fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Opodatkowanie kabli w kanalizacjach - wyrok WSA

www.sxc.hu
Podważanie przed sądem istnienia umowy leasingu przez jeden samorząd, nawet jeśli dotyczy ona również nieruchomości znajdujących się w innej gminie, nie uzasadnia czekania na wyrok innego sądu.

Tak wynika z orzecznictwa sądów administracyjnych w sprawach opodatkowania kabli w kanalizacjach.

Sprawy, w tym przykładowo rozpatrzona niedawno przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie, dotyczą podatku od nieruchomości od infrastruktury telekomunikacyjnej. Przez lata firmy z tej branży prowadziły z gminami spory, czy obciążona podatkiem od nieruchomości jest wartość budowli – rur i położonych w nich kabli – czy samych rur. Wysokość podatku od budowli gmina może ustalić nawet na 2 proc. ich wartości rocznie, więc była to gra o wysoką stawkę. Sądy administracyjne w tych sporach stanęły po stronie gmin, na co firmy telekomunikacyjne próbowały znaleźć antidotum w postaci rozdzielenia własności kabli i rur.

Skoro opodatkowana jest wartość kabli i kanalizacji jako elementy należącej do jednego podatnika całości techniczno-użytkowej, to same kable opodatkowane być już nie powinny. Sposobem na osiągnięcie tego efektu było przeniesienie własności kanalizacji na inną, z reguły powiązaną firmę i zawarcie z nią umowy leasingu tej infrastruktury.

W sprawie, którą zajmował się WSA, chodziło właśnie o taką umowę. Burmistrz prowadzący postępowanie dotyczące podatku za 2010 r. zawiesił je, uzasadniając, że przed sądem powszechnym toczą się sprawy o ustalenie nieistnienia umowy rozdzielającej własność kabli i kanalizacji kablowej. Umowę taką spółka telekomunikacyjna zawarła ze spółką powiązaną, a prezydent innego miasta stara się przed sądem powszechnym ją zakwestionować.

Ordynacja podatkowa przewiduje zawieszenie postępowania, jeśli rozpatrzenie sprawy i wydanie decyzji jest uzależnione od rozstrzygnięcia zagadnienia wstępnego przez inny organ lub sąd – tłumaczył burmistrz.

Spółka kwestionowała zawieszenie postępowania, podnosząc, że to oddzielna sprawa, ale samorządowe kolegium odwoławcze nie podzieliło jej zarzutów. Odpierało argumenty twierdzeniem, że co prawda z powództwem do sądu powszechnego wystąpił inny organ podatkowy, ale dotyczy ono jednej umowy obejmującej obiekty położone na terenie całego kraju. Organ odwoławczy stwierdził, że nie było potrzeby drążenia istnienia bądź nie skutecznej umowy, bo z urzędu wie, że prezydenci dwóch miast złożyli już odpowiednie pozwy w tej sprawie.

W ten sposób sprawa trafiła do sądu, a ten przyznał rację spółce. WSA wyjaśnił, że wyroki zapadłe w sprawach, na które powołują się organy podatkowe, nie będą wiążące w zawieszonym postępowaniu. Należało je więc prowadzić niezależnie od tamtych.

Sąd wyjaśnił, że burmistrz może samodzielnie ustalić istnienie bądź nieistnienie stosunku prawnego albo ustalać tę kwestię przed sądem powszechnym po wcześniejszym przesłuchaniu strony. Nie może natomiast czekać na rozstrzygnięcie formalnie dotyczące innej sprawy.

Sygnatura akt: I SA/Lu 730/16

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: mateusz.maj@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA