fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Covid-19

Prof. Simon: Osoby przechodzące zakażenie bezobjawowo mogą zarażać

materiały prasowe
- Każda osoba zakażona może przekazywać wirusa dalej. Chodzi tylko o siłę transmisji kropelek - powiedział prof. Krzysztof Simon. Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu komentował w ten sposób raport Światowej Organizacji Zdrowia, w którym WHO stwierdziło, że osoby przechodzące zakażenie koronawirusem bezobjawowo, prawie nie zarażają innych.

Dr Maria Van Kerkhove, szefowa oddziału WHO ds. nowych chorób i chorób odzwierzęcych, mówiła przed tygodniem, że „pacjenci z koronawirusem, którzy nie mają żadnych objawów, bardzo rzadko przyczyniają się do rozprzestrzeniania się wirusa". Później WHO wycofała się z tej opinii i podkreślała, że Van Kerkhove została źle zrozumiana. Sama przedstawicielka organizacji mówiła, że pytanie dotyczące „bezobjawowego rozprzestrzeniania się wirusa jest bardzo złożone”. - Właściwie nie mamy na to jeszcze odpowiedzi - powiedziała. - Odpowiedziałam na pytanie na konferencji prasowej. Nie określałam polityki WHO. Chciałam tylko przekazać to, co wiemy - dodała.

Dowiedz się więcej: „Pacjenci bez objawów rzadko przenoszą koronawirusa”. WHO wycofuje się z tej opinii

- Użyłam wyrażenia „bardzo rzadko”, ale myślę, że to nieporozumienie, niełatwo jest stwierdzić, że bezobjawowa transmisja na całym świecie jest bardzo rzadka. Miałam na myśli niewielki podzbiór badań - tłumaczyła.

Zdaniem prof. Krzysztofa Simona, kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, twierdzenie o rzadkim zarażaniu innych przez chorych bez objawów mija się z prawdą. W przeciwnym przypadku pandemia byłaby zdecydowanie łatwiejsza do powstrzymania.

-  Osoby przechodzące zakażenie bezobjawowo mogą zarażać innych, tylko dzieje się to w zdecydowanie mniejszym stopniu, niż w przypadku pacjentów z objawami COVID-19 - powiedział prof. Simon w rozmowie z WP abcZdrowie.

- Osoby asymptomatyczne nie kaszlą i nie kichają, więc siła wydalania kropelek jest mniejsza, na mniejszą odległość. Ale nie zmienia to faktu, że nawet przy normalnym oddychaniu osoby zakażone emitują niewielkiej ilości kropel, przez kontakt z którymi można się zarazić - tłumaczył lekarz.

Prof. Simon zauważył, że gdyby chorzy bezobjawowo nie zarażali, nie wybuchałyby nowe ogniska epidemii, jak np. w śląskich kopalniach. - Osoba bezobjawowa nie ma gorączki, więc może bez przeszkód wejść do wąskiej społeczności i zarazić innych, tak jak to było w przypadku kopalni na Śląsku. Zdecydowana większość górników przechodzi zakażenie koronawirusem bezobjawowo. To są zupełnie zdrowi ludzie, niemający żadnych objawów - podkreślił.

- Każda osoba przechodząca zakażenie bezobjawowo jest potencjalnym źródłem niebezpieczeństwa - zaznaczył prof. Simon.

Źródło: rp.pl/ WP
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA