fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Sektor HoReCa zaczyna tonąć w długach

Pomimo stopniowego wzrostu liczby turystów wykorzystanie obiektów nie osiągnęło poziomu z ubiegłorocznego sezonu – ocenia GUS
shutterstock
Branża hotelarska, restauracyjna i cateringowa bardzo powoli podnosi się z pandemicznego kryzysu. Coraz mocniej odbija się to na jej zadłużeniu – w ciągu pół roku wzrosło ono o ponad 30 proc.

Złe długi branży HoReCa to już prawie 281 mln zł wobec 213,3 mln zł w lutym – wynika z najnowszego raportu Krajowego Rejestru Długów. 83 proc. tej kwoty przypada na mikrofirmy, które zalegają ze spłatą ok. 233 mln zł. W sumie w rejestrach KRD figuruje 10 666 firm z tej branży, czyli mniej niż w czerwcu (o 420), gdy nastąpił gwałtowny wzrost. Ale mimo że ich ubywa, to zaległości ciągle rosną. Średnie zadłużenie przypadające na jedną firmę to już 26,34 tys. zł, podczas gdy przed pandemią wynosiło 20,3 tys. zł.

Rekordzistą jest przedsiębiorca z Rybnika na Śląsku prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Ma do oddania 3,9 mln zł. Składa się na nią osiem zobowiązań, ale niemal całość to zaległość wobec funduszu sekurytyzacyjnego, który odkupił długi od pierwotnych wierzycieli.

Ogólnie cała branża ma największe długi wobec instytucji finansowych: banków, firm leasingowych i faktoringowych oraz ubezpieczycieli – to prawie 50 proc. Kolejne 25 proc. powinna oddać funduszom sekurytyzacyjnym i firmom windykacyjnym, prawie 8 proc. to zaległości czynszowe, z tytułu rachunków za prąd, wodę, wywóz śmieci i wobec operatorów telekomunikacyjnych, a 5 proc. – długi wobec dostawców z branży spożywczej.

Taki wzrost złych długów to pokłosie kryzysu pandemicznego, który w przypadku hoteli i gastronomii nie jest już tak silny jak w marcu czy kwietniu, ale też pewnie szybko się nie skończy. Z badania Europejskiego Funduszu Leasingowego wynika, że subindeks branżowy „Barometru EFL" dla segmentu HoReCa w III kw. tego roku wyniósł 55,7 pkt w 100-stopniowej skali. To najlepszy wynik od roku i aż o 27,1 pkt lepszy niż pod koniec marca tego roku, czyli u progu pandemii.

Największy wpływ na ten wynik mają prognozy sprzedaży. Ponad połowa hotelarzy i restauratorów (54 proc.) liczy na większą liczbę gości. Z drugiej jednak strony aż 50 proc. z nich twierdzi, że koronawirus spowoduje zamykanie biznesów hotelarskich i gastronomicznych. Pod tym względem sektor HoReCa jest najbardziej pesymistyczny spośród wszystkich branż ankietowanych przez EFL.

– Na umiarkowany optymizm, jeśli chodzi o wzrost liczby gości, wpłynęło uruchomienie w okresie wakacyjnym bonów turystycznych do wykorzystania w Polsce, ograniczenia w podróżach zagranicznych i związana z tym chęć wypoczynku w kraju oraz pomoc udzielona firmom w ramach tarczy antykryzysowej – komentuje Adam Łącki, prezes KRD BIG SA. – A wyjazdy wakacyjne to nie tylko korzystanie z noclegów, ale i z posiłków. Niestety, nie uchroniło to gastronomii przed kryzysem. Segment HoReCa to w dużej mierze system naczyń połączonych – podkreśla.

Także ostatnie dane GUS rzucają cień na przyszłość branży. Liczba Polaków, którzy w czerwcu skorzystali z noclegów w kraju, spadła o ponad 1,6 mln w skali roku, a turystów z zagranicy było o ponad 600 tys. mniej. Co więcej, w całym I półroczu liczba turystów była o ponad 54 proc. mniejsza niż rok wcześniej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA