fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Wojciech Balczun: Kryzys może zmienić Ukrainę

tv.rp.pl
Wirus to kolejny problem obok korupcji i oligarchii - mówi Wojciech Balczun, były prezes Kolei Ukraińskich i PKP Cargo, lider zespołu Chemia, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Pandemia uderzyła mocno w Ukrainę. Jak pan ocenia sytuację w tym kraju?

Jest bardzo skomplikowana gospodarczo i politycznie. Mija rok prezydentury Zełenskiego. Jego osoba wywoływała wielkie nadzieje wśród większości Ukraińców, ale jego ratingi już nie są tak optymistyczne jak na początku. Bardzo dynamicznie wygląda sytuacja z rządem, walką ze starym systemem. Załenski mówił, że będzie walczył z systemem oligarchicznym, a do dzisiaj się to nie udało. Teraz wszyscy się spodziewają, że na wicepremiera ds. reform zostanie wyznaczony Micheil Saakaszwili, z którym wojował Petro Poroszenko. Mimo że wzbudza wiele emocji, to jest jasnym symbolem bezkompromisowego reformatora. Osoby, która walczy z oligarchicznymi strukturami i korupcją, chce wprowadzać inne standardy. Udało mu się to kiedyś zrobić w Gruzji. Prezydent Załenski rozumie, że jeżeli nie zmieni systemu, to będzie drastycznie tracił popularność. Będziemy się temu przyglądali, bo wszystko, co się tam dzieje ma duży wpływ na Polskę. Ukraina jest strategicznym ogniwem związanym z bezpieczeństwem geopolitycznym i po części gospodarczym Polski.

Zamiast spodziewanego wzrostu gospodarczego i wychodzenia z zapaści mamy zagrożenie potężną recesją. Ukraina jest na to przygotowana?

Wbrew pozorom, ostatnie lata dały wzrost gospodarczy jednak oczekiwania społeczne były dużo większe. Było poczucie, że ten system jest bardzo niesprawiedliwy, a najbardziej na nim korzystają oligarchiczne struktury. To niezadowolenie wyniosło Załenskiego do władzy. Koronawirus może niestety silnie uderzyć w ukraińską gospodarkę. Na razie starają się pracować w miarę normalnym reżimie, ale granice są zamknięte, a niektóre miasta odcięte. Wiadomo też jaki jest stan służby zdrowia. Te wszystkie rzeczy będą bardzo negatywnie wpływały na gospodarkę ukraińską i nastroje społeczne. Może znowu dojść do bardzo poważnego kryzysu, nie tylko gospodarczego.

Taki kryzys może być bodźcem do radykalnych reform gospodarczych i likwidacji wpływów oligarchicznych.

Jestem żywym dowodem na to jak system tam funkcjonuje. Wygrywając międzynarodowy konkurs na szefa Kolei Ukraińskich zakładałem, że moim zadaniem jest reforma firmy i z tego będę rozliczany. Okazało się, że chodziło o uspokojenie nastrojów, pokazanie otwartości i dowodów rzekomych intencji dla międzynarodowych instytucji finansowych. Z tyłu był plan, żeby system w sposób nienaruszalny funkcjonował dalej. Oczywiście każda sytuacja kryzysowa może wymusić zmiany. Ruch z  MicheilemSaakaszwili jeżeli się potwierdzi może być dowodem na to, że prezydent próbuje uciec do przodu wykorzystując kryzys. Kraj jest podzielony pomiędzy różne struktury, które wpływają na całe sektory gospodarki i największe firmy. Być może ten kryzys da szansę do zmiany. Chociaż Ukraina jest specyficznym krajem w trudnym położeniu, również geopolitycznym. To, co się dzieje na wschodzie nie wygasło. W najbliższych dniach ma się odbyć posiedzenie online w formacie normandzkim, gdzie będą dyskutowane kwestie, które mają miejsce na wschodzie. Cały czas jest dyskusja na temat wpływu Rosji, co chwilę pojawiają się informacje o aresztowaniach faktycznych lub rzekomych agentów rosyjskich. Tam jest kocioł, który cały czas kipi.

Trzymam za Ukrainę kciuki, bo to kraj o ogromnym potencjale gospodarczym, który może być napędem dla polskiej gospodarki, nie tylko w zakresie pracowników, ale też jako potężny potencjalny rynek.

Jak wyglądają teraz relacje polsko-ukraińskie. Zamarły za sprawą koronawirusa?

Przepływy ludzi zamarły, co wpływa na wymianę handlową i procesy gospodarcze. Sam nie mogę wyjechać do polskich firm na Ukrainie, które wspieram. Przewozy towarów są cały czas utrzymywane. Koronawirus wpływa na całą gospodarkę światową, trudno, żeby nie wpływał na relacje Polska-Ukraina. Są sygnały, że część pracowników z Ukrainy, którzy pracowali u nas i wrócili do domu pod wpływem początkowej histerii na punkcie Covid-19, rozważa ponownie powrót do Polski. Wiedzą, że tu mają dużo bardziej stabilne i przewidywalne warunki pracy.

Pandemia na Ukrainie rozwija się szybciej niż w Polsce?

Wzrost zachorowań idzie proporcjonalnie. Trzeba pamiętać jaki jest stan opieki medycznej na Ukrainie. Skutki pandemii mogą być dużo gorsze niż w Polsce.

Są już jakieś obostrzenia?

Mechanizmy samoizolacji i ograniczenia przemieszczania się są wprowadzane jak w innych krajach. Jest obowiązek noszenia maseczek. Niektóre miasta są fizycznie odcięte i trzeba mieć zgody, żeby się między nimi przemieszczać. W niektórych obszarach decyzje są bardziej drastyczne niż w Polsce.

Polskie firmy, które tam zainwestowały są w trudnej sytuacji?

Próbuje się utrzymać biznes, który tam funkcjonuje. Część wprowadziła pracę zdalną, niektóre próbują normalnie funkcjonować. Współpracuję z Trakcja PRKiI, która specjalizuje się w modernizacji infrastruktury kolejowej i drogowej. Na Ukrainie funkcjonuje ich spółka córka. Największy w historii program drogowy przebudowy całej Ukrainy ogłoszony przez prezydenta jest utrzymywany. Być może niektóre inwestycje będą rozciągane w czasie, żeby rozłożyć finansowanie, ale starają się tego nie zatrzymywać, a firmy normalnie funkcjonować.

Mają odpowiednik naszej tarczy antykryzysowej?

Jest cały czas walka, żeby utrzymać system w całości. Ukraina jest uzależniona od finansowania zewnętrznego. To jest procedowanie z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, bardzo liczą na wsparcie finansowe z UE. To może być kwota 1 mld euro, może więcej. Narodowy Bank Ukrainy walczy o utrzymanie kursu hrywny, który ostatnio mocno się wahał.

Nie jestem pewien czy został zdefiniowany jakiś jeden ogólnonarodowy program wsparcia dla gospodarki z elementem postojowego i pomocy firmom, które z dnia na dzień straciły możliwość funkcjonowania. Z pewnością są wprowadzane działania ratunkowe, ale raczej o charakterze rozproszonym na poszczególne sektory gospodarki. Istotna kwestia to realny dostęp firm do tych programów.

Jakie są największe przeszkody w działaniu firm na Ukrainie?

Przeszkody są niezależne od koronawirusa. Wirus tylko wprowadzi więcej problemów. Największymi problemami funkcjonowania na Ukrainie, to bardzo nieprzejrzysty system prawny, brak oparcia w normalnym sądownictwie, powszechna korupcja, wpływy oligarchów.

W Polsce trudno to sobie do końca wyobrazić. Nawet jeżeli mówimy, że byli w Polsce beneficjenci zmian w 1989 r., którzy zbudowali ogromne fortuny, to nie miało to nic wspólnego z systemem oligarchicznym, który obowiązuje na wschodzie. To jest kontrolowanie całych sektorów gospodarki, od dołu do góry. System nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem, konkurencją czy możliwością normalnego funkcjonowania. Eliminuje się konkurentów biznesowych wszelkimi możliwymi sposobami. Na użytek tego działa cały system represji. Aparat państwowy i częściowo media, które funkcjonują na innych warunkach niż u nas. Jest bardzo trudno prowadzić normalną działalność. Sukcesywnie, delikatnie jednak to się zmienia, bo jest cały czas presja międzynarodowa i wewnętrzna, a Ukraińcy mają coraz większą świadomość mankamentów tego systemu.

Podczas wielkiego exodusu Ukraińców, nie tylko do Polski, zobaczyli, że można funkcjonować trochę inaczej. Wracają, przekazują informacje i presja na zmianę jest. Zmiany są niestety bardzo powolne, co widać przez pryzmat ilości zagranicznych firm, które inwestują na Ukrainie. Oczywiście są takie firmy, ale w porównaniu do potencjału kraju, jest to ilość nieznacząca. Bardzo dużo firm, które mają większą zdolność do adaptacji w trudnych warunkach pochodzi z krajów oddalonych od nas. Jest tam sporo firm tureckich, które są w miarę dobrze radzą. Są tam też Chińczycy, którzy szukają możliwości biznesowych.

Jest pan liderem zespołu Chemia. Przez koronawirusa nie można koncertować. Zrezygnuje pan z prowadzenia tej działalności?

Człowiek rodzi się artystą, a nie wymyśla sobie, że będzie się tym zajmował. Z tego nie można zrezygnować.

Oczywiście całe środowisko ma problem. Ludzie sztuki, którzy zajmują się tylko tym, z dnia na dzień stracili źródła dochodu. Moi koledzy w zespole są tylko i aż muzykami, więc znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji materialnej. W Polsce świat artystyczny nie jest zbudowany z wielkich krezusów finansowych, może poza największymi gwiazdami. Ludzie, którzy zajmują się sztuką bardzo często nie mają oszczędności i żyją z dnia na dzień. Podobno rząd niemiecki na czas restrykcji będzie wypłacał artystom 5 tys. euro miesięcznie jako wsparcie na przetrwanie, bo nie ma państwa bez kultury. Kultura jest jednym z fundamentów jednoczących wspólnotę. U nas też Artyści liczą na realne i stałe wsparcie ze strony Państwa. Prognozy są jednak średnio optymistyczne. Na razie żadnych koncertów nie ma. Nie wiadomo jak ten rynek będzie wyglądał po koronawirusie. Być może zmieni się całkowicie model funkcjonowania świata artystycznego. Może nie wrócimy do masowych koncertów, gdzie przychodzi 60 tys. ludzi. Trzeba będzie się w tej rzeczywistości odnaleźć.

Chemia nie zawiesza działalności, a nawet teraz trochę przyspieszamy. W maju wypuścimy pierwszy singiel, pierwszego premierowego utworu od 5 lat, który został nagrany jeszcze przed koronawirusem. Nagraliśmy płytę w Londynie. Podjęliśmy decyzję, że nie czekamy z wydaniem materiału na lepsze czasy, bo nie wiadomo kiedy i czy nadejdą. Chcemy oddać to co przygotowaliśmy naszym fanom.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA