fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Bukmacherzy łowią w sieci

Adobe Stock
Pandemia i związany z nią lockdown sprawiły, że zainteresowanie zakładami i loteriami spadło. Zyskały za to firmy obecne w internecie. Eksperci wieszczą, że to może być już stały trend.

Już 13 proc. Polaków obstawia zakłady bukmacherskie online. To więcej niż wynosi odsetek grających w placówkach stacjonarnych. Na taką tradycyjną formę decyduje się co dziesiąty z nas – wynika z najnowszych badań ARC Rynek i Opinia, które „Rzeczpospolita" publikuje jako pierwsza.

Zmiana trendów

Zainteresowanie taką formą rozrywki w ostatnich miesiącach jednak maleje. To efekt pandemii i związanego z nią lockdownu.

– Kryzys wywołany epidemią koronawirusa dotknął niemal każdego sektora gospodarki, a na rynek bukmacherski miał znaczący wpływ, gdyż spadki obrotów obserwowaliśmy niemal od razu – mówi nam Mateusz Juroszek, prezes STS.

Jak podkreśla, branża bukmacherska jest ściśle związana z rozgrywkami sportowymi, które, gdy tylko wprowadzono obowiązkową izolację, zostały zawieszone. – Był to bardzo trudny czas przede wszystkim dla mniejszych podmiotów, jak i tych, które na rynku są od niedawna. Tylko najwięksi mieli odpowiednie zaplecze – w tym zróżnicowaną ofertę, wysoką wiarygodność finansową oraz wypłacalność, aby przetrwać ten czas – tłumaczy.

Niemniej wszyscy bukmacherzy na kilka tygodni zamknęli naziemne lokale i zostali zmuszeni do częściowego ograniczenia m.in. wydatków marketingowych, które w tej branży są niezmiernie istotnym aspektem prowadzonej działalności.

Zdaniem ekspertów fani hazardu ograniczyli wydatki i nie wiadomo, czy będą skorzy do tego, by obstawiać w najbliższej przyszłości równie hojnie co przed wybuchem epidemii. Jak tłumaczy Sylwia Miszczyk, badaczka z ARC, nastał trudny czas dla tej branży. – Po pierwsze, w obliczu niepewnej sytuacji ekonomicznej wydatki, które nie zaspokajają podstawowych potrzeb, a do takich niewątpliwie należy zaliczyć wydatki na zakłady bukmacherskie, są w domowych budżetach ograniczane. Po drugie, przez pierwsze dwa miesiące pandemii mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdzie duża część rozgrywek, których wyniki były obstawiane przez graczy, po prostu się nie odbywała. Wskutek tego gracze z jednej strony mogli czasowo przestać obstawiać ulubione rozgrywki lub wybrać inną dyscyplinę. Pytanie, czy po pandemii wrócą do swoich wcześniejszych przyzwyczajeń – zastanawia się badaczka z ARC.

Niewątpliwie już od dłuższego czasu w branży obecny był nowy trend – zakłady online. Teraz, w obliczu izolacji, ów sposób obstawiania i gry przez internet zyskał na znaczeniu. I wiele wskazuje, że zakłady offline już nie odbudują swojej pozycji. – W ciągu ostatnich sześciu miesięcy więcej graczy wybierało obstawianie zakładów online niż w punktach stacjonarnych. Na pewno jest to pokłosie obecnej sytuacji pandemii, niewykluczone jednak, że ten trend utrzyma się w świecie graczy bukmacherskich na dłużej – podsumowuje Sylwia Miszczyk.

Koronawirus umocnił największych

Mateusz Juroszek wskazuje, iż STS okazał się dobrze przygotowany na kryzys. Firma w ciągu ostatniego pół roku zwiększyła swoje udziały rynkowe. – Od lat inwestowaliśmy w rozwój i innowacyjne produkty, mamy szereg przewag, np. dużą ofertę lig i dyscyplin. W STS można m.in. obstawiać BetGames, które są niezależne od rozgrywek sportowych. Ponadto mamy rozbudowane zakłady na sporty wirtualne. To dodatkowo pozwala nam na stabilne funkcjonowanie w niesprzyjających okolicznościach – wylicza prezes STS.

Legalny rynek bukmacherski w Polsce szacuje się na ok. 6,7 mld zł (to kwota obrotu, którą operatorzy wygenerowali w 2019 r.). Jednak wciąż nawet 60 proc. całego rynku takich usług stanowi szara strefa. Wśród legalnych firm liderem jest STS (korzysta z niego 52 proc. graczy), choć niemal równie popularna jest Fortuna (51 proc.). 22 proc. korzystających z usług bukmacherów wybiera Totolotka, a 17 proc. – forBET – podaje ARC.

Ale zakłady bukmacherskie nie są wcale najpopularniejszą forma hazardu. W Polsce króluje Lotto. W kolekturach gra 47 proc. respondentów, a online – 22 proc. Zainteresowaniem cieszą się też loterie (fantowe, pieniężne, promocyjne) – korzysta z nich 18 proc. ankietowanych. Jak wynika z badań ARC, dość niszową rozrywką pozostają: gra w kasynie internetowym (7 proc.), automaty, jak np. jednoręki bandyta (6 proc.), czy wyścigi konne (2 proc.).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA