fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Ćwiek: Jeśli wirusa nie widać, to go nie ma

Fotorzepa, Jakub Czermiński
„Suweren" w szpitalu w Toruniu szukał wirusa SARS-CoV-2. Problem jednak w tym, że chciał go zobaczyć bez użycia mikroskopu, przy okazji narażając życie, zdrowie i spokój pacjentów.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało o śmierci 653 osób zakażonych wirusem SARS-CoV-2.

To druga dobowa najwyższa liczba zgonów od początku pandemii. Rekord padł 25 listopada ub. roku – zmarły wtedy 674 osoby. W sumie od początku pandemii wirus zabił już w Polsce 53 045 osób.

Eksperci podkreślają, że wciąż jesteśmy przed szczytem, który według nich przypadnie na Wielkanoc. Liczba zakażeń może dojść do 40 tys. A to niestety może się przełożyć na rekordową liczbę zgonów w drugiej połowie kwietnia. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) podała, że w ubiegłym tygodniu liczba zgonów chorych na Covid-19 w Polsce w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców wyniosła 6,8. Wyższa była jedynie w Brazylii, gdzie wyniosła 7,9.

Szalejąca epidemia to jednak nie tylko zgony zakażonych. Pracująca na granicy wydolności służba zdrowia i utrudniony dostęp do lekarza może doprowadzić do śmierci osób, które mogłyby żyć, gdyby na czas dostały pomoc.

W tej sytuacji tym bardziej dziwią ostatnie akcje, których uczestnicy wchodzą bez maseczek i ochronnej odzieży na szpitalne oddziały. Chcą udowodnić, że pandemii nie ma. Taka sytuacja miała miejsce w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim w Toruniu. Grupa osób biegała po nim, mówiąc,

że „suweren przyszedł na kontrolę", i nagrywała film. Intruzi nie mieli na tyle odwagi, by wejść na oddział covidowy, a zakażonych szukali m.in. na chirurgii onkologicznej.

Dla tych osób fakt, że nie widzieli pacjentów covidowych, jest równoznaczny z tym, że ich tam nie było. Tak samo jak nie wierzą w koronawirusa, bo go nigdy nie widzieli. Nie widzieli też innych wirusów i bakterii, które mogli przynieść do ciężko chorych ludzi, dla których każde zakażenie może oznaczać poważne komplikacje, a nawet śmierć. Z tym jednak nikt się nie liczył.

Niestety, patrząc na popularność ich filmiku i liczbę pochlebnych pod nim komentarzy w internecie, należy się spodziewać, że takie sytuacje będą się powtarzać. Tym bardziej że zachęty płyną ze strony coraz liczniejszych grup antycovidowych i antyszczepionkowych, które namawiając do takich zachowań, grają wyłącznie na zbudowanie swojej popularności.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA