fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Polka stąpająca po płatkach róż

Wikimedia
Była pierwszą europejską aktorką zaproszoną do Hollywood i jako pierwsza spoza USA została tam gwiazdą. W tym roku minęła 120. rocznica urodzin Poli Negri.

Przyszła na świat w Lipnie 3 stycznia 1897 roku jako Apolonia Chałupiec i z pewnością nikt z jej bliskich nie przeczuwał, jaką w przyszłości zrobi karierę. Ojca zesłano na Syberię z której nie powrócił, mieszkała z matką w Warszawie i zaznała biedy.

Miała 16 lat, gdy po wstępnej edukacji aktorskiej i teatralnej, zadebiutowała na scenie Teatru Małego w Warszawie rolą Klary w „Ślubach panieńskich” Fredry. Niedługo potem współpracę zaproponował jej Aleksander Hertz, szef Sfinksa – pierwszej polskiej wytwórni filmowej. Zagrała dzięki temu w ośmiu filmach. Coraz bardziej doceniano jej talent – znany austriacki reżyser teatralny Max Reinhardt zaproponował jej kontrakt, który przyjęła i w 1917 roku wyjechała do Niemiec, bardzo ważnego wówczas ośrodka kinematografii.

Reżyser, Ernst Lubitsch, którego tam poznała, potrafił przełożyć talent wschodzącej gwiazdy na wymierny sukces. Przełomem okazały się „Oczy mumii Ma” nakręcone w 1918 roku, dzięki którym znalazła się w Hollywood. Miała wówczas na koncie 25 nakręconych w Polsce i w Niemczech filmów i brak kompleksów wobec kinematograficznej krainy snów.
Gwiazd wtedy w Hollywood nie brakowało, ale Pola Negri okazała się nie tylko znakomitą aktorką niemego kina. Była indywidualnością z charakterem – jej aktorstwo określano jako współczesne.

– Dzięki umiarowi każda mina i ruch nabierały szczególne znaczenia – wyjaśnia w filmie amerykański badacz kina. – Miała w sobie wielką moc, a kamera ją kochała.
Amerykańscy widzowie powitali ją entuzjastycznie – transparentami i owacjami na stojąco, gdy pojawiała się na widowni w teatrze. Jej kolejne role w filmach wzbudzały aplauz, nawet jeśli one same były kiepskie. Do tego okazała się utalentowaną tancerką – jej język ciała urzekał bogactwem, co szczególnie było ważne, gdy głos nie wspomagał jeszcze aktorów.
Twórcy filmy przypominają też pewną plotkę: gdy przyjeżdżała do wytwórni samochodem, cztery dziewczyny sypały jej pod stopy płatki róż, żeby jej milej wysiadało się z limuzyny. Dziewczyny były cztery, gdyż dwie miała Gloria Swanson, konkurująca z nią o miano najważniejszej gwiazdy wytwórni Paramount. Wabiła ponoć mężczyzn jak syrena, ale nie wzbudzało to zazdrości kobiet, bo i one ulegały magnetycznej sile jej osobowości.
Wynagradzano ją sowicie – mogła sobie pozwolić na dom w Beverly Hills i zamek we Francji, a jej roczna gaża równa była dzisiejszym dziesięciu milionom dolarów. Ze szczęściem osobistym bywało znacznie gorzej – z pierwszym mężem Eugeniuszem Dąmbskim rozstała się jeszcze przed wyjazdem do Hollywood, związek z ostatnim dostarczył jej sporo łez.
Najważniejszym mężczyzną jej życia okazał się – jak zawsze twierdziła – Rudolf Valentino, a o ich pierwszej wspólnej nocy opowiada nawet w filmie znajomy Poli Negri, któremu się z niej zwierzyła. Gdy zmarł,  teatralnie obnosiła swoją żałobę…

Widzowie zobaczą też Polę Negri śpiewającą wielki przebój „Paradise”, który sam dziś niewątpliwie wystarczyłby na całą karierę.

Po raz ostatni Pola Negri publicznie była oglądana na stronach lifestylowego magazynu, gdy miała 83 lata i nadal wyglądała jak gwiazda. Zmarła w 1987 roku w wieku 90 lat.

Emisja dokumentu „Pola Negri. Życie gwiazdy” zrealizowanego przez Mariusza Kotowskiego, w ktorym jest także wiele fragmentów filmów słynnej aktorki  –w niedzielę 12 listopada o godz. 13.40 w TVP Kultura.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA