fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dane gospodarcze

Głębokie załamanie konsumpcji powaliło polską gospodarkę

Adobe Stock
Za największy we współczesnej historii Polski spadek PKB w II kwartale br. odpowiadało przede wszystkim załamanie konsumpcji. Ta jednak szybko się odbudowuje.

W poniedziałek GUS potwierdził swój wstępny szacunek z połowy sierpnia, wedle którego produkt krajowy brutto Polski spadł w II kwartale realnie (czyli licząc w cenach stałych) o 8,2 proc. rok do roku, po zwyżce o 2 proc. w I kwartale. To wynik nieco lepszy niż szacowali przeciętnie ankietowani przez „Rzeczpospolitą” na początku sierpnia ekonomiści.

Poniedziałkowa publikacja GUS, w odróżnieniu od tej sprzed dwóch tygodni, zawiera szczegóły dotyczące struktury PKB w II kwartale. Wynika z nich, że zarówno wydatki konsumpcyjne gospodarstw domowych, jak i inwestycje – dwie główne składowe PKB – tąpnęły o 10,9 proc. rok do roku.

Czytaj także: Budżet 2021: ponad 82 mld zł deficytu

Ankietowani przez „Rzeczpospolitą” ekonomiści przeciętnie szacowali, że konsumpcja zmalała o 10 proc. rok do roku, po zwyżce o 1,2 proc. w I kwartale br. Oczekiwali jednak głębszego, o 12 proc. rok do roku, spadku inwestycji.

- Taki spadek inwestycji uznajemy raczej za pozytywną niespodziankę, gdyż zakładaliśmy, że zniżka w II kw. może sięgnąć niemal 15 proc. r/r. Naszym zdaniem za spadek ten w największym stopniu odpowiadają nakłady przedsiębiorstw na maszyny, gdyż inwestycje budowlane, jak wskazują dane o wartości dodanej w budownictwie, nie były najgorsze – skomentował Andrzej Kamiński, ekonomistka z banku Millennium.

Jak podkreśla Rafał Benecki, główny ekonomista banku Millennium, mniejsze od obaw załamanie nakładów inwestycyjnych to efekt wydatków publicznych, wspieranych przez napływ funduszy z UE. Wypłaty tych środków w I połowie br. wzrosły aż o 20 proc. rok do roku.

Załamanie konsumpcji to przede wszystkim efekt ograniczeń aktywności ekonomicznej, które rząd wprowadził w marcu w celu zahamowania rozprzestrzeniania się koronawirusa, w tym zamknięcia galerii handlowych. Swoje zrobiły też obawy konsumentów przed zarażeniem się. - Skalę negatywnego oddziaływania obostrzeń rządowych na aktywność gospodarczą dobrze ilustruje spadek wartości dodanej w kategorii „zakwaterowanie i gastronomia” o 78,4 proc. rok do roku, wobec wzrostu o 0,9 proc. w I kw. – zauważył Krystian Jaworski, ekonomista z Credit Agricole Bank Polska.

Ze względu na to, że rola wydatków konsumpcyjnych w tworzeniu PKB jest większa, ich załamanie o 10,9 proc. rok do roku odjęło od dynamiki PKB w II kwartale aż 6,3 pkt proc. Tej samej wielkości załamanie inwestycji zmniejszyło PKB o 1,8 proc.

Załamanie aktywności w polskiej gospodarce byłoby jeszcze większe gdyby nie stabilizujący wpływ wymiany handlowej. Dzięki temu, że import zanurkował bardziej niż eksport, wyniki handlu zagranicznego dodały do rocznej zmiany PKB w II kwartale 0,8 pkt proc., po 0,4 proc. w I kwartale.

Po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych, PKB Polski zmalał w II kwartale o 8,9 proc. w porównaniu do I kwartału, gdy z kolei spadł o 0,4 proc. Dwie z rzędu kwartalne zniżki PKB oznaczają, że Polska po raz pierwszy od co najmniej 2002 r. (wcześniejsze dane nie są dostępne) znalazła się w recesji.

Już w III kwartale PKB w ujęciu kwartał do kwartału wróci na ścieżkę wzrostu, ale w ujęciu rok do roku należy się liczyć z kolejnym spadkiem: o około 3,5-4 proc. W ocenie ekonomistów, gospodarce ciążyły będą malejące inwestycje. - Cięcie kosztów, niepewność dotycząca sytuacji epidemiologicznej i gospodarczej - to wciąż głównie czynniki hamujące inwestycje. Trudno spodziewać się, że nagle w III kwartale znikną – tłumaczą analitycy z mBanku. Nieco lepsze perspektywy ma konsumpcja, której sprzyja to, że sytuacja na rynku pracy nie pogorszyła się wskutek pandemii tak, jak można się było obawiać.

Większość ekonomistów podtrzymuje swoje prognozy, wedle których w całym 2020 r. PKB Polski spadnie o około 3,5-4 proc. Pojawiają się jednak głosy, że rzeczywistość może okazać się nieco lepsza.

- Od czerwca gospodarka wraca do życia i na razie wychodzenie z dołka przebiega dość sprawnie. Dodatkowo skala załamania części sektorów usługowych nie dotkniętych największymi ograniczeniami okazała się mniejsza niż sądziliśmy. W efekcie naszym zdaniem są powody do lekkiej rewizji w górę prognoz wzrostu gospodarczego na ten rok – zauważyli w komentarzu do poniedziałkowych danych GUS ekonomiści z Santander Bank Polska.

- Na ten moment nadal aktualna jest prognoza spadku PKB w całym 2020 r. o 3,5 proc., choć rośnie prawdopodobieństwo, że będzie to spadek trochę mniejszy, w okolicach 3,0 proc. – przyznaje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA