fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Wakacje za granicą – czy to bezpieczne rozwiązanie?

AFP
Grecja, Bułgaria czy Albania już przyjmują grupy zorganizowane z Polski. Za chwilę lista takich krajów będzie znacznie dłuższa. Przybędą m.in. Włochy, Egipt, czy Tunezję.

Jechać na wakacje za granicę?  -  Oczywiście jechać. To nie kraj jest zakażony czy samolot. Zagrożeniem jest kontakt z ludźmi. Wszystko zależy od tego co na tych wakacjach będziemy robić. Jeśli pojedziemy do dżungli w Amazonii, to od drzewa czy trawy nikt się koronawirusem nie zarazi – zauważa  dr hab. nauk medycznych Ernest Kuchar, lekarz internista i specjalista chorób zakaźnych.

Biura podróży znów sprzedają wycieczki zagraniczne. - Najpopularniejsze kraje to Grecja, Turcja, Hiszpania, Egipt, Albania i Bułgaria.  Dość wysoko plasuje się także oferta krajowa –mówi Piotr Henicz, wiceprezes  Biura Podróży Itaka.

 Przyznaje, że trudno  porównywać zainteresowanie wyjazdami rok temu i dzisiaj, kiedy sprzedaż jest zaledwie ułamkiem w stosunku do ubiegłorocznej.  

- Na lato 2020 planowaliśmy kilka nowości  ale w tej chwili realizujemy wybrane kierunki, przede wszystkim te, gdzie nasi klienci będą czuć się bezpiecznie - mówi Henicz.

Także jak zauważa Magda Plutecka, z Biura Podróży Sun&Fun, coraz więcej Polaków jest zainteresowanych wypoczynkiem za granicą i powrotem do kurortów Egiptu czy Tunezji , które gwarantują im ciepłe morze, słońce i standard wypoczynku, do którego są przyzwyczajeni. - To naturalne, że szczególnie teraz czyli po wznowieniu lotów po długiej przerwie, kluczowym tematem jest bezpieczeństwo- dodaje Magda Plutecka.

Zwraca też uwagę, że rolą biura jest informacja i przekonanie klientów, że wprowadzone procedury i środki ostrożności na lotniskach, podczas transferów, wycieczek czy w naszych hotelach, zapewnią im bezpieczne wakacje.

- Niezatłoczone plaże i restauracje, większy spokój w obiektach - to nowy wymiar wypoczynku, który w połączeniu z przestrzeganiem zaleceń sanitarnych docenia coraz więcej osób. Myślę, że w porównaniu do wyjazdu samodzielnego, forma zorganizowanych wakacji z biurem podróży, które zapewnia kompleksową opiekę zyskuje na znaczeniu – uważa Plutecka. 

Również Piotr Henicz podkreśla, że od czasu wznowienia działalności operacyjnej i ogłoszenia dokąd biuro będzie latać, dostaje ono olbrzymią ilość zapytań ze strony klientów odnośnie przepisów bezpieczeństwa obowiązujących na lotniskach, w krajach docelowych i hotelach. - Aktualizujemy informacje na bieżąco. Generalnie większość zasad jest podobna, np. w zakresie posiadania maseczek czy dostępności środków odkażających, ale szczegółowe wymogi zależą od konkretnego miejsca np. hotelu – wylicza wiceprezes Itaki.

Zapewnia, że jak dotychczas nie ma bezpośredniego przełożenia kosztów dodatkowych środków bezpieczeństwa stosowanych przez hotele, czy linie lotnicze na cenę dla Klienta, ale musimy się z tym liczyć.

Luz większy niż zwykle

Czy w takich krajach jak Hiszpania czy Włochy, gdzie liczba zakażeń i zmarłych na koronawirusa była wyższa niż w Polsce, można teraz bezpiecznie wypocząć?

-  Ważniejsze jest nie do jakiego kraju jedziemy, a  do jakiego miejsca i w jakich warunkach będziemy przebywali. Pamiętajmy, że źródłem zakażenia są ludzie. Jeśli jedziemy w tym samym towarzystwie, w którym przebywamy na co dzień np. domowników, to ryzyko ani się nie zmniejsza, ani nie zwiększa –uważa prof. Kuchar.

Tłumaczy też, że nie należy bać się pokoju hotelowego. - Rola skażonych powierzchni jest przeceniania. Jeżeli przyjdziemy do wysprzątanego pokoju, bądź przetrzemy te części, które mogły być dotykane przez zakażone osoby jak klamki, kurki czy blaty – to ryzyko jest minimalne – uważa zakaźnik.

Radzi, by nie dać się zwariować. - Wirus na powierzchniach ginie po czterech godzinach, więc jeśli po nocy wprowadzimy się do wysprzątanego pokoju, w którym mogły co prawda przebywać wcześniej osoby zakażone, to i tak nic nam nie grozi. No chyba, że dostaniemy pokój pięć minut później, ale tak zwykle nie jest. Pokój jest jednak wcześniej sprzątany – mówi Kuchar.

Jego zdaniem im większy pokój w którym będziemy wypoczywać tym lepiej, bo łatwiej zachować w nim dystans. – Nie powinniśmy się też obawiać klimatyzacji. Ona owszem zaraża, ale w szpitalu, a nie w hotelu, gdy jesteśmy wśród swoich – uspokaja ekspert. Radzi też zwrócić uwagę na warunki spożywania posiłków w hotelowej restauracji. - Nie  da się tego zrobić w maseczce, ale jeśli odległość między stolikami jest zachowana, to ryzyko zakażenia nie jest duże – tłumaczy Kuchar.

Podkreśla, że wirus co prawda przenosi się drogą kropelkową, ale nie fruwa na 100 metrów. - WHO jednoznacznie określiło, że nie przenosi się drogą pokarmową. Musiałby ktoś komuś napluć do zupy, by doszło do zakażenia– dodaje ekspert.

Zwraca uwagę, że bezpieczne są też samoloty. – LOT chwalił się, że zamontował filtry HEPA czyli powietrze krąży w samolocie w obiegu zamkniętym, ale z filtrem HEPA, który zatrzymuje cząsteczki wirusowe. Nie ma ryzyka, że się zarazimy nawet po locie wielogodzinnym – twierdzi ekspert.

Apeluje też, by nie traktować żadnego kraju, gdzie chcemy wypoczywać jako całość. – Jeśli w Madrycie czy w Barcelonie był  duży poziom zakażeń, to nie znaczy, że w całej Hiszpanii tak jest. Przecież ten kraj to też wyspy: Baleary, Wyspy Kanaryjskie, ale też prowincja, jak np. Kastylia, gdzie jest tysiąc zamków i można go wynająć i samemu tam przebywać można – mówi dr hab. n.med. Ernest Kuchar.

Resort bezpieczniejszy niż reszta

A czy takie kraje jak Turcja, Tunezja czy Egipt są dla Polaków bezpieczne? W 85.mln Turcji jest 260 tys. zakażeń, w Egipcie – 77 tys. w Tunezji stwierdzono tysiąc przypadków. – Wszystko zależy gdzie dokładnie spędzamy urlop. Jeśli w hotelu i na jego terenie to wakacje będą bezpieczne – uważa ekspert

Jego zdaniem tam można ograniczyć liczbę turystów,  a i warunki wydawania i spożywania posiłków mogą być bezpieczne. – Resorty turystyczne w tych krajach to jakby państwo w państwie. Tam panuje wyższy reżim sanitarny niż w reszcie krajów. Przecież jak na Dominikanie odnotowywano zakażenia cholery, to obiektach turystycznych ich nie było- zauważa lekarz. 

Dodaje też, by na plaży czy basenie zachować odległość od innych osób.  

- W  całej Europie poziom zakażeń jest podobny. Jeśli kogoś mielibyśmy się obawiać to tylko Amerykanów czy Brazylijczyków, bo liczba chorych w tych krajach jest wysoka – tłumaczy  dr hab. n.med. Ernest Kuchar. Dodaje, że w Juracie, czy na Helu, gdzie jest dużo osób, które nie zakrywają nosa i ust, nie zachowują dystansu też możemy złapać koronawirusa.

Trzeba się jednak liczyć z tym, że wyjeżdżając za granicę, trzeba będzie wykupić szersze ubezpieczenie. 

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA