fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

#PROSTOzPARKIETU: Dawid Zieliński: Ogromny potencjał fotowoltaiki w Polsce

rzeczpospolita.tv
Gościem piątkowego wydania Parkiet TV był Dawid Zieliński, prezes zarządu Columbus Energy. Rozmawialiśmy m. in. o abonamencie na słońce, prognozach zysku oraz planach przejścia spółki na główny parkiet.

Oferujecie klientom tzw. abonament na słońce. Jest to montaż instalacji fotowoltaicznej bez ponoszenia kosztu inwestycji, a zamiast tego spłacam ją co miesiąc w formie kredytu.

Zgadza się. Jedyną inwestycją wstępną jest 1900 zł tytułem opłaty instalacyjnej, natomiast całość inwestycji pokrywamy my wraz z instytucją finansującą, i przez 15 lat płaci pan jedynie opłatę miesięczną. Ta opłata jest tak dobrana, by spłacała się w ciągu roku z wygenerowanych oszczędności.

Najtańszy abonament to 119 zł i mamy w nim rocznie 2700 kWh energii. Czy to pokryje zapotrzebowanie przeciętnego domu, z czterema mieszkańcami, bez ogrzewania, tylko sprzęt AGD?

Aby dobrze dobrać instalację każdy klient musi być zbadany indywidualnie, dlatego nasz doradca energetyczny najpierw przeprowadza audyt u klienta. Robimy to pod kątem systemu bilansowania energii, czyli maksymalizacji zużycia energii na potrzeby własne, a tylko niewielkie nadwyżki oddajemy do sieci, aby później ją sobie odebrać. Dzięki temu często jest tak, że właśnie ten najniższy abonament już wystarcza.

Płacąc przez 15 lat 119 zł miesięcznie mam łączny koszt prawie 21 500 zł. A ile kosztuje taka instalacja, gdybym od razu chciał ją nabyć na własność, a nie na abonament?

Instalacje równoważna tej z abonamentu 119 zł będzie kosztować około 13 000 zł w gotówce.

A jaka jest żywotność państwa paneli? Tylko 15 lat?

One spokojnie będą działać 25 lat, a nawet dłużej. Dziś na rynku wtórnym można znaleźć dużo ofert odkupu paneli nawet 20-letnich, importowanych z Niemiec. My oferujemy nowe produkty z gwarancją na 80 proc. uzysku po 25 latach działania, czyli po tym czasie instalacja będzie dawać przynajmniej 80 proc. tego, co w pierwszym roku.

A jak wygląda potencjał energii słonecznej w naszej szerokości geograficznej? Czy to prawda, że jest on ograniczony z uwagi na duże zachmurzenie?

Wystarczy spojrzeć na zdjęcia satelitarne Niemiec, gdzie co drugi/trzeci dom posiada instalacje fotowoltaiczne. W naszej szerokości geograficznej cztery panele produkują około 1000 kWh rocznie, a więc około 600 zł. Oczywiście w krajach południowej Europy ta sprawność jest o 20-30 proc. większa, ale pamiętajmy, że zbyt duża temperatura powoduje, że sprawność paneli spada. Dlatego właśnie nie stosuje się ich na pustyniach.

Ubiegłoroczna ustawa o OZE pomogła pańskiej działalności?

Ona spowodowała, że abonament na słońce stał się opłacalny. Z badań CBOS wynika, że co czwarty Polak, chciałby w najbliższych latach zainwestować w OZE. To stwarza potencjalny, ogromny popyt na nasze produkty.

Dzięki tej ustawie, nadwyżki energii można oddawać do sieci, a potem odzyskiwać za darmo 80 proc.

Tak. Sieć stała się dla prosumentów (konsument i producent energii w jednym, red.) magazynem energii. Te 20 proc. energii pozostawionej w sieci to taki rodzaj prowizji. Z tym, że około większość domów jednorodzinnych konsumuje całość tej energii z paneli i nie zdąży nic oddać do sieci.

W zeszłym roku mieliście zysk netto 220 tys. zł i 8,5 mln zł przychodów. Jak to wygląda na tle poprzednich lat?

Jesteśmy bardzo młodą spółką. Na giełdzie pojawiliśmy w marcu ubiegłego roku i tak naprawdę działalność operacyjna jako giełdowy podmiot funkcjonuje dopiero od drugiego kwartału 2016 r. W zeszłym roku cała nasza strategia była oparta o programy dotacyjne dla klientów indywidualnych, zanim wszedł abonament na słońce i nowe ustawa o OZE. Zmiany legislacyjne pozwoliły wprowadzić abonament, a pierwszy etap finansowania tego przedsięwzięcia podjęliśmy dopiero w marcu tego roku, podpisując umowę z Nest Bankiem. Dlatego działalność spółki lepiej oceniać od pierwszego kwartału tego roku i tego co będzie dziać się w kolejnych okresach, bowiem w ubiegłym roku byliśmy na etapie przygotowawczym. Myślę, że dopiero ten rok pokaże, jaki jest realny popyt na nasze usługi i liczę na to, że pozytywnie zaskoczymy rynek.

Wasza strategia zakłada, że już w 2020 r. zysk netto sięgnie 70 mln zł. Skąd taki optymizm?

Szacujemy, że za trzy/cztery lata osiągniemy pełną zdolność operacyjną i będziemy instalować w ramach abonamentów 10 tys. instalacji rocznie, a średnia wartość jednej instalacji to około 20 tys. zł netto. Potencjał tego rynku jest pokaźny, bo właściciele blisko 1 mln domów zamierzają zainstalować panele w najbliższych latach. Nawet jakby realnie była to połowa w perspektywie dekady, to i tak nasze prognozy nie wydają się wygórowane.

Ile obecnie posiadacie instalacji?

Zbliżamy się do 1 tys. W tym roku planujemy sprzedać 2,5 tys. instalacji i jak na razie wszystkie idzie zgodnie z planem. Myślę, że po dwóch kwartałach będziemy w stanie sprostać oczekiwaniom inwestorów i nasza strategia zacznie wyglądać całkiem realnie.

Waszymi klientami są także instytucje sakralne.

Zgadza się. Jest to duży klient, który posiada, jako związek wyznaniowy, nawet do 85 proc. dotacji na tego typu inwestycje. W tym momencie zakontraktowaliśmy, jeszcze bez dotacji, ponad 100 obiektów sakralnych i liczymy na to, że większość z nich taką dotację otrzyma, a my będziemy mogli zrealizować naszą ofertę.

Dlaczego kurs akcji wynosi zaledwie 0,36 zł, a akcje są mało płynne (85 proc. papierów w rękach dużych inwestorów)?

Niska płynność wynika z tego, że w zeszłym roku połączyliśmy dwa podmioty i wszystkie wyemitowane akcje dla akcjonariuszy spółki przejmowanej, czyli starego Columbus Energy, nie trafiły jeszcze do obrotu. Zamierzamy je wprowadzić przy okazji wejścia na główny rynek.

Co do wyceny, myślę że inwestorzy mogą patrzeć na nas z dwóch perspektyw. Pierwsza to analiza fundamentalna, która z uwagi na to, że działamy krótko i jesteśmy na początkowym etapie rozwoju nie odzwierciedla jeszcze potencjału firmy. Druga perspektywa to perspektywa rynku fotowoltaiki, który dynamicznie rośnie. Patrząc z perspektywy inwestora szacujemy, że w ciąg dekady wartość tego rynku przekroczy w Polsce 15 mld zł. Potencjał jest bardzo duży, a podmiotów w tym sektorze jest bardzo mało. Naszą konkurencją są Innogy i Ikea. Wśród giełdowych firm na razie nie mamy konkurencji.

A kiedy wejście na GPW?

Rozpoczęliśmy rozmowy z domami maklerskimi i chcemy złożyć prospekt w II kwartale tego roku. Reszta zależy od KNF.

Samo przejście, czy też emisja akcji?

Jeszcze nie wiemy. Równolegle rozwijamy bowiem współpracę z jednostkami naukowymi i zastanawiamy się, czy nie warto samemu produkować pewnych komponentów, czy nawet całości instalacji. Jest spora szansa, że będziemy starać się o dużą dotację w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, albo ubiegać się o finansowanie na otwarcie produkcji.

Wasza strategia zakładała emisję akcji o wartości około 10 mln zł, ale do tego nie doszło.

Sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie, podobnie jak cały rynek. Rozmowy z instytucjami finansowymi, które wspierają nas w systemie abonamentowym trochę się przedłużają. Na razie nie wiemy, czy będziemy potrzebować więcej kapitału akcyjnego.

Planujecie też wejść w termomodernizację.

Około 3,5 mln domów w Polsce jest niedostatecznie ocieplonych i nieefektywnych energetycznie. Ten wskaźnik jest tak wysoki, że nie mówimy tu już o rynku, ale o problemie społecznym. I my chcemy zaproponować jego rozwiązanie. Na rynku nie widzimy dobrze funkcjonującej firmy, która zajmuje się kompleksową termomodernizacją budownictwa jednorodzinnego. Mamy ofertę programu takiej kompleksowej termomodernizacji i finalizujemy rozmowy z instytucjami finansowymi, które są w stanie wesprzeć klientów w podjęciu takiego przedsięwzięcia. Pilotażowo sprzedaż tej oferty zaczniemy jeszcze w maju, a koło września będziemy mogli zdradzić więcej szczegółów na ten temat.

Czy planujecie ekspansję zagraniczną?

1 mln domów do instalacji fotowoltaiki oraz 3,5 mln domów do termomodernizacji w Polsce to potencjał nie tak dużo pracy, że ekspansja zagraniczna nie byłaby teraz dobrym manewrem operacyjnym. Być może w perspektywie dwóch/trzech lat taka opcja stanie się bardziej realna, zwłaszcza, że np. rynki bałkańskie wydają się pod tym względem bardzo atrakcyjne. Na razie skupiamy się jednak na rodzimym rynku. Rozważamy poszukiwania strategicznego partnera w polskiej, dużej energetyce, aby być naturalnym uzupełnieniem jednak z takich firm.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA