fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

KNF ujawnia kolejne informacje o manipulacjach GetBacku

Fotorzepa, Andrzej Bogacz
Mechanizm sprzedawania i odkupywania przez windykatora tych samych portfeli dotyczył „trudnych" wierzytelności. We wtorek sejmowa Komisja Finansów Publicznych zajmie się sprawą GetBacku.

KNF, odnosząc się do tekstów jednego z blogerów, ujawniła nieco więcej szczegółów po podanych we wtorek informacjach na temat mechanizmu pozwalającego GetBackowi uniknąć odpisów portfeli wierzytelności. Nadzór przypomina, że transakcje zawierane przez GetBack były przeprowadzane z podmiotami spoza jego grupy kapitałowej.

„Warto wskazać, że w zakresie transakcji z podmiotami spoza grupy kapitałowej nie ma wymogu publikowania ujawnień i oczywiste jest, że ustalenia przedstawione w komunikacie KNF, w szczególności w zakresie transakcji, nie mogły zostać dokonane wyłącznie w oparciu o dane zawarte w sprawozdaniach finansowych, ponieważ tego rodzaju informacje w tych sprawozdaniach po prostu nie były prezentowane" – wskazuje nadzór.

Według KNF opisany we wtorkowym komunikacie mechanizm dotyczył „trudnych" portfeli GetBacku. „Dochodziło do sprzedaży wierzytelności spółkom lub funduszom zewnętrznym, nie powiązanym bezpośrednio z windykatorem, a w śródrocznych sprawozdaniach finansowych nie było ujawnień w tym zakresie. W mechanizmie działania wykorzystywano wiele podmiotów, które transferowały portfele między sobą" – podaje KNF. Nowy zarząd GetBacku na pytanie jakie podmioty były stroną transakcji (odkupywały portfele od windykatora i później je sprzedawały) odpowiedział, że były to „fundusze inwestycyjne" (prawdopodobnie FIZ-y, w których udziały miał sam GetBack) i że było ich co najmniej kilka.

KNF wyjaśnia, że w trakcie tych transakcji dochodziło do przegrupowywania portfeli oraz zmiany ich danych identyfikacyjnych tak, aby utrudnić ich rozpoznanie po zwrotnej odprzedaży do pierwotnego podmiotu stanowiącego własność GetBacku. W przychodach ze sprzedaży grupy GetBacku prezentowano jedynie wartość zysku i była ona „ukryta" w pozycji „odzyski z portfeli wierzytelności", co uniemożliwiało rozpoznanie tych operacji na podstawie analizy sprawozdań finansowych (nie wiadomo jaka część odzysków pochodziła z realnych, będących podstawą biznesu windykacyjnego, spłat od klientów a jaka ze sprzedaży samych portfeli – nie ujawniono tego także w opublikowanym dzisiaj niezaudytowanym raporcie za 2017 r.). Głównym celem całej operacji było uniknięcie straty wynikającej z bilansowej wyceny tych portfeli i w konsekwencji utraty ich wartości a nie osiągnięcie zysku na tych transakcjach lub zwiększenie wartości portfeli.

Wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych Janusz Szewczak poinformował dzisiaj PAP, że komisja wysłucha we wtorek, 5 czerwca, stanowiska KNF i Ministerstwa Finansów w sprawie GetBacku. - Sytuacja ta pokazuje jak dużo jest jeszcze możliwości manipulacji i jak łatwo można klientów nabrać, i jak dwuznaczną rolę odegrały banki i fundusze, które sprzedawały te produkty – stwierdził Szewczak. Jego zdaniem najbardziej bulwersujący jest fakt, że raport roczny za 2017 będzie sprawdzała ta sama firma audytorska, która robiła to już wcześniej, zanim na jaw wyszły trudności spółki. Zdaniem Szewczaka to "afera finansowa", bo GetBack ma obligacje warte ok. 2,6 mld zł, które głównie w ofertach prywantych trafiły do 9,1 tys. inwestorów indywidualnych, skarżących się teraz na missellin,

Chodzi o Deloitte, który teraz tłumaczy, że prace audytorskie dotyczące sprawozdania finansowego GetBacku za rok 2017 wciąż trwają. - Wydanie opinii z badania zostało przełożone z powodu znaczących opóźnień w dostarczeniu przez spółkę dokumentacji niezbędnej do zakończenia rewizji finansowej. Prowadzone przez nas procedury są skomplikowane i mają istotne znaczenie dla zakończenia prac audytowych – mówi Ewa Rzeczkowska, rzecznik Deloitte Polska.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA