fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Doradca premiera ds. COVID: Umiera tylko dwa razy więcej ludzi niż normalnie

prof. Andrzej Horban
Fotorzepa, Jakub Czermiński
- Ta sama liczba karetek, co kiedyś, musi teraz obsłużyć przypadki koronawirusa. Więc pacjenci umierają, np. na zawał, zanim karetka dojedzie. Na tym polega dysfunkcja systemu - powiedział prof. Andrzej Horban. W rozmowie z "DGP" stwierdził, że im więcej osób przejdzie zakażenie koronawirusem łagodnie, tym większe korzyści społeczne.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że w 2020 r. zmarło w Polsce 29 tys. osób, u których test wykazał koronawirusa SARS-CoV-2. W tym samym roku w Polsce zmarło 486 tys. osób, o 82,3 tys. więcej niż średnio w ciągu czterech poprzednich lat (wzrost umieralności o ponad 20 proc.).

Pytany w kontekście epidemii koronawirusa, czy umarli ludzie, którzy umrzeć nie musieli, prof. Andrzej Horban w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" odparł: - Zawsze ludzie umierają choć teoretycznie mogliby żyć. Na COVID umiera 500-1000 osób dziennie, ale oprócz na pewno tego jakaś ich liczba umiera nadmiarowo.

Czytaj także: Rząd zamykał gospodarkę na podstawie badań w czasopismach naukowych

Na uwagę, że umiera znacznie więcej osób niż w poprzednich latach główny doradca premiera ds. walki z epidemią stwierdził, że "i tak nie bardzo dużo".

"Szczęśliwie się złożyło, że umiera tylko dwa razy więcej ludzi niż normalnie"

- W poprzednich latach umierało około tysiąca osób dziennie, a od trzech miesięcy po dwa tysiące. Połowa z tego nadmiarowego tysiąca to osoby z potwierdzonym COVID. Z tych pozostałych 500 nadmiarowych zgonów część umiera z powodu nierozpoznanego COVID-u - dodał.

Przyznał, że zdarzają się zgony "bo system jest przeciążony". - Ta sama liczba karetek, co kiedyś, musi teraz obsłużyć przypadki koronawirusa. Więc pacjenci umierają, np. na zawał, zanim karetka dojedzie. Na tym polega dysfunkcja systemu - mówił Horban.

Czytaj także: Kiedy zniesienie wszystkich obostrzeń? Jest odpowiedź rzecznika Ministerstwa Zdrowia

- Ale i tak szczęśliwie się złożyło, że umiera tylko dwa razy więcej ludzi niż normalnie, a nie np. pięciokrotnie jak w Lombardii - powiedział.

"Ci, którzy przechodzą chorobę łagodnie, niech się zakażają"

Prof. Horban odniósł się też do wprowadzonych przez rząd obostrzeń oraz twierdzenia, że gdy przyszło lato "już epidemię 'olaliśmy'". - I słusznie, poniekąd - skomentował. - Dlatego, że się (ludzie - red.) zakażają - dodał rozmówca "DGP".

- Ci, którzy przechodzą chorobę łagodnie, niech się zakażają, bo im więcej przechoruje, tym większa bariera dla wirusa. Im więcej osób przejdzie łagodnie, tym większe korzyści społeczne - podkreślił.

Koronawirus w Polsce - najnowsze informacje:
Nowych zakażeń mniej niż przed tygodniem
Nadzór epidemiologiczny. Rząd przestaje publikować dane

Andrzej Horban zauważył, że wszyscy tak robią i że nie można "zapuszkować" 450 mln Europejczyków w domach.

Pytany, czy mamy ciągłe balansowanie między izolacja a odmrażaniem, by część osób się zakaziła, odparł: - Cały czas tak robimy. To normalna metoda postępowania z infekcjami przenoszonymi drogą oddechową.

Dopytywany, czy latem mieliśmy do czynienia z przypadkiem, czy ze świadomym odpuszczeniem, doradca szefa rządu powiedział: - Absolutnie świadomie. Trochę chronić, trochę pozakażać.

- Dopóki chorują ludzie młodzi, dla których to zwyczajny katar, to niech chorują. Nabiorą odporności... - zaznaczył.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA