fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Kumulacja kosztowych szoków

Adobe Stock
Zaplanowana na 2020 r. podwyżka płacy minimalnej, choć bardzo duża, sama w sobie nie byłaby dla przedsiębiorstw groźna. Zbiegnie się jednak w czasie z innymi zmianami podnoszącymi koszty pracy.

Miesiąc po zapowiedzi PiS, że w ciągu pięciu lat płaca minimalna wzrośnie z 2250 zł do 4000 zł brutto, nie milknie dyskusja na temat potencjalnych konsekwencji takiego zwiększenia kosztów pracy. Oceny komplikuje to, że zbiegnie się ono w czasie z innymi zmianami w prawie, które będą te koszty podwyższały. Największe przedsiębiorstwa od lipca wprowadzają u siebie pracownicze plany kapitałowe, w kolejnych dwóch latach ten obowiązek będzie obejmował coraz to mniejsze podmioty. Rząd zapowiedział też zniesienie od 2020 r. limitu składek na ZUS (tzw. 30-krotności), która podwyższy koszty pracy najlepiej zarabiających. Na domiar złego, ten kosztowy szok wedle wszelkiego prawdopodobieństwa zbiegnie się w czasie z hamowaniem wzrostu polskiej gospodarki.

Zapomniany problem

„Zaplanowany wzrost płacy minimalnej przyczyni się do podniesienia całej siatki wynagrodzeń. W połączeniu ze znaczącym wzrostem kosztów pracy związanym z wprowadzeniem PPK i likwidacją tzw. 30-krotności, będzie to czynnik oddziałujący w kierunku spadku zatrudnienia w najbliższych latach" – napisali ekonomiści Credit Agricole Bank Polska w analizie, która ukaże się w poniedziałek. „W warunkach oczekiwanego przez nas spowolnienia wzrostu PKB w Polsce związanego z pogorszeniem perspektyw światowej gospodarki oraz cyklem w inwestycjach współfinansowanych z środków unijnych, wzrost kosztów pracy stanowi czynnik ryzyka dla naszej prognozy stopy bezrobocia w najbliższych latach" – dodali.

Ta prognoza zakładała, że stopa bezrobocia zarówno na koniec 2020 r., jak i rok później będzie się utrzymała na poziomie 5,5 proc., czyli mniej więcej takim, jakiego można oczekiwać w grudniu br. (we wrześniu, jak przeciętnie szacują ekonomiści ankietowani przez „Parkiet", wskaźnik ten był prawdopodobnie na poziomie 5,1 proc., ale zimą zwykle rośnie). Pod wpływem skokowej zwyżki kosztów pracy stopa bezrobocia może wzrosnąć, co – w warunkach kurczenia się liczby Polaków w wieku produkcyjnym i problemów firm ze znalezieniem pracowników – jeszcze niedawno wydawało się nieomal niemożliwe.

Ważna siatka płac

– Tylko z tytułu wzrostu płacy minimalnej wzrost przeciętnego wynagrodzenia w budownictwie sięgnie w 2020 r. ok. 6–7 proc. – mówi „Rzeczpospolitej" Jakub Borowski, główny ekonomista banku Credit Agricole w Polsce. Wyliczenia te sugerują, że dynamika płac w budownictwie w 2020 r. wzrosnąć może do 11–12 proc. rok do roku, z 8,5 proc. w I poł. br. (zakładając, że inne siły wpływające na dynamikę płac pozostaną bez zmian), a w przetwórstwie do 8,6 proc. z 7,5 proc.

Wiele wskazuje na to, że jest to szacunek dość ostrożny. Ekonomiści z CA zbadali prawdopodobny wpływ wzrostu płacy minimalnej na przeciętne wynagrodzenie w dwóch branżach: budownictwie i przemyśle. Pod uwagę wzięli jednak tylko sektor przedsiębiorstw, czyli podmioty zatrudniające co najmniej dziesięć osób. Odsetek pracowników pobierających płacę minimalną jest zaś większy w mniejszych podmiotach.

Przykładowo, z opublikowanych w piątek przez GUS danych wynika, że w mikrofirmach budowlanych (zatrudniających do dziewięciu osób) przeciętne wynagrodzenie wynosiło w 2018 r. zaledwie 2709 zł brutto, podczas gdy w większych podmiotach 4489 zł. Średnio w całej branży w 2017 r. odsetek zatrudnionych na płacę minimalną wynosił 32 proc., ale w mikrofirmach musiał być wyraźnie większy, a w sektorze przedsiębiorstw znacznie mniejszy.

Tymczasem według ekonomistów Credit Agricole nawet w sektorze przedsiębiorstw zwyżka płacy minimalnej ma silniejszy wpływ na przeciętne wynagrodzenie niż czysto arytmetyczny, związany z udziałem pracowników pobierających płacę minimalną. W budownictwie wzrost płacy minimalnej o 10 proc. przekłada się po roku na wzrost przeciętnego wynagrodzenia o 4,4 proc. (wpływ arytmetyczny to 3,2 proc.), w przemyśle przetwórczym zaś o 1,3 proc. (wpływ arytmetyczny to 1,1 proc.).

Jak tłumaczą autorzy analizy, wynika to z tego, że podwyżki płacy minimalnej wpływają też na wyższe wynagrodzenia. Lepiej opłacani pracownicy domagają się utrzymania siatki płac, a do tego w reakcji na rosnące koszty firmy mogą podnosić ceny, co zwiększa żądania płacowe ogółu pracowników. – W najgorszej sytuacji będą krajowe firmy zorientowane na rynki zagraniczne albo konkurujące na polskim rynku z importem. One mają bowiem najmniejsze możliwości podnoszenia cen, a ich koszty wzrosną choćby z tytułu outsourcingu takich usług jak sprzątanie czy ochrona – tłumaczy Borowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA