fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Pełzający lockdown rozlewa się po Polsce

lockdown Polska
AFP
Wicepremier Gowin nie wyklucza ograniczeń w handlu i „aktywności pozazawodowej Polaków". Biznes apeluje, by – jeśli takie decyzje są konieczne – rząd mówił o tym z wyprzedzeniem.

Jestem kategorycznie przeciwny gospodarczemu lockdownowi. Przyniósłby on trudne do oszacowania straty gospodarcze – stwierdził Jarosław Gowin, wicepremier ds. gospodarczych, w poniedziałkowej rozmowie z Money.pl.

Jednocześnie dodał, że jeśli pojawiają się dodatkowe rozwiązania „to mogą one dotyczyć tylko handlu". – Osobna sprawa to, czy nie zbliża się pora, by ograniczyć pozazawodową aktywność Polaków – stwierdził. Wyjaśnił, że „skoro w coraz liczniejszych krajach Europy obowiązują surowe zasady, że z domu można wychodzić tylko do pracy, na zakupy, krótki spacer rekreacyjny czy w innych niezbędnych życiowo celach, to i u nas trzeba się liczyć z takimi regulacjami".

Apel o wspólne stanowisko

– W Polsce mamy pełzający lockdown, choć nikt tego nie chce nazwać po imieniu – komentuje Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Jestem przeciwny całkowitemu lockdownowi, nie poparłbym zamykania ludzi w domach i zamykania kolejnych branż. Choć oczywiście zdrowie jest najważniejsze. Z tego, co jednak widzimy, takie ruchy niewiele dają w walce z pandemią. To co się sprawdziło, to dyscyplina społeczna w przestrzeganiu reżimu sanitarnego, której w Polsce niestety nie ma. I nie wiem, szczerze mówiąc, co z tym zrobić – dodaje.

Taki komentarz dobrze oddaje nastawienie organizacji biznesowych. Jeszcze w czwartek wicepremier Gowin poprosił Radę Dialogu Społecznego, czyli i przedsiębiorców, i związki zawodowe, o przygotowanie wspólnego stanowiska dotyczącego uniknięcia lockdownu. Takie rekomendacje RDS miałyby zostać przedstawione premierowi Mateuszowi Morawieckiemu.

Zmiana strategii

– Na takie dialogi trochę już późno, ale dobrze, że rząd chce się z nami konsultować. Przede wszystkim mamy nadzieję, że przyniesie to zmianę rządowej strategii wprowadzania kolejnych ograniczeń i restrykcji – mówi nam Łukasz Bernatowicz, wiceprezes BCC. – Chcielibyśmy, by rząd komunikował te ważne decyzje z wyprzedzeniem, tak by firmy miały czas na dostosowanie się, a także, by w tym samym czasie przedstawił plany pomocowe – postuluje Bernatowicz.

Jak dodaje, dotychczas rząd postępował dokładnie odwrotnie. Stawiał firmy praktycznie przed faktem dokonanym, nakazując zamknięcie biznesu z dnia na dzień, a dopiero potem zastanawiał się nad działaniami osłonowymi.

Dalej, jak mówi wiceprezes BCC, rząd powinien przygotować mapę drogową, jakich restrykcji w sferze gospodarczej można spodziewać się w reakcji na kolejne fazy rozwoju sytuacji pandemicznej.

Kreatywne myślenie

– Dobrze by było, gdyby rząd przedstawił ekspertyzy pokazujące, w jakich sferach życia społeczno-gospodarczego dochodzi do największej transmisji wirusa oraz czy i jak zamknięcie jakiejś branży przekłada się na spowolnienie jego rozprzestrzeniania się – wtóruje Sławomir Dudek, ekspert gospodarczy Pracodawców RP.

– Na razie rządowa strategia polega na zamykaniu całych sektorów gospodarki, a może jest jakaś trzecia droga, może trzeba podejść do sprawy bardziej kreatywnie – radzi Dudek. – Firmy mogą się dostosowywać do nowych wymogów, do życia w pandemii nie tylko poprzez zamknięcie, ale też choćby przez stosowanie wyśrubowanych norm sanitarnych. A pomoc finansowa państwa nie musi przybierać tylko formy kroplówki na przeżycie, ale może być przeznaczona właśnie na te dostosowania – uważa Dudek.

Ekspert podkreśla, że takie bardziej wyrafinowane strategie mogą być przydatne czy wręcz konieczne do zastosowania przy wychodzeniu z lockdownu. – Wiele wskazuje na to, że pandemia zostanie z nami na dłużej. A skoro tak, to jak ma wyglądać odmrażanie gospodarki? Na jakiej podstawie ktoś miałby uznać, że już można otworzyć restauracje albo siłownie? – zastanawia się Dudek.

Pakt społeczny

Rekomendacje dotyczące bieżącej walki z pandemią mogą stać się elementem szerszego paktu społecznego. W poniedziałek prezydium RDS przyjęło propozycję, by wszystkie strony przygotowały takie porozumienie dotyczące radzenia sobie z kryzysem pandemiczno-gospodarczym.

– Miałby on dotyczyć szerokiej strategii wychodzenia z kryzysu. Poruszałby kwestie zdrowotne, rynku pracy, ubezpieczeń społecznych, organizacji pracy, polityki podatkowej, wsparcie gospodarstw domowych, prawa do godnego wynagrodzenia – mówi Mateusz Szymański, ekspert NSZZ Solidarność.

Opinia dla „rz"

Jacek Męcina, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan

Potrzebujemy jakiejś formuły paktu społecznego na rzecz odbudowy bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków oraz ograniczenia społecznych i gospodarczych skutków pandemii. Potrzebujemy spokoju, prawdziwego porozumienia ponad podziałami, by skupić się na najistotniejszych kwestiach.

Podczas poniedziałkowej Rady Dialogu Społecznego ustaliliśmy, że wszystkie strony Dialogu Społecznego, to jest strona pracodawców, pracowników oraz strona rządowa, rozpoczną prace nad stosownym porozumieniem. Myślę, że efekty tej pracy poznamy w połowie grudnia.

Płynność tylko na pół roku

Obawy przedsiębiorców związane z drugim uderzeniem koronawirusa pozostają na bardzo wysokim poziomie – wynika z najnowszych, przeprowadzonych w październiku, badań Centrum Monitoringu Sytuacji Gospodarczej.

Duża część firm, bo 53 proc., oczekuje spadku przychodów w IV kwartale br., 39 proc. deklaruje brak zmian, a jedynie 8 proc. uważa, iż przychody wzrosną. Wśród branż największymi pesymistami są firmy turystyczne, hotele i restauracje. Firmy z tej branży planują też najwięcej zwolnień.

Aż 19 proc. badanych zadeklarowało, że firma już utraciła płynność finansową, ok. 19 proc. – iż jest w stanie przetrwać maksymalnie jeden miesiąc, a 63 proc., że mają bufor, żeby przetrwać maksymalnie pół roku.

Aż ok. 80 proc. firm obawia się drugiej fali pandemii, choć w lipcu było to 90 proc.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA