fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Na co warto czekać

„Time Prime” Jakuba Piątka znalazł się w konkursie Sundance Festival
materiały prasowe, Tomasz Kaczor
Powstał projekt wsparcia polskich filmów, by po pandemii nie przegrały w kinach z konkurencją.

Magazyny są pełne filmów, które w światowym lockdownie nie weszły na ekrany i w długiej kolejce czekają na premiery. W obostrzonych warunkach sanitarnych powstawały też nowe obrazy.

Będzie zatem wszystko: superprodukcje, filmy zrealizowane przez reżyserskie gwiazdy, tytuły, które zachwyciły selekcjonerów wielkich festiwali, a nie doczekały się premier przed pandemią. I są też filmy nam najbliższe: rodzime. Polski Instytut Sztuki Filmowej planuje wsparcie dla dystrybutorów i producentów, by zachęcić ich do ryzyka i wprowadzania polskich filmów od razu po otwarciu kin, zanim zaleje nas produkcja amerykańska.

Polacy i hity z Hollywood

Już 28 stycznia zacznie się prestiżowy Sundance Festival. „Prime Time" Jakuba Piątka znalazł się wśród dziesięciu tytułów zagranicznych tego najważniejszego konkursu kina niezależnego na świecie. To uniwersalna opowieść o jednostce stłamszonej przez system, o nierównościach społecznych, podziałach, braku nadziei, populizmie, egoizmie. Bohater filmu, grany przez Bartosza Bielenię, dostaje się z bronią w ręku do studia telewizyjnego. Bierze zakładników, ale nie chce okupu. Chce powiedzieć coś ważnego, dla swojego przekazu jest gotów zaryzykować wszystko.

Wciąż czekamy na premiery naszych najgłośniejszych filmów ubiegłego roku. Pokazywana na Berlinale 2020 animacja „Zabij to i wyjedź z tego miasta" Mariusza Wilczyńskiego, nasz kandydat do Oscara „Śniegu już nigdy nie będzie" Małgorzaty Szumowskiej (premiera na festiwalu w Wenecji) czy wreszcie noszący canneński znak „Sweat" Magnusa von Horna. To tylko wierzchołek bogatej polskiej produkcji, która wciąż nie trafiła do kin.

„Nie czas umierać”, czyli nowy Bond ma mieć premierę 2 kwietnia
Forum Film

A przecież filmowcy kończą następne filmy, które mogą stać się wydarzeniami – od nakręconego w czasie pandemii, a już głośnego filmu Jana Matuszyńskiego o morderstwie Grzegorza Przemyka „Żeby nie było śladów" aż do opowieści o Kalinie Jędrusik: „Bo we mnie jest seks" Katarzyny Klimkiewicz.

Hollywood też pęka w szwach od nowych produkcji. Jest wśród nich wielki przebój – nowy Bond „Nie czas umierać" Cary'ego Fukunagi, w którym po raz ostatni zobaczymy jako agenta 007 Daniela Craiga. Wstępnie premierę zaplanowano na 2 kwietnia.

Kilka razy w 2020 przesuwana była premiera „Kuriera francuskiego z Liberty" Wesa Andersona o historiach drukowanych w amerykańskim magazynie publikowanym w fikcyjnym francuskim miasteczku. Na film Andersona zawsze warto czekać. A do tego jest znakomita obsada: Timothée Chalamet, Léa Seydoux, Tilda Swinton, Saoirse Ronan, Benicio Del Toro, Frances McDormand, Kate Winslet, Bill Murray. Na razie film nie ma daty wejścia na ekrany.

Po pięciu latach, jakie minęły od jego ostatniego filmu „Mad Max. Na drodze gniewu", na plan, w czasie pandemii, wrócił George Miller. Premiera jego fantasy „3000 lat tęsknoty" z Idrisem Elbą i Tildą Swinton przewidziana jest na wrzesień 2021.

„Na rauszu”, triumfator ostatnich Europejskich Nagród Filmowych
Mordisk FILM

Amerykańskie kino artystyczne reprezentuje przede wszystkim „Nomadland" Chloe Zhao, zwycięzca festiwalu w Wenecji i wielki faworyt oscarowy. To historia kobiety, która pozbawiona pracy i środków do życia wsiadła do kampera, zamieniając się we współczesną nomadkę. Wybitna kreacja Frances McDormand w tym filmie czyni z niej najpoważniejszą kandydatkę do tegorocznego Oscara za rolę kobiecą.

Koniecznie trzeba będzie wybrać się do kina na „Nigdy, rzadko, czasem, zawsze" Elizy Hittman, przejmujący film o 17-latce z konserwatywnej Pensylwanii, która jedzie do Nowego Jorku, by tam usunąć niechcianą ciążę. Ta historia została pokazana w paradokumentalnym stylu, rejestrując samotność dziewczyny i kolejne upokorzenia bez ubarwiania i stawiania tez.

Warto czekać na kino europejskie. Tu przede wszystkim wejdzie po zniesieniu lockdownu zdobywca Europejskiej Nagrody Filmowej „Na rauszu" Thomasa Vinterberga o czterech nauczycielach eksperymentujących z alkoholem. Duńczyk zrobił film nie tylko o alkoholizmie, także o próbie wyjścia z życiowej stagnacji, potrzebie bliskości. Amatorzy mocnych wrażeń mogą czekać na nową, uwspółcześnioną wersję „Berlin, Alexander Platz", w której Burhan Qurbani głównym bohaterem uczynił uchodźcę z Afryki.

Mistrzowie nie próżnują

W kolejce do festiwalowych konkursów i wejścia na ekrany będą w tym roku czekały filmy mistrzów. „The Power of a Dog" Jane Campion to opowieść o dwóch braciach, którzy gospodarują na olbrzymim ranczu w Montanie, ale zaczynają ze sobą walczyć, gdy jeden z nich się żeni. W rolach głównych m.in. Benedict Cumberbatch i Kirsten Dunst.

Joel Coen sam bez brata (!) przeniósł na ekran „Makbeta" z afroamerykańskim gwiazdorem Denzelem Washingtonem w roli tytułowej i Frances McDormand jako Lady Makbet. Po zdjęciach jest już Baz Lurhman, który przygotowuje filmową opowieść o Elvisie Presleyu. W głównego bohatera wcielił się Austin Butler.

W Europie Michele Placido proponuje „Caravaggio Shadow", film o renesansowym artyście, z Isabelle Huppert i Riccardo Scamarcio w rolach głównych. Kenneth Branagh zrobił autobiograficzny „Belfast" o dzieciństwie w latach 60. Wydarzeniem jest powrót za kamerę Terence'a Daviesa. Jego „Benediction" to historia brytyjskiego poety Siegfrieda Sassoona, piszącego antywojenne wiersze podczas I wojny światowej. Nowe filmy przygotowują też Włoch Nani Moretti czy Węgierka Ildiko Enyedi.

Rok 2021 ma też przynieść premiery filmów Ariego Folmana „Where is Anna Frank?", którego bohaterką jest wyimaginowana przyjaciółka Frank Kitty. Nowe produkcje zapowiadają Irańczyk Asghar Farhadi, Chińczycy Wong Kar Wai i Zhang Yimou i Koreańczyk Park Chan-Wook.

Dziś rodzi się pytanie, czy te wszystkie tytuły – praktycznie z dwóch lat – nie wyniszczą się wzajemnie, gdy kina już ruszą? Jak swoje najważniejsze premiery będą planować dystrybutorzy? I czego będą oczekiwać widzowie? Ale czas Covid-19 przyzwyczaił nas już do tego, że trudno cokolwiek przewidywać. Choć miło mieć perspektywę, że przed nami taki bogaty wybór.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA