fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Koszt nowego 500+ to 3 mld zł

Bloomberg
Na krótką metę dodatkowe wsparcie dla dorosłych niepełnosprawnych zmieści się w budżecie państwa, ale nie wiadomo, czy PiS skończy na tej obietnicy.

Nowy dodatek 500+ dla niepełnosprawnych trafi do ok. 0,5 mln osób – poinformowała w poniedziałek rzecznik rządu Joanna Kopcińska na antenie TVP Info.

Chodzi o zapowiedziane w niedzielę przez premiera Mateusza Morawieckiego specjalne wsparcie dla osób niesamodzielnych, wymagających stałej opieki i całkowicie niezdolnych do pracy.

Kto dostanie dodatek

Kopcińska dodała, że nowe 500+ będzie skierowane do osób z orzeczeniem o znacznej niepełnosprawności, które jednocześnie nie pobierają innych świadczeń, takich jak na przykład świadczenie emerytalne czy renta z tytułu nieudolności do pracy. – Są to osoby, które oprócz renty socjalnej nie mają żadnych innych stałych źródeł utrzymania – podkreśliła Kopcińska.

500 plus dla niepełnosprawnych to za mało

Rzecznik wyjaśniała, że odpowiednia ustawa ma wejść w życie przed wyborami parlamentarnymi, a projekt ma być gotowy przed wakacjami. Ustawa określi też szczegółowe warunki ubiegania się o 500+ dla dorosłych niepełnosprawnych, ale wydaje się, że grupa uprawnionych będzie dosyć ograniczona w porównaniu z liczbą niepełnosprawnych ogółem. Jak wynika z danych GUS, mamy w Polsce 1,1 mln osób z orzeczoną niepełnosprawnością w stopniu znacznym, a ta liczba nie obejmuje wszystkich starszych osób niesamodzielnych. Prawdopodobnie więc z nowej formy pomocy nie będą mogli skorzystać właśnie starsi niepełnosprawni, którzy otrzymują np. emeryturę.

Wraca podatek handlowy

Za to, jak można wywnioskować ze słów pani rzecznik, na nowym dodatku skorzystają przede wszystkim osoby niepełnosprawne od dziecka, które nie mogły podjąć aktywności zawodowej. To może być odpowiedź na protest rodziców opiekujących się dorosłymi już dziećmi, który miał miejsce w maju zeszłego roku w Sejmie.

Koszt nowego 500+ został oszacowany na ok. 3 mld zł rocznie. I tak jak mówił premier Morawiecki, rząd znalazł źródła finansowania tego budżetowego wydatku. Będzie to Fundusz Solidarnościowy oraz podatek handlowy, który – o ile Polska ostatecznie wygra proces w tej sprawie z Komisją Europejską – ma zzacząć obowiązywać już w 2020 r.

Podatek od sprzedaży detalicznej ma przynieść – jak mówiła Kopcińska – 1,5–1,7 mld zł rocznie. Zgodnie z zawieszoną wcześniej ustawą objąć ma supermarkety i hipermarkety, stawki mają wynieść 0,8 proc. dla sklepów o przychodach między 17 mln a 170 mln zł miesięcznie i 1,4 proc. od wyższych przychodów. – Ciekawe, czy rząd jednocześnie zniesie tzw. podatek od powierzchni handlowych, które wprowadził niejako w zamian za podatek od sprzedaży. Jeśli nie, oznaczać to będzie podwójne obciążenie w tym sektorze – zauważa Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego.

Z kolei przychody Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych szacowane są na ok. 1,7 mld zł rocznie. To przede wszystkim wpływy z tzw. daniny solidarnościowej, czyli 4 proc. podatku PIT od dochodów powyżej 1 mln zł.

– Niewątpliwie niepełnosprawni są tymi osobami, którym trzeba pomagać – komentuje Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan. – Uważam jednak, że rząd nie powinien w tym celu wprowadzać do systemu takich „wrzutek", jak opłata solidarnościowa. Takie incydentalne rozwiązania naruszają logikę i spójność całego systemu zarówno podatkowego, jak systemu wsparcia osób najbardziej potrzebujących – dodaje.

Budżetu nie zrujnują

Jeśli wypłata 500+ dla niepełnosprawnych miałaby ruszyć od października tego roku, Ministerstwo Finansów musiałoby wysupłać z tegorocznego budżetu państwa ok. 750 mln zł. Czy to problem? – W kontekście innych wydatków z ramach tzw. piątki PiS nowa pozycja nie wydaje się tak bardzo znacząca – komentuje Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao SA. Przypomnijmy, w tym roku „piątka" PiS to ok. 20 mld zł nowych wydatków, a w 2020 r. – 40 mld zł (razem z wypłatą 13. emerytury).

– W tym roku w finansowaniu tych wydatków pomagać będzie utrzymująca się dobra koniunktura – wyjaśnia Mrowiec. Dodatkowe kilkaset milionów złotych nie zrujnuje więc budżetu państwa – mówi.

Także w 2020 r. można oczekiwać relatywnie niskiego deficytu, ze względu na bardzo duże dochody jednorazowe, głównie z opłaty za przekształcenie OFE (ok. 19,5 mld zł) czy sprzedaży częstotliwości 5G.

Więcej obietnic?

– Ale trzeba pamiętać, że to jednorazowe „strzały" – zaznacza Mrowiec. – Rodzi się więc pytanie o kondycję finansów publicznych w średnim okresie, po 2020 r. Naszym zdaniem w 2021 r., przy niższym niż obecnie wzrośnie PKB, deficyt finansów publicznych zbliży się do 3 proc., a jeśli tempo rozwoju gospodarczego będzie jeszcze niższe, czego nie można wykluczyć, deficyt przebije tę granicę – ocenia ekonomista.

– Na krótka metę w finansach publicznych można znaleźć przestrzeń na nowe wydatki, właśnie ze względu na te jednorazowe dochody – wtóruje Benecki. – Jednak to krótkowzroczne patrzenie. Chciałbym podkreślić, że o wiele bardziej sprawiedliwe są dodatki 500+ dla niepełnosprawnych niż na pierwsze dziecko, ale problemy w finansach państwa pojawią się w 2021 czy 2022 roku. Budżet zostanie z wyższymi wydatkami, a dochody nie będą już tak szybko rosnąć. Problemy mogą być tym większe, im głębsze będzie spowolnienie gospodarcze. I im wyższe ryzyko, że „piątka" PiS, która już zamieniła się w szóstkę, przed wyborami przerodzi się w siódemkę czy nawet ósemkę PiS – mówi.

Opinia dla „rz"

Grzegorz Sikora rzecznik Forum Związków Zawodowych

Propozycja finansowego wsparcia osób najbardziej potrzebujących, musi cieszyć. To pewien krok do poprawy ich sytuacji i przyczyni się do bardziej sprawiedliwej redystrybucji dochodów w społeczeństwie. Natomiast według mojej wiedzy, propozycja ta nie była ustalana ze środowiskiem osób niepełnosprawnych. To wielka szkoda, bo tego typu rozwiązania powinny być efektem dialogu społecznego, a nie początkiem dyskusji, tak by najlepiej odpowiadać na potrzeby danej grupy.

Jakie zdrowie Polaków

Wedle szacunków GUS liczba dorosłych niepełnosprawnych (powyżej 15 lat) z prawnym orzeczeniem to ponad 3,6 mln osób.

W tej zbiorowości najliczniej reprezentowane były osoby mające umiarkowany stopień niepełnosprawności – blisko 1,6 mln, następnie znaczny – prawie 1,1 mln, oraz lekki – mniej niż 1 mln osób. W grupie osób o znacznej niepełnosprawności ponad 70 proc. to osoby w wieku poprodukcyjnym (60 lat i więcej), a kolejne 12 proc. osoby w wieku produkcyjnym niemobilnym (50–59 lat).

Oprócz niepełnosprawności z prawnym orzeczeniem istnieje też tzw. niesprawność biologiczna, którą zainteresowani określają sami (np. ze względu na wiek). Według badań GUS sprzed pięciu lat takich osób było w Polsce około 1,1 mln.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA