fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Firmy walczą o przetrwanie na wszelkie możliwe sposoby

Przedsiębiorca
Adobe Stock
W I półroczu liczba wniosków o restrukturyzację przekroczyła 1 tys. i była nawet 25 proc. wyższa niż w całym 2020 r. Kolejna fala pandemii i zamykanie gospodarki mogą dać wzrost do 2–3 tys. spraw.

Z danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej wynika, że o ile jeszcze w 2020 r. miesięcznie otwieranych było po 30–40 postępowań restrukturyzacyjnych i w całym roku było ich 800, to jedynie w czerwcu wniosków było 266. W efekcie całe półrocze to już 1 tys. postępowań i wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z długim trendem. Wiele zależy od dalszego rozwoju pandemii, a niestety należy się liczyć ze scenariuszem, iż obostrzenia wrócą, przynajmniej dla niektórych sektorów.

– Poprzednie lockdowny pochłonęły dużą część rezerw finansowych, które zazwyczaj i tak były niewielkie. Kolejne obostrzenia spowodują, że sytuacja może stać się dramatyczna, a liczba otwartych postępowań może wzrosnąć nawet dwukrotnie – do 200–300 w każdym miesiącu. Może to oznaczać, że 2021 r. w czarnym scenariuszu zamkniemy z liczbą nawet 3 tys. nowych postępowań – mówi Małgorzata Anisimowicz, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny i prezes zarządu PMR Restrukturyzacje.

Firmy w kłopotach

Nawet w optymistycznym wariancie postępowań będzie przynajmniej dwa razy tyle, co przed rokiem. – Przy założeniu, że w gospodarce nie pojawią się już żadne nowe obostrzenia, a handel, gastronomia czy branża hotelarska będą mogły normalnie funkcjonować, i tak możemy oczekiwać około 100 nowych postępowań miesięcznie – mówi Aleksandra Pakuła, radca prawny w Kancelarii FKK.

Z restrukturyzacji korzystają już także duże firmy, jak Piotr i Paweł, w przypadku której jest ona zakończona. Także Sfinks, który w maju informował o zatwierdzeniu przez sąd układu z wierzycielami. Firma wciąż się rozwija, uruchamia kolejne lokale i zarządza siecią 123 punktów pod kilkoma markami. Z tej opcji korzystają kolejne firmy, jak Komputronik, a sięga po nią także mocno dotknięta pandemią branża odzieżowa.

– Gatta korzysta z możliwości, jakie daje postępowanie restrukturyzacyjne. Po rozmowach z wynajmującymi powierzchnię na ponad 100 lokalizacji w kilkunastu nie udało się dojść do porozumienia i umowy zostały rozwiązane. Rozwijane są nowe formaty sprzedaży, jest nowa strategia marketingowa oraz ruszy sprzedaż na rynek francuski. To innowacyjne produkty w 20 proc. z surowca z recyklingu – mówi Tomasz Henclewski, partner w kancelarii Henclewski & Wyjatek, pracujący przy restrukturyzacjach m.in. Gatty czy Komputronika.

– Zainteresowanie restrukturyzacjami rośnie, kolejne fale pandemii tylko to rozwiną. Podstawowymi barierami przed skorzystaniem z takiej opcji jest przeświadczenie, iż rynek odbierze to jako krok do upadłości. Zarządy boją się też władzy zarządców, którzy mogą je nawet odsunąć od obowiązków. To odpalenie rakiety, która może firmę uratować, ale po starcie nie da się jej już powstrzymać – dodaje.

Nowe udogodnienia

Według danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej branżą z największą liczbą restrukturyzacji jest obecnie uprawa rolna i uprawa zbóż połączona z chowem i hodowlą zwierząt oraz chowem i hodowlą bydła mlecznego ze 192 postępowaniami. Na drugim miejscu z liczbą 55 otwartych restrukturyzacji znajduje się sektor transportowy, jednak statystyki branżowe szybko mogą się zmienić.

– Należy się spodziewać wzrostu upadłości i restrukturyzacji, poprzednie transze pomocy państwa tylko odsunęły kłopoty wielu firm. Jednak taki stan w nieskończoność nie może się utrzymywać i choć wielu właścicieli walczyć będzie do końca, kolejna fala pandemii może wielu z nich zatopić. W wielu przypadkach pandemia tylko spowodowała nawarstwienie problemów, które występowały już wcześniej – mówi Patryk Filipiak, założyciel kancelarii Filipiak Babicz.

– Uproszczone postępowanie to dla firm, zwłaszcza małych, wielkie ułatwienie. Mogą je otworzyć de facto sami i uzyskać ochronę przed wierzycielami, aby zyskać czas na opracowanie planu wyjścia z kłopotów. Czasami jest to opcja nadużywana, właścicielom zależy jedynie na zamrożeniu zadłużenia, a nie jego spłaceniu – dodaje, podkreślając, iż system wymaga zmiany. Polska musi wdrożyć dyrektywę UE w sprawie ram restrukturyzacji zapobiegawczej, ale wiele mechanizmów już funkcjonuje, można pozyskiwać środki z różnych instytucji.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA