 proc., a w 2021 r. wzrośnie o 3–4 proc. Nowe prognozy KE są bliższe naszego scenariusza niż te z wiosny i lata, które zakładały spadek PKB w tym roku o niemal 5 proc., a następnie równie silne odbicie w przyszłym roku. W samym IV kwartale, wskutek wprowadzanych w Polsce ograniczeń aktywności ekonomicznej, prawdopodobnie PKB spadnie w ujęciu kwartał do kwartału, po mocnym wzroście w III kwartale. Nie będzie to jednak załamanie o ponad 8 proc., jak w II kwartale. Dzisiaj sytuacja jest o tyle inna, że znacznie lepsza jest globalna koniunktura w przemyśle.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA