fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

"Nomadland" ze Złotym Globem dla najlepszego filmu

Złoty Glob
AFP
Wielka impreza filmowa odbyła się online. Nie było perfekcyjnie, ale kino żyje.

Beverly Hilton w Los Angeles i Rainbow Room w Nowym Jorku. Dwie prowadzące: Tina Fey na Wschodnim Wybrzeżu, Amy Poehler – na Zachodnim. I parada gwiazd, które wręczały statuetki: Renee Zellweger, Catherine Zeta-Jones, Laura Dern, Angela Basset, Salma Hayek, Jamie Lee Curtis, Michael Douglas, Kevin Bacon, Joaquin Phoenix – wszystkich trudno wymienić. Suknie pań – eleganckie, ale w tym roku bez ekstrawagancji. W salach znalazła się bardzo ograniczona liczba widzów. Ale już nominowani zasiedli przed przesłanymi im przez Stowarzyszenie kamerkami we własnych domach rozsianych po całym świecie. Wielu z nich ubrali słynni styliści. Wybór sukni odbywał się głównie na zoomach, a  Ilaria Urbinati, która ubierała Sachę Barona Cohena zapewniała, że jej klient, którego widać było w okienku zooma do połowy naprawdę do smokingu nie miał założonych krótkich spodenek i trampek. Choć z drugiej strony serialowy aktor Jason Sudeikis odbierał statuetkę w dresowej bluzie z kapturem, a Jeff Daniels usadowił się w sypialni w bawełnianej koszuli w kratę.

W tych dziwnych, pandemicznych okolicznościach członkowie Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej przyznawali swoje nagrody, które zwykle traktowane są jako próba generalna przed Oscarami. Ten rok nazwano już „rokiem kobiet”.  Za najlepszy film uznano „Nomadland” Chloe Zao, która – jako druga kobieta w historii - odebrała też Złoty Glob za reżyserię. Poza nią w tej kategorii nominowane były jeszcze dwie inne artystki.

Za najlepszy scenariusz nagrodzono Aarona Sorkina za „Siódemkę z Chicago”
Za najlepszą komedię uznano „Borat Subsequent MovieFilm”, a sam Sacha Baron Cohen dostał również nagrodę na najlepszą rolę męską w komedii.

Nagrody aktorskie zawsze budzą sporo emocji. W tym roku Złoty Glob za rolę w „Ma Rainers” Black Bottom”, pokonując m.in. Anthony’ego Hopkinsa („Ojciec”), Gary’ego Oldmana („Mank” i Riza Ahmeda („Sound of Metal) , dostał pośmiertnie Chadwick Boseman. Afroamerykański aktor, znany m.in. z filmów o Czarnej Panterze i „Avengersów” zmarł pół roku temu na raka. Miał 44 lata. Za wyróżnienie podziękowała jego żona. Łamiącym się głosem mówiła: „On powiedziałby coś pięknego, inspirującego. Coś co wzmocniłoby ten cichy głos w każdym z nas, że możemy... I żebyśmy nie przestawali się starać”. Daniel Kuluuya z kolei dziękując za Glob za rolę drugoplanową w „Judas and Black Messiah” nawoływał, by widzowie spróbowali dowiedzieć się czegoś więcej na temat Freda Hamptona – zabitego w zamachu w 1969 roku działacza społecznego, wiceprzewodniczącego sekcji Czarnych Panter w Illinois.

Były jednak też w tej kategorii duże zaskoczenia. Nie dostała Globu faworytka Frances McDormand, przejmująca w „Nomadland” w roli kobiety, która po śmierci męża i stracie pracy w kamperze prowadzi życie współczesnej, wolnej nomadki. Krytycy nie uhonorowali też zbierającej świetne recenzje za tytułową rolę mścicielki w filmie „Obiecująca. Młoda. Kobieta” Carrey Mulligan. Nagrodzili Andrę Day z filmu „The United States vs Billie Holiday”. Laureatka była tak samo zdziwiona jak widzowie. W filmie komediowym nie zwyciężyła uznawana za pewniaka Maria Bakalova z „Borata...”, lecz Rosamund Pike z „I Care a Lot”.  Nikt też nie obstawiał występu Jodie Foster w „The Mauretanian”, zdziwienie budziła tu nawet sama nominacja za drugoplanową rolę kobiecą. W tej kategorii wielką faworytką była Olivia Coleman grająca w „Ojcu”.

Za najlepszy film zagraniczny członkowie HFPA uznali „Minari” Lee Isaaca Chunga o koreańskiej rodzinie, która w pogoni za amerykańskim snem zakłada farmę w Arkansas. Statuetkę za animację zdobył „Soul”

W kategorii telewizyjnej - czego można było się spodziewać - za najlepszy serial dramatyczny uznano „The Crown”. Globy powędrowały też do aktorów – grającej Lady Dianę Emmę Corrin, odtwórczyni roli Margaret Thatcher  - Gilliam Anderson i Josha O’Connora – serialowego księcia Karola.

Wielkimi przegranymi tej edycji są „Mank” Davida Finchera oraz „Ojciec” Floriana Zellera.

Na temat Złotych Globów od kilku lat toczą się dyskusje. Były zarzuty, jak do wielu amerykańskich nagród: za białe, za męskie”. Stowarzyszenie stara się zmienić ten kierunek, początkiem tej drogi  jest obecna edycja. Ale w tym roku zarzuty dosięgły także samo Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej, gdy pojawiły się protesty, że wśród jego członków nie ma ani jednego dziennikarza ciemnoskórego. Dziś takiego oskarżenia nie da się lekceważyć. Szefowie HFPA natychmiast oświadczyli, że nad tym problemem popracują.
Jak wypadła próba zorganizowania wielkiej imprezy wirtualnej w czasach pandemii? Słabo. Znacznie gorzej niż ciekawe, żywe i odbywające się na luzie Europejskie Nagrody Filmowe. Podczas wręczania Złotych Globów zabrakło energii, były problemy z jakością obrazu, w czasie jednego z wystąpień urwał się dźwięk. W komentarzach amerykańskich pojawiły się wręcz uwagi, że dla organizatorów Oscarów to lekcja jakich błędów nie należy popełniać.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA