fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Budżet i Podatki

Niższe stawki VAT mogą wrócić już za dwa lata

iStock
Formalne wymogi obniżki prawdopodobnie spełnimy jeszcze w tym roku. Jednak najważniejsza jest wola polityczna rządzących, a tej w obliczu spowolnienia może zabraknąć – uważają ekonomiści.

W środę ruszyły sejmowe prace nad projektem budżetu na 2020 r. Zgodnie z planem przedstawionym przez resort finansów ma to być pierwszy „budżet bez deficytu", to znaczy taki, w którym dochody mają starczyć na pokrycie wszystkich wydatków. – Osiągnęliśmy to dzięki uszczelnieniu systemu podatkowego i odbudowie dochodów podatkowych – przekonywał podczas debaty sejmowej Tadeusz Kościński, minister finansów.

Czytaj także: Wpływy z VAT siadają, MF rewiduje swoje plany

Księgowe sztuczki

Posłowie opozycji wytykali jednak, że „budżet bez deficytu" to tylko pudrowanie rzeczywistości i księgowe sztuczki. Bo taki wynik może zostać osiągnięty tylko dzięki dochodom jednorazowym (np. z tzw. opłaty przejściowej przy likwidacji OFE), kreatywnemu wypychaniu różnych wydatków poza budżet i reguły fiskalne (np. wypłatę 13. emerytury ma finansować Fundusz Solidarnościowy) czy nadzwyczajnym zyskom z NBP.

– Po wyłączenie dochodów jednorazowych deficyt całego sektora finansów publicznych, nie tylko budżetu centralnego, ma sięgnąć aż 2,2 proc. PKB – mówi „Rzeczpospolitej" Izabela Leszczyna, posłanka Koalicji Obywatelskiej, była wiceminister finansów.

Czytaj także: Najważniejsze zmiany w podatkach. Było ich ostatnio sporo

Mimo takiej krytyki budżet na 2020 r. niesie kilka pozytywnych dla Polaków informacji. Jak podkreślał minister Kościński, pieniędzy starczy choćby na dodatki 500+ dla wszystkich dzieci, na podwyżki płac w sferze budżetowej czy na obniżkę podatku PIT. I co więcej, jak wynika z analizy „Rzeczpospolitej", daje też nadzieję na powrót do niższego VAT już od stycznia 2022 r.

Warunki spełnione

Według regulacji ustawowych obniżka stawek VAT do 22 proc. z 23 proc. obecnie oraz do 7 proc. z 8 proc. ma nastąpić wówczas, gdy spełnione zostaną dwa warunki odzwierciedlające dobrą kondycję finansów publicznych. Po pierwsze, państwowy dług publiczny, pomniejszony m.in. o wolne środki, ma być niższy niż 43 proc. PKB. W projekcie budżetu prognozuje się, że na koniec 2020 r. tak liczony dług sięgnie 42,6 proc. PKB.

Drugi warunek jest bardziej skomplikowany: skumulowana (począwszy od 2014 r.) suma odchyleń deficytu sektora finansów publicznych od MTO (średniookresowego celu budżetowego, który wynosi -1 proc. PKB) musi być większa niż minus 6 pkt proc. – Ze sprawozdania budżetowego za 2018 r. wynika, że suma ta wynosiła minus 4,59 pkt proc. Mamy więc przestrzeń na ponad 1,4 pkt proc. i jest nadzieja, że na koniec 2020 także ten drugi warunek zostanie spełniony – analizuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Po spełnieniu wszystkich wymogów w 2020 r. obniżka VAT – zgodnie z zapisami ustawowymi – powinna nastąpić praktycznie automatycznie od 2022 r. Polacy mogą na tym skorzystać nawet 9,3 mld zł – pokazują zaś szacunki Ministerstwa Finansów przedstawione jeszcze w kwietniu 2019 r. w wieloletnim planie finansowym państwa.

Co wybierze rząd

– Rzeczywiście, resort zapowiadał obniżkę tego podatku już wcześniej i dobrze, że ostateczny projekt budżetu, przygotowany po kilku perturbacjach, może to potwierdzić – mówi ekonomista Jarosław Janecki z SGH. – Obniżka stawek o 1 pkt proc. może nie jest wielką zmianą, którą Polacy w dużej mierze odczuliby w swoich portfelach, ale na pewno przyniosłaby pozytywny efekt psychologiczny – zaznacza Janecki. I przypomina, że VAT został podwyższony w 2012 r. przez ówczesny rząd PO–PSL. Zmiana miała być tymczasowa, by pokryć lukę w dochodach budżetu. Ale w kolejnych latach rządy, także PiS-owskie, przedłużały obowiązywanie wyższych stawek.

– W końcu Polacy mogliby odetchnąć – uważa Janecki. – Ale nie sądzę, by tak się stało. Owe 9,3 mld zł to dla budżetu państwa dosyć poważny ubytek, zwłaszcza w kontekście rosnących wydatków – dodaje.

– Obniżka VAT byłaby miłym prezentem, ale ostatnio mamy sporo takich prezentów – zauważa też Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium. – Takich jak choćby 13. i 14. emerytura, które będą obciążały kasę państwa od 2021 r. w sytuacji spowolnienie gospodarczego. Wydaje się, że rząd będzie musiał wybierać: albo niższy VAT dla wszystkich konsumentów, albo dodatkowe transfery bezpośrednio trafiające do portfeli wybranych grup wyborców. Myślę, że wybierze to drugie – uważa Grzegorz Maliszewski.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego

Doświadczenia ostatnich czterech lat pokazują, że polityka fiskalna obecnej władzy jest w dużej mierze oparta na selektywnych cięciach dla wybranej grupy podatników, natomiast powszechne obniżki są stosowne znacznie rzadziej. W efekcie przeciętne obciążenia podatkowe w Polsce rosną, co obrazuje wzrost efektywnych stawek podatkowych.

Trzeba mieć też na uwadze kampanię prezydencką, w której budżet państwa zwyczajowo może odegrać sporą rolę. To znaczy, że podczas kampanii mogą paść nowe obietnice dla Polaków zwiększające wydatki państwa. Jeśli do tego wszystkiego dodamy spowolnienie gospodarcze, które będzie miało negatywny wpływ na dochody budżetu, to obniżka VAT od 2022 r. moim zdaniem jest mało realna.

Wyższe podatki i sztuczki

Zarówno dochody, jak i wydatki budżetu państwa w 2020 r. mają wynieść po ok. 435,3 mld zł – wynika z najnowszego planu finansowego państwa. To projekt przygotowany w grudniu, i w porównaniu z wrześniowym – przedstawionym jeszcze przed wyborami parlamentarnymi – trzeba było w nim dokonać poważnych korekt. Trzeba było przede wszystkim znaleźć pieniądze na coroczne wypłaty tzw. 13. emerytury oraz na pokrycie ubytków w efekcie rezygnacji z pomysłu likwidacji limitu składek ZUS. Skala dostosowań wynosiła w sumie ok. 15–17 mld zł i pojawiła się obawa, że w budżecie jednak pojawi się deficyt.

Resort finansów poradził sobie jednak i z tym wyzwaniem. Pomogło kilka sztuczek księgowych, ale też nowe podatki: „od cukru", od handlu, podwyżka akcyzy na używki czy zapowiedź uszczelnień w systemie gospodarki odpadami.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA