fbTrack

Forum Ekonomiczne w Krynicy 2018

Edukacja podstawą akcjonariatu pracowniczego

Debata w Krynicy towarzy-szyła premierze polskiego wydania książki „Własność pracowni- cza. Jak wspiera rozwój biznesu”.
Fotorzepa, Borys Skrzyński
Choć w Polsce tradycje własności pracowniczej sięgają początków XX wieku, jej rozwój po 1989 r. ograniczał brak wiedzy.

Edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja – podkreślali w Krynicy uczestnicy debaty „Własność pracownicza – co zrobić, by w polskich warunkach sprzyjała rozwojowi", wskazując najważniejszy element w budowie akcjonariatu pracowniczego. Debata towarzyszyła premierze polskiej edycji amerykańskiej książki „Własność pracownicza. Jak wspiera rozwój biznesu", którą opublikowało wydawnictwo Kurhaus Publishing. Honorowym patronatem objęło ją Ministerstwa Rozwoju, które uwzględnia tę koncepcję w „Planie na rzecz odpowiedzialnego rozwoju".

– Idea własności pracowniczej będzie jednym z elementów, które pomogą Polsce i Polakom bogacić się i lepiej żyć – podkreślał Zbigniew Jagiełło, prezes PKO Banku Polskiego, mecenasa polskiego wydania książki. Jak przypominał, idea ta pojawiła się podczas transformacji ustrojowej w Polsce, ale z różnych przyczyn się nie rozwinęła. Ostatnio zainteresowanie akcjonariatem pracowniczym na świecie rośnie. Mają na to wpływ zmiany w gospodarce, gdzie – co podkreśla ekonomista Thomas Piketty – zysk z kapitału przewyższa zysk z pracy ludzkiej oraz zmiany technologiczne, w tym wyzwania związane z gospodarką 4.0. – W gospodarce cyfrowej, nawet gdy firmy nie generują zysków, ich wartość rośnie – podkreślał prezes Jagiełło.

Nie bez powodu spółki technologiczne są dzisiaj wśród firm, w których własność (w zasadzie współwłasność pracownicza) jest najpopularniejsza. Krzysztof Ludwiniak, prawnik i ekspert w dziedzinie akcjonariatu pracowniczego, oceniał, że w USA praktycznie 100 proc., spółek high-tech oferuje program szeroko pojętego akcjonariatu pracowniczego – najczęściej opcje na akcje, które są normą w technologicznych start-upach. Przypominał, że w USA nowoczesny akcjonariat pracowniczy pojawił się już w latach 50. XX wieku, a dzisiaj 32 mln Amerykanów ma akcje firm, w których pracują. Z tego 14 mln posiada je w ramach modelu ESOP, który pozwala wykorzystać przyszłą produktywność firm do nabywania ich akcji przez pracowników.

Marc Mathieu, dyrektor generalny EFES, zwracał uwagę, że w Europie akcjonariat pracowniczy jest na razie gorzej rozwinięty, choć ostatnich 30 lat przyniosło wyraźny wzrost jego popularności– w rezultacie już 60 proc. spółek publicznych ma jakąś formę akcjonariatu pracowniczego, który jest najpopularniejszy we Francji i w Wielkiej Brytanii. Łącznie liczba pracowniczych akcjonariuszy sięga 10 mln osób, przy czym aż 9 mln to ci z dużych firm.

Jedną z nich jest austriacka grupa Voestalpine, w której akcjonariat pracowniczy wprowadzono przed 15 laty, podczas ostatniego etapu prywatyzacji. – Chcieliśmy ustabilizować strukturę akcjonariatu w interesie przyszłego rozwoju firmy – wyjaśniał Max Stelzer, członek zarządu grupy, dodając, że własność pracownicza sprawdza się najlepiej, gdy partycypacja kapitałowa załogi współgra z ich partycypacją w zarządzaniu. Dlatego też potrzebna jest konstrukcja, która ułatwia grupowanie głosów pracowników i ich reprezentację na WZA. Jak zaznaczał Max Stelzer, bardzo ważna jest też edukacja.

O jej znaczeniu przy wprowadzaniu akcjonariatu pracowniczego oraz budowaniu wzajemnego zaufania ludzi mówił Jarosław Józefowicz, prezes TZMO, firmy będącej przykładem jednej z najbardziej udanych i znanych w Polsce prywatyzacji pracowniczych, przeprowadzonych jeszcze na początku lat 90. XX wieku. O jej niedawnym przykładzie mówił z kolei Dariusz Dudek, przewodniczący KZ NSZZ „Solidarność" przy PG Silesia. Tam spółka pracownicza utworzona z inicjatywy związkowców uratowała kopalnię przeznaczoną do likwidacji – wykupiła ją z pomocą inwestora z Czech (którego sama znalazła) i dziś bardzo dobrze prosperuje.

– Dlatego jeżdżę po Polsce i zachęcam pracowników, by brali zakłady w swoje ręce – podkreślał Dudek.

Prof. Andrzej Szumański, prawnik z Uniwersytetu Jagiellońskiego, zwracał uwagę, że brak edukacji pracowników był główną przyczyną słabego rozwoju akcjonariatu pracowniczego w Polsce, choć w latach 90. XX wieku wprowadzano go także w ramach prywatyzacji kapitałowej – przydzielając pracownikom bezpłatnie 15 proc. akcji prywatyzowanych przedsiębiorstw. Jednak większość z nich szybko się ich pozbyła, omijając nawet dwuletni zakaz ich sprzedaży.

Zdaniem prof. Szumańskiego w polskim prawie jest już sporo mechanizmów, które umożliwiają rozwój akcjonariatu pracowniczego. Wystarczy je tylko ulepszyć i wprowadzić zachęty podatkowe do takich inwestycji.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL