fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Mniej bezbronni w Chinach

Adobe Stock
Urząd Patentowy przygotuje seminarium o pułapkach chińskiego rynku, by ustrzec firmy przed kradzieżami marek. A spółdzielnie zawalczą o swoje znaki.

Rynek szybko zareagował na ujawniony przez „Rzeczpospolitą" przed tygodniem problem masowej rejestracji w złej wierze polskich marek. Urząd Patentowy zapowiada seminarium dla przedsiębiorców, a jedna ze spółdzielni mleczarskich będzie walczyć o odzyskanie swojego znaku.

Rynek się interesuje

– Jeszcze w lipcu Urząd Patentowy RP zorganizuje wspólnie z resortem rolnictwa seminarium nt. ochrony znaków towarowych w Chinach –mówi Adam Taukert, rzecznik UPRP. Szczegóły na temat spotkania internetowego mają się wkrótce pojawić na stronie internetowej urzędu. Jednocześnie urząd przygotowuje broszurę dla eksporterów o podstawach ochrony swoich znaków w Państwie Środka, ma być gotowa do sierpnia. – Zostałam poproszona o przedstawienie procedur, kosztów rejestracji marek i tego, jak postępować, jeśli ktoś w Chinach jednak zarejestruje nasz znak w złej wierze – mówi Marta Szmidt-Husarz, dr prawa międzynarodowego z kancelarii Szmidt & Partners.

Zaraz po naszej publikacji władze łowickiej spółdzielni zebrały się w trybie pilnym i zdecydowały, że zawalczą o odzyskanie znaku. – Zarząd Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Łowiczu w związku z ujawnionym procederem naruszania praw intelektualno-majątkowych marki Łowicz informuje, że podjął działania zmierzające do zaniechania nieuczciwych praktyk podmiotów działających na terenie Chin i zabezpieczenia interesów własnych – powiedział Andrzej Chomyszczak, wiceprezes ds. handlu w OSM Łowicz, w rozmowie z serwisem Portal Spożywczy.

Co ciekawe w tej sytuacji, problem kradzieży marek w Chinach nawet w Polsce nie jest nowy, choć do tej pory funkcjonował bardziej jako tajemnica poliszynela. Spółdzielnie mleczarskie wiedziały o rejestracji swoich marek przez chińskie firmy od dwóch–trzech lat. Polska Izba Mleka (PIM) zorganizowała wtedy nawet szkolenie dla swoich firm, gdy pojawiły się pierwsze problemy z rejestracjami w złej wierze. Przed rokiem chińska firma wypuściła mleko o nazwie zbliżonej do Łaciatego i chciała podczepić się pod polskie działania promocyjne. – Gdy wystartowaliśmy z akcją Trade Milk (projekt promocji polskiego mleka – red.), Chińczycy przychodzili do nas na targach na stoisko i proponowali rejestrowanie tej marki. Sugerowali, że jeśli nie zaczniemy z nimi współpracy, to oni sami ją zarejestrują – mówi Agnieszka Maliszewska, dyrektor PIM. – Myślę, że firmy nie reagują, bo sądzą, że nie da się z tym nic zrobić albo nie mają komu tego powierzyć. Krąży wiele legend na temat kosztów, trwania i możliwości tych procedur – mówi Marta Szmidt-Husarz.

– Przejrzenie rejestru China Trade Mark Office pod kątem ochrony własności intelektualnej przez polskie przedsiębiorstwa prowadzi do wniosków, że wciąż jesteśmy na początku ochrony polskiej własności. Wiele polskich marek zostało zwyczajnie okradzionych – mówi Jacek Strzelecki, ekspert ds. chińskiego rynku rolno-spożywczego. Walka o odzyskanie znaku jest czasem jednak za droga. – Jeśli koszty walki przekraczają sens odzyskiwania znaku, wyjściem jest też rebranding, czyli stworzenie i zarejestrowanie nowego znaku, z tego też często korzystały firmy – mówi Marta Szmidt-Husarz. Innym sposobem jest rejestracja znaku w wersji chińskiej, np. poprzez transliterację na chińskie znaki. – Znaki układa się tak, by w miarę podobnie brzmiały i miały podobne, dobrze kojarzące się znaczenie. W przypadku firm europejskich często używa się np. znaku: czyt. „ou", od którego zaczyna się chińska nazwa Unii Europejskiej – podpowiada.

Problem ma cały świat

Do polskiej ambasady w Pekinie zgłaszały się w ostatnich latach pokrzywdzone firmy, placówka starała się pomóc im merytorycznie. Kilka roszczeń sąd nawet uznał i znaki towarowe wróciły do właścicieli. O rejestracje w złej wierze kłócą się z Chinami od lat zarówno firmy poszkodowane w Państwie Środka, naciska Światowa Organizacja Handlu (WTO) i Komisja Europejska, a także zagraniczne izby handlowe i dyplomaci. Od listopada 2019 r. nowelizacja przepisów pozwala urzędowi znaków towarowych na odmówienie przyjęcia wniosku o rejestrację znaku, jeśli podejrzewa on złą wiarę. Nowelizacja podcięła także nieco model biznesowy, oparty na przejmowaniu marek – agencje rejestrujące na rzecz swoich klientów cudze znaki towarowe muszą liczyć się z karami od 3 do 5 mln juanów (od 1,5 do 2,5 mln zł).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA