fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dodatki Specjalne

Elektromobilność nie wpłynie na szybką poprawę jakości powietrza

AdobeStock
Główną przyczyną smogu w polskich miastach są kopciuchy – wynika z wielu badań, w tym m.in. z najnowszego raportu European Clean Air Center. Wpływ na jakość powietrza ma także ruch komunikacyjny.

Zdaniem ekspertów z Polskiego Alarmu Smogowego tylko nieliczne miasta w Polsce prowadzą politykę związaną z walką z zanieczyszczeniami spowodowanymi nadmiernym ruchem samochodowym, a wymiana floty na pojazdy elektryczne będzie powolna i nie rozwiąże problemu smogu w krótkim czasie.

Raport European Clean Air Center pokazuje, że czynnikami, które mają największy wpływ na spadek stężeń pyłów PM10, są zarówno likwidacja kotłów na węgiel i drewno, jak i zmiany pogodowe. Miastem, które prowadzi najskuteczniejszą politykę antysmogową, jest Kraków, gdzie stężenie PM10 spadło aż o 22,9 µg/m3. Także Zakopane odnotowało zmniejszenie stężenia o 13,4 µg/m3. W Krakowie w ciągu ostatnich lat zlikwidowano ponad 18 tys. kopciuchów. Warszawa w tym samym czasie pozbyła się niespełna 2 tys. tego typu pieców. Takie kotły nadal dymią w prawie 3 mln polskich domów. Z raportu wynika, że w Warszawie i w Gdańsku jakość powietrza się pogorszyła (odpowiednio wzrost stężenia o 3,3 µg/m3 i 5,1 µg/m3).

Narzędzia do walki z zanieczyszczeniem środowiska

Na jakość powietrza wpływ ma także ruch komunikacyjny. Rząd pracuje nad nowymi rozwiązaniami związanymi m.in. z rozwojem elektromobilności. Jak podkreśla Ministerstwo Klimatu i Środowiska, od momentu wejścia w życie pierwszej ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych w Polsce oraz na całym świecie nastąpił dynamiczny rozwój transportu nisko- i zeroemisyjnego oraz rozwiązań przyczyniających się do zmniejszenia jego negatywnego wpływu na środowisko. Resort pracuje nad nowymi rozwiązaniami.

– Zmiany mają służyć jeszcze lepszemu wsparciu rozwoju elektromobilności oraz infrastruktury paliw alternatywnych, a tym samym zachęcać do zakupu pojazdów napędzanych tymi paliwami – czytamy na stronie resortu.

Najważniejsze zmiany wobec obecnie obowiązujących przepisów to m.in.: obowiązek tworzenia stref czystego transportu w gminach liczących powyżej 100 tys. mieszkańców, wprowadzenie ułatwień w budowie punktów ładowania w budynkach wielorodzinnych, wprowadzenie zerowej stawki opłat drogowych i środowiskowych dla pojazdów niskoemisyjnych o masie własnej powyżej 3,5 t, wprowadzenie ułatwień dla świadczenia usług w systemie krótkoterminowego najmu samochodów.

– Projektowane założenia zmierzają w dobrym kierunku. Dzięki nim samorządy otrzymają narzędzia legislacyjne, by móc skutecznie walczyć z zanieczyszczeniem środowiska, a konkretnie tworzyć strefy ograniczonego ruchu. Obecnie zaledwie kilka miast prowadzi politykę związaną z zanieczyszczeniami spowodowanymi nadmiernym ruchem samochodowym – mówi Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego.

Strefy z ograniczonym dostępem

Zdaniem eksperta, by realnie wpłynąć na stan powietrza w miastach, trzeba przede wszystkim zmniejszyć liczbę poruszających się po nich aut. – Na stacji pomiarowej w Warszawie, która mierzy stężenia substancji pochodzących głównie z ruchu samochodowego, dane z marca 2020 r. pokazały, że w ciągu trzech tygodni stężenie tlenków azotu, pochodzącego z silników samochodowych, spadło o około połowę. Mieliśmy dowód na to, że lockdown i związana z nim zmiana natężenia ruchu samochodowego doprowadziły do tego, że powietrze w ciągu kilku tygodni znacząco się poprawiło. Podobne efekty odnotowano także w Barcelonie czy w Paryżu – dodaje Siergiej.

Jak podkreśla ekspert, rozwiązaniem jest m.in. wprowadzenie, wzorem europejskich miast, stref z ograniczonym dostępem dla samochodów. – Gdybyśmy zaczęli wprowadzać tego typu strefy, oddychalibyśmy zdrowszym powietrzem i odczulibyśmy jego zmianę w ciągu kilku miesięcy. Żadne inne rozwiązania nie wpłyną w tak szybkim czasie na poprawę jakości powietrza. Nawet jeśli zgodnie z założeniami rządu po Polsce zacznie jeździć milion elektrycznych samochodów, to znacząco nie poprawi nam się jakość powietrza, bo ten milion aut „rozleje się" po całym kraju, więc ich obecność w poszczególnych miastach będzie niewielka – dodaje.

10 tysięcy do 15 milionów

Zdaniem ekspertów upowszechnienie samochodów elektrycznych przyczyni się do obniżenia stężeń tlenków azotu, ale proces ten będzie długotrwały. Obecnie w Polsce pośród 15 mln aut zaledwie 10 tys. ma napęd elektryczny.

Proces wymiany samochodów na elektryczne będzie długotrwały, a na efekty w postaci poprawy jakości powietrza będziemy czekać całe dekady.

– Nie twierdzę, że elektromobilność jest złym rozwiązaniem, ale z pewnością bardzo kosztownym i niemożliwym do zrealizowania w krótkim czasie. Jeden e-autobus wraz z całą infrastrukturą kosztuje około 2 mln zł. Warto przemyśleć, czy wydając 10 mln zł na zakup pięciu autobusów w małym mieście, rzeczywiście wpłyniemy na lepsze powietrze? Z punktu poprawy jakości powietrza efekt działania tych pięciu autobusów będzie niezauważalny. Na pewno szybszym i skuteczniejszym rozwiązaniem będzie wyeliminowanie w tym mieście kopciuchów – dodaje Siergiej.

Zeroemisyjny transport publiczny w polskich miastach

Elektromobilność w Polsce rozwija się szybciej w segmencie transportu publicznego niż w sektorze samochodów osobowych. Według „Licznika elektromobilności" prowadzonego przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) pod koniec marca 2021 r. w polskich miastach jeździły 472 autobusy elektryczne. W I kwartale 2021 r. flota elektrobusów powiększyła się o 40 pojazdów. W porównaniu z analogicznym okresem 2020 r., kiedy zarejestrowano 19 takich autobusów, oznacza to wzrost aż o 111 proc. r./r.

– Do tej pory największe przetargi na nabycie e-busów w Polsce ogłosiły Warszawa (130 szt. – pojazdy zeroemisyjne stanowią obecnie ponad stołecznego 11 proc. taboru, co z nawiązką wypełnia wymogi ustawowe), Kraków (50 szt.) i Poznań (37 szt.). Na elektromobilnej mapie Polski w zakresie zeroemisyjnego transportu publicznego wyróżnia się również Jaworzno – według planów pojazdy elektryczne mają stanowić aż 80 proc. całej floty autobusowej w mieście – mówi Jan Wiśniewski, kierownik Centrum Badań i Analiz PSPA.

Samorządy inwestujące w autobusy elektryczne mogą liczyć na dofinansowanie ze środków unijnych, wdrożono również rządowy system wsparcia. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej uruchomił programy „Zielony Transport Publiczny" oraz „Kangur". Jak podaje NFOŚiGW, w ramach „Zielonego Transportu Publicznego" złożono wnioski na zakup 431 nowych pojazdów zeroemisyjnych. Dokumenty złożyły miasta z 14 województw, w tym 20 ośrodków miejskich liczących poniżej 100 tys. mieszkańców. 20 gmin spośród potencjalnych beneficjentów programu zamierza zakupić autobusy zeroemisyjne po raz pierwszy. – Dzięki wsparciu niektóre samorządy – m.in. Chełm czy Wejherowo – planują wymienić cały tabor na pojazdy elektryczne lub wodorowe. Jak poinformował NFOŚiGW, dzięki dofinansowaniu ze środków unijnych oraz programów krajowych samorządy zakontraktowały zakup około 690 autobusów elektrycznych – mówi Wiśniewski. Z kolei, z programu „Kangur" mogą korzystać gminy wiejskie i wiejsko-miejskie. – W ramach tego projektu przeznaczono 60 mln zł na zakup 40 elektrycznych autobusów szkolnych – dodaje Wiśniewski.

- Artykuł powstał w ramach dodatku promocyjno-informacyjnego „Dzień Ziemi". Partnerem dodatku jest BOŚ Bank.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA