fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Sytuacja w szpitalach w całej Polsce staje się tragiczna. Trudno liczyć na luzowanie obostrzeń

Minister zdrowia Adam Niedzielski
Minister zdrowia Adam Niedzielski przyznaje, że sytuacja w szpitalach jest trudna, ale zróżnicowana regionalnie
fot. Adam Guz/KPRM
Z powodu grożącej zapaści w systemie ochrony zdrowia przedłużono obostrzenia.

Rząd zdecydował o przedłużeniu wszystkich obowiązujących obostrzeń do 18 kwietnia. – Celem jest powstrzymanie możliwego wzrostu zachorowań wywołanych Wielkanocą – tłumaczy decyzję nasz rozmówca z rządu. Jak dodaje, analizy, którymi posługuje się Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego wskazują, że mobilność Polaków na święta była na tyle wysoka, by pojawiło się ryzyko kolejnego wzrostu zakażeń.

Eksperci zwracają uwagę, że potrzeba dwóch tygodni, by zobaczyć, jak duży wpływ na pandemię miały święta. I dopiero wówczas zostanie podjęta decyzja o tym, czy restrykcje zostaną utrzymane, czy poluzowane. – Więcej będziemy wiedzieć pod koniec tego tygodnia. Na razie dane o zakażeniach są wciąż zaniżone – mówi prof. Włodzimierz Gut, wirusolog.

Tragicznie na południu

W środę Ministerstwo Zdrowia poinformowało o 14 tys. 910 nowych zakażeniach. – Liczba zgonów wskazuje, że jest ich znacznie więcej – wyjaśnia Gut. W środę było ich 638.

– Ostatnie wyniki, które dają pewną nadzieję, są jeszcze zbyt słabym sygnałem, żeby traktować je optymistycznie. Cały czas w szpitalach mamy trudną sytuację, która zróżnicowana jest regionalnie – mówił podczas konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski. Jak dodał, obecne hospitalizacje wynikają z wysokiej liczby zakażeń, która miała miejsce jeszcze przed świętami.

Rzeczpospolita

Z danych resortu zdrowia wynika, że w całej Polsce zajętych jest obecnie prawie 80 proc. łóżek covidowych i respiratorów.

– Najgorzej jest w południowych rejonach Polski. Szczególnie na Śląsku, gdzie zajętych jest ponad 90 proc. respiratorów – mówił Niedzielski i dodawał, że pacjenci z tego województwa będą przewożeni do szpitali m.in. na terenie województw łódzkiego, opolskiego, a także małopolskiego. Z tym że to ostatnie jest także w trudnej sytuacji. Z danych przedstawionych podczas konferencji prasowej wynika, że jest tam zajętych aż 73,66 proc. łóżek covidowych i 96,83 proc. respiratorów. – Kierujemy tam dodatkowe 20 respiratorów – zapewniał Niedzielski.

Niebezpiecznie jest także na terenie województwa podkarpackiego, gdzie obecnie zajętych jest 83,35 proc. łóżek covidowych i 85,66 proc. respiratorów. – Dla tych pacjentów wsparcie zaoferowały szpitale z województwa lubelskiego – zaznaczył Niedzielski.

W najbliższych dniach może być też problem w Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku, gdzie obecnie jest największa dynamika przyrostu hospitalizowanych osób.

Z naszych informacji wynika, że w przyszłą środę lub czwartek zostaną podjęte decyzje dotyczące przedłużenia obostrzeń lub ich poluzowania. Minister zdrowia zapewnia, że priorytetem w odmrażaniu są przedszkola i klasy 1–3. Te ostatnie miałyby wrócić do placówek w trybie hybrydowym. – By móc mówić o luzowaniu, dzienna liczba zakażeń nie powinna przekraczać 10 tys. – zwraca uwagę prof. Gut.

Z naszych informacji wynika, że jeśli w przyszłości zapadną decyzje dotyczące luzowania obostrzeń, to najpewniej będą miały charakter ogólnokrajowy, a nie regionalny – chociaż sytuacja w poszczególnych regionach jest mocno zróżnicowana.

ryzyko zakrzepów

Barierą dla rozwoju wirusa mogłyby być szczepienia. Te w najbliższych tygodniach mocno przyspieszą. – By jednak dawały ochronę przed rozwojem epidemii, powinni się zaszczepić wszyscy dorośli. To nie jest możliwe. No i wciąż nie ma szczepionek dla dzieci i kobiet w ciąży – mówi prof. Gut.

Coraz większe kontrowersje wzbudza także szczepionka firmy AstraZeneca. W czwartek Europejska Agencja Leków (EMA) wydała stanowisko, z którego wynika, że zakrzepy krwi „powinny być wymienione jako bardzo rzadkie skutki uboczne szczepionki firmy AstraZeneca przeciw Covid-19". Zapewniono jednak, że wciąż korzyści z jej stosowania przewyższają ryzyko związane z zakrzepami. – Obecne czynniki ryzyka, takie jak wiek, płeć czy historia medyczna, nie stanowią podstaw, by sformułować nowe zalecenia – zapewniła Emer Cook, dyrektor wykonawczy EMA.

współpraca Michał Kolanko

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA