Budowa i remont

Projekt będzie chudszy

Uproszczenia w prawie mają pomóc w sprawnym prowadzeniu budowy
AdobeStock
Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju planuje zmiany w formalnościach budowlanych. Ma być mniej biurokracji.
Eksperci chwalą zmiany. Uważają jednak, że nie wszystkie są potrzebne.
Chodzi konkretnie o zmiany w prawie budowlanym. Na razie gotowe są wstępne ich założenia. Przygotował je zespół doradczy ds. opracowania reformy procesu inwestycyjno-budowlanego funkcjonujący przy Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.

Zmiany w projekcie

Z założeń wynika, że będzie projekt budowlany oraz wykonawczy. Pierwszy będzie obowiązkowym załącznikiem do wniosku o pozwolenia na budowę, a drugi otrzyma charakter czysto techniczny. Będzie sporządzany jedynie na użytek inwestora.
– Urzędnicy nie mają wystarczającej wiedzy, by sprawdzać projekt wykonawczy. Nie ma więc potrzeby, by go składać w urzędzie – uważa Marek Poddany, deweloper oraz członek zespołu doradczego ds. opracowania reformy procesu inwestycyjno-budowlanego. – Wystarczy, że inwestor ostempluje go w starostwie. A potem w razie sporu przedstawi go np. w sądzie. Pieczątka będzie gwarancją, że nie doszło w nim do niedozwolonych zmian – podkreśla. Propozycja podoba się ekspertom. Są jednak do niej i zastrzeżenia. – Pomysł nie jest zły, ale... Dla nas pieczątka na projekcie może być nie tyle uproszczeniem, ile drobnym utrudnieniem. Już teraz opracowujemy projekty wykonawcze. Nie musimy ich jednak stemplować – twierdzi Wojciech Gwizdak, architekt. – Mam nadzieję, że z nowych przepisów będzie wynikać, że projekt budowlany i wykonawczy sporządzi ten sam projektant. Jest to ważne. Dzięki temu uniknie się sprzeczności między tymi projektami – twierdzi Wojciech Gwizdak. Zmiana dotycząca projektu wykonawczego podoba się Bogdanowi Dąbrowskiemu, radcy prawnemu z Urzędu Miasta w Poznaniu. – „Odchudzanie" projektu budowlanego to dobra zmiana. Pokutuje dziś przekonanie, że im grubszy projekt, tym lepiej, a to nieprawda. Opasły projekt jest mało czytelny. Poza tym powoduje niewydolność administracji budowlanej – mówi Bogdan Dąbrowski. – Warto też rozważyć wprowadzenie uproszczeń w samym projekcie budowlano-architektonicznym. Powinien on jedynie pokazywać elewację budynku oraz podstawowe przekroje i rzuty kondygnacji. Tak jak jest obecnie w krajach niemieckojęzycznych – uważa mec. Dąbrowski.

Zwykła umowa, a nie decyzja

Założenia zmian do prawa budowlanego przewidują, że do przeniesienia pozwolenia na budowę nie będzie potrzebna decyzja starosty (prezydenta miasta na prawach powiatu). – To zbędna całkowicie biurokracja. Wystarczy, że zainteresowani spotkają się i zawrą zwykłą pisemną umowę cywilnoprawną, a następnie poinformują o tym fakcie w starostwie, po co wydawać decyzje – tłumaczy Marek Poddany. Podobnego zdania jest mec. Bogdan Dąbrowski. – Dziś przepisy prawa budowlanego na to pozwalają, ale starosta musi wydać decyzję administracyjną w tej sprawie. Stawiają przy tym trzy warunki. Po pierwsze, na przeniesienie pozwolenia musi wyrazić zgodę ten, na rzecz którego wydano pozwolenie na budowę. Po drugie, trzeba przejąć zarówno prawa, jak i obowiązki związane z pozwoleniem. Po trzecie, niezbędne jest złożenie oświadczenia o prawie do dysponowania gruntem, a to oznacza, że zanim zdecydujemy się na przeniesienie pozwolenia, musimy uzyskać do niego prawo, kupić np. na własność lub uzyskać użytkowanie wieczyste. Spokojnie można tej decyzji uniknąć. Umowa w zupełności wystarczy – mówi mec. Dąbrowski.

Więcej odstępstw bez pozwolenia

Założenia wprowadzają również zmiany do przepisów o istotnych i nieistotnych odstąpieniach. – Zmieniamy nazwę. Będą to odstępstwa wymagające pozwolenia na budowę oraz niewymagające tego pozwolenia – wyjaśnia Marek Poddany. – W wypadku istotnych odstąpień obecnie trzeba uzyskiwać projekt zamienny oraz nowe pozwolenie na budowę. Tymczasem nie zawsze są one potrzebne. Często jedynie opóźniają budowę – mówi ekspert. – Proponujemy więc wydłużyć listę przypadków, kiedy odstępstwo nie będzie wymagało projektu ani pozwolenia zamiennego. Chodzi o przypadki naruszeń planu zagospodarowania terenu zaprojektowanego przez inwestora i niesprzecznego z miejscowym planem. Przykładowo. Inwestor chce zmienić lokalizację miejsc postojowych na osiedlu mieszkaniowym. Będzie mógł to zrobić pod warunkiem, że nie odbędzie się to kosztem terenów zielonych, o których mówi miejscowy plan – tłumaczy Marek Poddany. ©?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL