fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Brexit

Porzucona Europa. Jak się odnajdziemy w nowym układzie?

Rzeczpospolita
Wielka Brytania w piątek o północy wychodzi z Unii. W ten sposób Polska traci najważniejszego poza Niemcami partnera we Wspólnocie. Jak się odnajdziemy w nowym układzie?

Klamka zapadła. W czwartek wczesnym popołudniem rządy krajów członkowskich w tzw. procedurze pisemnej zaakceptowały pierwsze w historii uszczuplenie Unii.

Moment jest na razie przede wszystkim symboliczny. Przedstawiciele Wielkiej Brytanii nie będą już co prawda uczestniczyli w pracach unijnych instytucji, ale w trwającym do końca roku okresie przejściowym życie codzienne zarówno na Wyspach, jak i na kontynencie niewiele się zmieni.

Dla Unii jednak strata jest potężna. Żaden kraj członkowski nie miał przecież takich wpływów cywilizacyjnych na świecie. Tylko Francja może się z Brytyjczykami równać siłą armii. Nikt w gronie „28" nie zachował tak bliskich więzi z Ameryką. Nikt też nie potrafił tak postawić się autorytarnym potęgom, przede wszystkim Rosji. Bez Brytyjczyków nie ma właściwie szans na dalsze poszerzenie Unii. I nie wiadomo, kto teraz podejmie się obrony wolnej konkurencji we Wspólnocie, od której przecież zależy dalszy awans cywilizacyjny naszego kraju.

Będzie tylko gorzej

Polska z Brytyjczykami utrzymywała więzi szczególne. Dlatego brexit odczujemy mocniej niż inni. Do końca roku polskie firmy zachowają jednak dotychczasowe warunki eksportu na rynek brytyjski towarów i świadczenia usług. Polacy będą też mogli jeszcze przez 11 miesięcy osiedlać się na Wyspach z gwarancją podejmowania w przyszłości bez ograniczeń pracy czy korzystania z opieki zdrowotnej. A polscy studenci, którzy w nadchodzącym roku akademickim podejmą naukę na brytyjskich uczelniach, do uzyskania dyplomu będą mogli się uczyć na obecnych warunkach. Londyn zgodził się także na wpłacenie uzgodnionej składki do budżetu Unii na lata 2014–2020, którego nasz kraj jest największym beneficjentem.

Ale co się stanie z początkiem przyszłego roku?

Dla Polski najważniejsze są warunki handlu, bo Wielka Brytania jest naszym głównym partnerem po Niemczech i Czechach. W wymianie ze Zjednoczonym Królestwem osiągamy ogromne nadwyżki. Minister ds. europejskich Konrad Szymański przyznał w czwartek, że w przyszłości może być tylko gorzej: Brytyjczycy zapowiedzieli, że opuszczą jednolity rynek i unię celną wiążącą ich z kontynentem.

Polski rząd mimo to liczy, że cła i kontrola towarów po przywróceniu ich przez Brytyjczyków będą możliwie jak najmniej uciążliwe. W przyszłą środę ma o tym rozmawiać w Warszawie brytyjski minister ds. europejskich Christopher Pincher.

Sprzeczne interesy

Ale zadanie jest trudne. Choć podobne negocjacje z Kanadą czy Japonią były prowadzone przez siedem lat, premier Boris Johnson chce zawrzeć z Unią porozumienie o współpracy w ledwie dziesięć miesięcy (rozmowy rozpoczną się 3 marca), aby dłużej nie płacić do unijnego budżetu. Dodatkowo kraje Unii mają tu sprzeczne interesy: Francja chce utrzymania dostępu do brytyjskich łowisk, Polska – do rynku usług transportowych, a Niemcy – do sprzedaży samochodów.

Z początkiem przyszłego roku ostatecznie zamknie się trwający niemal dwie dekady okres masowej migracji Polaków na Wyspy, który przyczynił się do rozwiązania problemu bezrobocia w naszym kraju. Londyn jest zdecydowany wprowadzić restrykcyjny system przyjmowania cudzoziemców, który będzie promował tylko najlepiej wykształconych.

Wreszcie brexit pokazał, jak delikatną konstrukcją jest Unia i jak szybko zmiana nastawienia opinii publicznej może podważyć fundamenty integracji. To z pewnością będą chcieli wykorzystać przeciwnicy zjednoczonej Europy, przede wszystkim w Moskwie.

– Nie widzę żadnych korzyści z brexitu – przyznaje Konrad Szymański.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA