fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekologia

Stolica Tajlandii się zapada: W 2030 r. będzie pod wodą

stock.adobe.com
Stolica Tajlandii pogrąży się w wodzie około 2030 roku - przewidują naukowcy.

Bangkok wyrósł na mokradłach, miejscami wznosi się zaledwie półtora metra nad poziomem morza. "Metropolia licząca ponad 10 milionów mieszkańców zagłębia się obecnie o jeden do dwóch centymetrów rocznie. Już w najbliższej przyszłości grozi to dużymi powodziami i zalewaniem znacznych obszarów miasta - powiedział w rozmowie z AFP tara Buakampsri, dyrektor Greenpeace Tajlandia.

Czytaj także: Wyspy znikają z powierzchni Ziemi

Podczas wielkich powodzi w 2011 roku, ponad jedna piąta miasta została zalana. Strefy peryferyjne zostały szczególnie dotknięte, podczas gdy dzielnica mieszcząca banki, urzędy, biura - uniknęła tego dzięki wzniesionym w pospiechu tamom.

Scenariusz taki może się powtarzać coraz częściej. Prawie 40 proc. miasta ma szansę znaleźć się pod wodą do 2030 roku - według prognozy przygotowanej przez bank Światowy. Prognoza ta uznaje Bangkok, obok  Dżakarty, za najbardziej zagrożone miasto w Azji. "Bangkok to wielki dorosły grubas ze szkieletem dziecka" - obrazowo opisał miasto tajlandzki geolog Thanawat Jarupongdakul.

Taką swoją postać Bangkok zawdzięcza frenetycznemu rozwojowi. Ciężar drapaczy chmur, które nie przestają wyrastać w mieście będącym w stanie nieustannej transformacji, sprawia, że stopniowo zagłębia się ono.

- Liczne kanały przecinające stolicę Tajlandii, nazywana niekiedy Wenecja Orientu, częściowo ju z zniknęły, przykryte gęstą siecią drogową. A przecież były one dobrym systemem naturalnego drenażu - podkreśla SuppakornChinvanno, klimatolog z Uniwersytetu Chulalomgkornw Bangkoku.

Do pogrążania się miasta przyczyniło się także wypompowywanie przez dziesięciolecia milionów metrów sześciennych  wód gruntowych.  Obecnie, użytkowanie podziemnych wód podlega reglamentacji, ale i tak niektórzy w dalszym ciągu czerpią z nich nielegalnie. W styczniu 1018 roku policja tajlandzka dokonała inspekcji zakrojonej na szeroka skale i odkryła, że niektóre salony masażu oferowały swoim klientom "bicze wodne", w trakcie których zużywane były wielkie ilości wody gruntowej.

Miasto jest także ofiarą zmiany klimatu, która powoduje wzrost poziomu wody w Zatoce Tajlandzkiej o cztery milimetry rocznie, dużo więcej niż wynosi średnia światowa.
Wiele kilometrów wybrzeża niszczonych jest silna erozja. na wybrzeżu tym ulokowano hodowle krewetek, co dodatkowo wzmaga proces erozji.

Od południa, miastu zagraża morze, od północy - monsun. Specjaliści przewidują, że burze monsunowe będą w nadchodzących latach coraz silniejsze i gwałtowniejsze.
Natychmiast po powodziach w 2011 roku rząd ogłosił plan prewencyjny, który jednak został zaniechany ze względu na zmiany polityczne w kraju. Obecnie, władze powracają do tego pomysłu. Sieć kanałów liczy 2600 kilometrów długości, zbudowano stacje pomp i osiem podziemnych tuneli do odprowadzania wody. W trakcie budowy jest kolejny, bardzo duży tunel, a następne trzy są w fazie projektowania. W mieście urządzono specjalny park, którego zadaniem jest drenowanie wielu milionów litrów wody deszczowej, aby nie zalewała przyległych obszarów z zabudowa mieszkalną.

Zbudowano także dodatkowe tamy wzdłuż dróg wodnych, nowe zbiorniki retencyjne i kanały. Jednak, zdaniem niektórych ekspertów,  te bardzo kosztowne działania i tak mogą się okazać nie wystarczające. Proponują oni masowe sadzenie roślin tak dobranych, aby absorbowały wody powodziowe.

Niestety, bardzo wysokie ceny terenów budowlanych w Bangkoku sprawiają, że względy ekonomiczne, przynajmniej na razie, przeważają nad ekologicznymi.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA