fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Pocztowe usługi zostaną okrojone? Listy mogą dochodzić dłużej

Fotorzepa, Marta Bogacz
W 2020 r. Urząd Komunikacji Elektronicznej będzie sondował, czy Polacy zgodzą się, by listonosz odwiedzał ich rzadziej, a przesyłki docierały wolniej niż dotychczas – ustaliła „Rzeczpospolita".

Redefinicja usługi powszechnej (np. poprzez obniżenie standardów terminowości, zmniejszenie częstotliwości doręczeń listów czy wyłączenie niektórych usług) staje się coraz bardziej aktualna. Zmiany postulują eksperci Instytutu Pocztowego (IP). Nieoficjalnie mówią o niej też sami pocztowcy. Chodzi bowiem o poprawę kondycji Poczty Polskiej (PP).

Jest to też temat bieżących prac nad przyszłymi regulacjami rynku pocztowego, które toczą się w Brukseli. – Te planowane zmiany mają szansę w sposób realny przełożyć się na rentowność świadczonych usług powszechnych – tłumaczą w biurze prasowym UKE.

Czytaj także:  Elektryczna rewolucja miejskiej logistyki na polskich ulicach 

Na razie Polska nie chce wychodzić przed unijny szereg i nowelizować prawa pocztowego. Szymon Huptyś, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury, zapewnił nas, że obecnie zmiany nie są rozważane. Co nie oznacza, że zasady usług powszechnych nie zmienią się w 2020 lub 2021 r.

– W obszarze tym toczą się dyskusje na szczeblu unijnym i w 2020 r. planowane są prace nad dyrektywą – podkreśla.

Jak się dowiedzieliśmy, także w przyszłym roku UKE zamierza przeprowadzić badanie społeczne dotyczące zapotrzebowania na pocztowe usługi powszechne. „Obejmą one określenie potrzeby korzystających z usług powszechnych oraz sposobu wypełniania przez operatora wyznaczonego obowiązku ich zapewnienia pod względem dostępności i jakości" – informuje UKE.

Sytuacja PP robi się coraz trudniejsza. Instytut Pocztowy (IP) w najnowszym raporcie podaje, że „rentowność usługi powszechnej w obecnym kształcie staje się nie do utrzymania". A to ma wpływ na kondycję Poczty, która zamiast inwestować w modernizację, musi dopłacać do realizacji usługi powszechnej. – Nie starcza pieniędzy nie tylko na inwestycje, ale też na niezbędne podwyżki płac. Skutkiem jest spadająca jakość usług i wzrost niezadowolenia klientów – twierdzi Krzysztof Piskorski, prezes IP.

W 2013 r. PP zgłosiła 110 mln zł straty na usłudze powszechnej, ale do dzisiaj nie otrzymała rekompensaty od innych operatorów pocztowych zobowiązanych do jej uiszczenia (w ramach tzw. funduszu kompensacyjnego). I wiele wskazuje na to, że szybko jej nie dostanie. W marcu 2015 r. postępowanie zostało zawieszone do czasu uzyskania zgody Komisji Europejskiej na udzielenie pomocy z tytułu świadczenia usług powszechnych. KE nakazała dokonanie powtórnej weryfikacji przedłożonej przez PP kalkulacji oraz zmian legislacyjnych w zakresie finansowania kosztu netto.

– Po ponownej weryfikacji kalkulacji kosztu netto i straty, a także wprowadzeniu zmian legislacyjnych i rozpatrzeniu blisko 50 wniosków dowodowych, prezes UKE w styczniu 2018 r. wydał ostateczną decyzję. Wszczął postępowanie administracyjne w sprawie ustalenia wysokości udziału w dopłacie dla operatora pocztowego. To postępowanie jest w toku – informuje regulator rynku pocztowego.

I zaznacza: dopiero po jego zakończeniu możliwe będzie wydanie decyzji, która będzie podstawą do wnoszenia wpłat przez operatorów pocztowych. Problem w tym, że w postępowaniu uczestniczy aż ośmiu operatorów w naszym kraju. – Uwzględniając charakter postępowania i liczbę stron, z dużym prawdopodobieństwem należy przyjąć, że to postępowanie będzie długotrwałe – nie pozostawiają wątpliwości przedstawiciele regulatora.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA