fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Dariusz Rosati: Polska traci pozycję w Unii Europejskiej

Rzeczpospolita
Tracimy w UE wpływ na podejmowane decyzje. Kiedyś nas słuchano, w tej chwili wszyscy machają na nas ręką, bo uważają, że z Kaczyńskim się nie da dogadać - mówi Dariusz Rosati, ekonomista, europoseł i były minister spraw zagranicznych oraz członek RPP.

Referendum w Wielkiej Brytanii, podczas którego zdecydowano o wyjściu z Unii Europejskiej, otwiera nowy rozdział w historii całej Wspólnoty. Jak państwa członkowskie poradzą sobie z nadchodzącymi wyzwaniami i jaka przyszłość rysuje się przed Unią?

- W Parlamencie Europejskim panuje duży niepokój związany z referendum brytyjskim, kryzysem uchodźców i przede wszystkim ze wzrostem poparcia dla partii populistycznych w Europie – mówi Dariusz Rosati.

W Unii Europejskiej trwają obecnie prace nad przygotowaniem stanowiska negocjacyjnego Wspólnoty w sprawie statusu, jaki otrzyma Wielka Brytania po wyjściu z jej struktur. Niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth poinformował we wtorek, że rozważane jest przyznanie „specjalnego statusu” Zjednoczonemu Królestwu. Politycy państw członkowskich są jednak zgodni – układ nie będzie szczególnie korzystny dla Brytyjczyków.

– Negocjacje pójdą bardziej w kierunku dość twardych warunków dla Brytyjczyków – przekonuje Rosati i zaznacza, że ma to posłużyć jako przestroga dla innych narodów.

Rząd brytyjski, świadomy zagrożeń, jakie może pociągnąć za sobą Brexit, wciąż zwleka z podjęciem poważniejszych rozmów z Unią Europejską o opuszczeniu jej struktur.

- W interesie Brytyjczyków nie leży przyspieszanie tego procesu. Rząd brytyjski będzie grał na czas, to jest rzecz pewna – podkreśla europoseł.

- Unii Europejskiej natomiast tego typu gra nie odpowiada, ponieważ ona stwarza dużą niepewność, przede wszystkim dla przedsiębiorstw. One nie wiedzą, czy można inwestować i rozwijać kontakty handlowe z Wielką Brytanią, czy nie, jakie będą bariery w handlu – mówi.

Populiści prowadzą kraje do katastrof

Kolejnym ważnym problemem, z jakim zmaga się w tej chwili Unia Europejska, jest kryzys imigracyjny. Jak rozwiązać spór w tej kwestii pomiędzy krajami i czy sytuacja się ustabilizuje?

- Tu potrzebna jest wspólna polityka. Tego się w ramach jednego kraju po prostu nie da rozwiązać. Pomysłem, jak to rozwiązać, są propozycje Donalda Tuska, które polegają na tym, że przede wszystkich należy zacząć od uszczelnienia granic zewnętrznych Unii. Musimy się tu zgodzić na wspólne działania – na wspólną straż graniczną, wspólną politykę imigracyjną – przekonuje Rosati.

- Czy się to komuś podoba, czy nie, potrzebna jest tu solidarność, żeby trochę obciążyć takie kraje, jak Grecja czy Włochy od nadmiaru uchodźców – dodaje.

Wśród krajów członkowskich rosną jednak coraz silniejsze obawy o zagrożenie terrorystyczne, z jakim może wiązać się przyjęcie znacznej liczny uchodźców. Obawy te są stale podgrzewane przez partie populistyczne.

- Pojedyncze przypadki ataków terrorystycznych są bardzo uogólniane i wyciąga się z nich daleko idące wnioski. To jest niedobra sytuacja, na której zyskują partie populistyczne – mówi Rosati.

- Ludzie jednak nie do końca pamiętają o tym, że populiści jeszcze nigdy na dłuższą metę nie zapewnili dobrobytu swoim państwom. W takich sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa, prawdziwego czy urojonego, rodzi się pokusa, aby poprzeć silnych liderów, którzy obiecują, że wszystko załatwią, tak jak Donald Trump. Trzeba się temu opierać, ponieważ populiści najczęściej prowadzą swoje kraje do katastrof – przestrzega.

Polska traci na znaczeniu w Unii Europejskiej

W ostatnim czasie podjęto decyzję, by pogłębiać jeszcze bardziej integrację w ramach strefy euro. Kraje te będą rosły w siłę i będą miały największe znaczenie dla struktur unijnych, pozostałe z kolei, w tym Polska, zostaną zepchnięte na margines.

- W naszym interesie jest integrować się z Europą, żeby czerpać w razie potrzeby pomoc i wsparcie z innych krajów – mówi Rosati i odwołuje się tutaj do coraz bardziej niepokojących zagrożeń ze strony ze strony Rosji.

- Komisja Europejska będzie niebawem proponować zmiany priorytetów wydawania pieniędzy, a to będzie bardzo trudna sprawa dla Polski. Pieniądze będą teraz szły w większym stopniu na badania i rozwój, politykę wobec uchodźców czy na odnawialne źródła energii, a nie na lanie betonu na autostrady – podkreśla.

Istnieje zatem ryzyko, że możemy nie być w stanie wykorzystać środków, który już otrzymaliśmy z Unii, ponieważ projekty nie będą spełniały nowych wymogów. – Poproszą nas na przykład o to, żebyśmy zaproponowali projekty związane z odnawialnymi źródłami energii, podczas gdy w tej chwili mamy ustawę wiatrakową, która praktycznie morduje ten sektor w Polsce – mówi europoseł.

Pozycję Polski we Wspólnocie osłabił również spór o Trybunał Konstytucyjnym oraz ustawę medialną. Komisja Europejska wciąż prowadzi procedury mające na celu przywrócenie pełnej praworządności w Polsce i będzie dalej napierać na PIS, by zmienił swoją polityką.

- My tracimy wpływ na podejmowane decyzje. Kiedyś nas słuchano, uważano, że Polskę trzeba pozyskiwać, bo jesteśmy dużym krajem europejskim. W tej chwili wszyscy machają na nas ręką, bo panuje powszechne przekonanie, że z Kaczyńskim się nie da dogadać – zaznacza Rosati.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA