fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Kosztowna walka Dudy o reelekcję. Po 2500 zł dla bezrobotnych

Materiał KWKnP Andrzeja Dudy
Eksperci ostrzegają przed kumulacją podwyżki zasiłku dla bezrobotnych i nowego dodatku solidarnościowego.

Wiele hojnych obietnic socjalnych złożył prezydent Andrzej Duda na nieco ponad tydzień przed wciąż planowanymi na 10 maja wyborami. Najważniejsza to podwyżka zasiłku dla bezrobotnych do 1300 zł i wprowadzenie tzw. dodatku solidarnościowego 1200 zł na trzy miesiące dla tracących pracę w wyniku pandemii.

Dzisiaj zasiłek dla bezrobotnych nie jest wysoki – 742 zł brutto przy stażu 5–20 lat, więc jego podniesienie nie budzi większych wątpliwości ekspertów. – Obecny jego poziom nie spełnia nawet funkcji socjalnej, nie starcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb – przyznaje Sonia Buchholtz, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Gdyby jednak można go było łączyć z dodatkiem solidarnościowym, to łączna pomoc dla tracących pracę sięgnęłaby 2500 zł miesięcznie.

– To niewiele mniej niż minimalne wynagrodzenie, które wynosi 2600 zł, i natychmiast wiele osób zaczęłoby rozważać, czy opłaca im się pracować – komentuje Łukasz Bernatowicz, wiceprezes BCC.

Jak wyliczył Polski Instytut Ekonomiczny, gdyby świadczenie wynosiło 2500 zł, Polska byłaby najhojniejszym krajem wśród państw OECD dla tracących pracę osób o niskich zarobkach (definiowanych jako 67 proc. średniej krajowej). Świadczenie wynosiłoby bowiem 107 proc. tych zarobków. Dla porównania, w Belgii to 90 proc., u naszych sąsiadów Czechów – 65 proc., a w Niemczech – 60 proc.

– W USA w czasie pandemii bardzo mocno podniesiono zasiłek dla bezrobotnych i można podejrzewać, że w jakimś stopniu przyczyniło się to do ogromnego wzrostu liczby osób bez pracy – zauważa Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy PIE.

W Polsce dotychczasowe antykryzysowe działania rządu skupiały się na pomocy przedsiębiorcom w utrzymaniu miejsc pracy. I zdaniem Łukasza Kozłowskiego z Federacji Przedsiębiorców Polskich trzeba uważać, by nie zniweczyć tych wysiłków.

Prezydent ogłosił też, że wartość tarczy antykryzysowej sięgnie około 400 mld zł. Zapowiedział, że nie pozwoli zabrać społeczeństwu 500+, a za niespełnienie obietnicy pomocy frankowiczom obwinił banki. Andrzej Duda obiecał, podobnie jak pięć lat temu, walkę o wyższe dopłaty bezpośrednie dla polskich rolników. O zapowiadanym na początku marca funduszu medycznym usłyszeliśmy zaś, że wciąż jest na etapie przygotowania.

Na niespełna tydzień przed planowanymi wyborami wciąż nie wiadomo, w jakiej formie mają się one odbyć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA