fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Miliardy złych długów w firmach. Rekordzista musi spłacić 60,5 mln zł

Fotolia.com
Przeciętnie zadłużony przedsiębiorca zalega ze spłatą 34 tys. zł, ale rekordziści mają do oddania nawet kilkadziesiąt milionów złotych – wynika z danych KRD.

Przedsiębiorca budowlany z powiatu ostrowieckiego w województwie świętokrzyskiego zalega ze spłatą już 60,5 mln zł. To rekord wśród wszystkim firm-dłużników zgłoszonych do Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Wśród wierzycieli tego „biznesmena" największym jest fundusz sekurytyzacyjny, do którego trafiły należności pierwotnych wierzycieli – to 40,2 mln zł. Ale aż 20,2 mln zł domaga się od niego firma konsultingowa, a 1,8 mln zł – towarzystwo ubezpieczeniowe.

Czytaj także:  Polacy rzucili się na obligacje. Padł historyczny rekord 

Kolejnym dłużnikiem rekordzistą jest firma z branży IT z powiatu elbląskiego w woj. warmińsko-mazurskim. Wierzyciele czekają na spłatę aż 50 mln zł, a głównie są to sprzedawcy sprzętu RTV oraz maszyn i urządzeń. Trzeci w zestawieniu KRD jest Śląsk – tu chodzi o spółkę akcyjną z powiatu żywieckiego z branży zarządzania nieruchomościami. Ma ona zobowiązania na 28,1 mln zł.

Droga do upadłości

– Płatności w gospodarce to obieg zamknięty, a kilkadziesiąt milionów złotych długu w przypadku jednego podmiotu to przygniatająca kwota, zwłaszcza gdy chodzi o jednoosobową działalność gospodarczą. Stąd już prosta droga do upadłości – ostrzega Adam Łącki, prezes KRD BIG SA. Tylko w pierwszej połowie tego roku zbankrutowały w Polsce 282 firmy. Co druga z nich była notowana w KRD w dniu ogłoszenia upadłości przez sąd. Ich łączne zadłużenie wynosiło 17,2 mln zł. Według danych KRD bankruci narazili na straty co najmniej 317 wierzycieli.

W sumie wszystkie przedsiębiorstwa notowane w KRD mają już łącznie 9,4 mld zł złych długów (stan na III kw. 2019 r.); to o 0,1 mld zł więcej niż rok wcześniej, choć gospodarka w tym czasie wciąż rozwijała się w szybkim tempie. Najbardziej zadłużone sektory to budownictwo, transport i handel.

Według cyklicznie prowadzonych badań KRD w III kwartale 2019 r. już prawie 24 proc. firm skarżyło się, że kontrahenci nie płacą im na czas. Jeszcze kwartał temu było to 21,5 proc. Przybywa też pesymistów, którzy spodziewają się, że problemy z regulowaniem należności będą występować w większej skali niż obecnie. Teraz to 27,5 proc. wobec 22,7 proc. kwartał wcześniej.

Przybędzie zatorów?

– Pogorszenie się subiektywnych wskaźników sprawia, że spada wzajemne zaufanie wśród przedsiębiorców, co w konsekwencji może prowadzić do ograniczenia skali kredytowania w formie odroczonych terminów płatności – zauważa Jakub Kostecki, prezes zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

Brak płatności ze strony dłużników to jedna z głównych przyczyn zatorów płatniczych, a im gospodarka rozwija się wolniej, tym większe ryzyko zatorów. – Pamiętajmy, że kij ma dwa końce. Z jednej strony jest przedsiębiorca dłużnik, który nie rozliczył się za towar lub usługę. Z drugiej kontrahent wierzyciel, który ten towar sprzedał, a nie dostał zapłaty i tego powodu zaczyna tracić płynność finansową. Bo też ma swoich dostawców i pracowników, którym musi zapłacić. Za chwilę sam więc może stać się dłużnikiem – zaznacza Łącki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA