Europejski Kongres Gospodarczy

Jacek Kujawa: Klient wywoła następną rewolucję

Jesteśmy firmą, dla której produkt jest najważniejszy. Ale doskonale odnajdujemy się w rewolucji związanej z handlem w sieci, jak i w sklepach stacjonarnych – mówi Jacek Kujawa, wiceprezes LPP.

Rz: Rozmawiamy o różnych wymiarach rozwoju gospodarczego, ale też wpływie technologii na biznes. Firmy, produkując odzież sportową, korzystają z materiałów opracowanych przy użyciu najnowocześniejszych technologii, ale jakie zastosowanie ma ona przy zwykłej odzieży?

Jacek Kujawa: To nie jest zwykła odzież, tylko bardzo modna. A w związku z tym musimy ją szybko produkować, nadążając za potrzebami klientów. Technologia ma tu zastosowanie.

Jesteśmy po dwóch rewolucjach. Pierwsza to e-commerce, który wszedł do sektora fashion, tak jak wcześniej do sprzedaży muzyki, AGD czy elektroniki. Teraz ma miejsce druga rewolucja, obejmująca sklepy stacjonarne. To nie są już tylko lada i wieszaki z ubraniami. Sklepy są naszpikowane elektroniką. U nas stosujemy heat mapy (z ang. mapy ciepła, tj. pokazujące mniej i bardziej uczęszczane miejsca w sklepie – red.), śledząc, jak poruszają się klienci po sklepie. Dzięki temu jesteśmy w stanie rozpoznać np. ich wiek i płeć. Stosujemy też oświetlenie progresywne, czyli dostosowujące się np. do pory dnia.

Zmieniamy też sposób oznakowania odzieży. To nie są już zwyczajne kody, które skanuje sprzedawca i dzięki temu wie, co sprzedaje.

To znaczy, że metki znikną?

Metki pozostaną, bo taki jest wymóg prawa. Ale te papierowe zmienią się na radiowe. To oznacza, że każde ubranie uzyskuje swój indywidualny kod, tj. unikalny ciąg cyfr. Dzięki niemu możemy zrozumieć cały cykl życia produktu od momentu opuszczenia fabryki producenta. Potrafimy np. śledzić drogę takiego ubrania do sklepu.

Czy na podstawie zebranych danych potraficie wyciągnąć wnioski? Kto to analizuje?

W naszej firmie pracuje 350 informatyków w projektach związanych z rozwojem e-commerce. A to właśnie firmy informatyczne, które nie posiadały własnego produktu, doprowadziły do tej rewolucji. Przykładem może być Amazon czy Zalando.

My jesteśmy firmą, dla której produkt jest najważniejszy. Ten sztab ludzi pokazuje jednak, że doskonale odnajdujemy się zarówno w rewolucji technologicznej i związanej z handlem w sieci, jak i tej dzisiejszej mającej miejsce w sklepach stacjonarnych.

E-commerce dostarcza olbrzymiej porcji danych o tym, czego szuka klient i kim jest. W sklepach stacjonarnych takich danych brakuje. To, co się teraz w nich dzieje, jest zasypywaniem olbrzymiej przepaści między tymi dwoma światami. Korzystając z heat map, widzimy, co jest brane do przymierzalni, jak klienci łączą poszczególne produkty w zestawy. Możemy też zobaczyć, co zostało wzięte do przymierzenia i potem odłożone. To pozwala nam zrozumieć popełnione błędy i je naprawić.

Co robicie z tymi danymi?

Od dwóch lat nie traktujemy naszej sieci sklepów jak monolitu. Dziś każdy traktujemy indywidualnie. To oznacza, że wysyłając kolekcję do danego punktu, bardzo dokładnie rozumiemy, jacy klienci go odwiedzają i czego potrzebują. Dostosowujemy asortyment np. pod względem rozmiarów poszukiwanych w określonym sklepie. Dlaczego to robimy? Nasz asortyment jest już na tyle szeroki, że przestaje się mieścić w przeciętnym sklepie. Przykładowo sklepy Reserved o powierzchni ok. 1 tys. metrów kwadratowych nie pomieściłyby całej kolekcji zajmującej ok. 4 tys. metrów kwadratowych. Musimy wysłać do sklepu wycinek kolekcji, wybierając inteligentnie produkty, których klient będzie poszukiwał.

Specjaliści od e-commerce są przekonani, że tradycyjne sklepy nie znikną. Bo klienci chcą przymierzyć ubranie. Jakie jednak narzędzia informatyczne chcecie wprowadzać dla tych, którzy nie mają dostępu do stacjonarnego sklepu, np. w mniejszym mieście?

Dla nas istotna jest sprzedaż, a nie kanał, za pomocą którego klienci kupują nasze ubrania. Zarówno rewolucję związaną z e-commerce, jak i tę dziejącą się dziś w sklepach stacjonarnych spowodował klient. To on życzył sobie dostaw do domu, prawa zwrotu, ale czasem zamówił paczkę w sieci i po drodze było mu odebrać ją w salonie. Koncepcja wielokanałowości sprzedaży absolutnie się u nas sprawdza.

Jak będzie wyglądał rynek za pięć–dziesięć lat? Na pewno sztab informatyków dziś pracuje nad kolejnymi rozwiązaniami.

To jest trudne pytanie z dwóch powodów. Po pierwsze, jest to tajemnica handlowa. Po drugie, rynek zmienia się bardzo dynamicznie. Jeśli chodzi o najbliższy rok, to będziemy oferować sprzedaż mobilną. To oznacza, że jeśli klient nie znajdzie swojego rozmiaru w sklepie, to nasz sprzedawca zamówi go przez internet i dostarczymy go za darmo do domu.

Nie jestem w stanie powiedzieć, co będzie za kilka lat. Jesteśmy po dwóch rewolucjach, z których każda odpowiadała na konkretne potrzeby kupujących. To właśnie klient spowoduje kolejną rewolucję.

Źródło: tv.rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL