fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polski biznes przed nowym sprawdzianem z odporności

Warszawa
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Chociaż ponad połowa przedsiębiorstw zakończyła ubiegły rok spadkiem przychodów, to 63 proc. firm pozytywnie albo neutralnie ocenia swoją obecną sytuację. Próbą może być dla nich 2021 r.

Prawdziwą próbą dla polskich firm będzie rok 2021 – przewidują eksperci firmy EY w swoim raporcie „Rok z Covid-19 oczami polskich przedsiębiorców", który „Rzeczpospolita" opisuje jako pierwsza. Raport jest wynikiem badania, które na zlecenie EY zrealizował w styczniu tego roku IBRiS na próbie 500 przedsiębiorstw z różnych branż.

Czytaj także: Handel słaby jak wiosną. Lockdown dobija sklepy

Większość z nich poradziła sobie z kryzysem wywołanym przez wybuch pandemii Covid-19, który najmocniej dotknął mikrofirmy – ponad połowa z nich jest teraz w złej kondycji. Najtrudniej jest tym działającym w usługach. To w usługach przedsiębiorcy najczęściej (45 proc.) oceniają swoją obecną sytuację jako raczej, albo bardzo, złą w porównaniu ze stanem sprzed pandemii. W branży hotelarskiej i gastronomicznej mówi tak aż 95 proc. badanych.

Lokomotywa eksportu

Wśród ogółu firm o pogorszeniu sytuacji mówi 36 proc. badanych. Średnią podwyższają przedsiębiorstwa produkcyjne i budowlane, wśród których niemal czterech na dziesięciu dobrze ocenia swoją kondycję, a tylko co czwarty notuje jej pogorszenie. – Wyniki badań przedsiębiorstw potwierdzają, że o ile niemal wszystkie branże dotkliwie odczuły skutki zamrożenia gospodarki wiosną 2020 r., o tyle w kolejnych miesiącach sytuacja w poszczególnych sektorach wyglądała już bardzo różnie – komentuje wyniki badania Marek Rozkrut, partner, główny ekonomista i szef Zespołu Analiz Ekonomicznych EY Polska.

Podczas gdy silny spadek przychodów odnotowano w wielu przedsiębiorstwach usługowych, to przemysł odrobił straty i powrócił do dawnego trendu. W dużej mierze dzięki eksportowi. – To właśnie niedoceniany często eksport po raz kolejny okazuje się być głównym motorem wzrostu polskiej gospodarki. W ostatniej dekadzie odpowiadał on za prawie dwie trzecie wzrostu PKB w Polsce – podkreśla główny ekonomista EY.

Ten trend powinien się utrzymać, bo w najbliższym czasie będziemy też korzystać z ożywienia w USA i w Chinach. – Znaczna część naszego eksportu trafia właśnie na te rynki, choć często odbywa się to za pośrednictwem innych krajów, w szczególności Niemiec – zaznacza Rozkrut.

Na nasilone przez kryzys pandemii rozwarstwienie między branżami, a także wewnątrz samych branż, zwraca też uwagę Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. Według niego przemysł, w którym jest sporo średnich i dużych firm, zyskał w czasie pandemii na bliskości odbiorców w Zachodniej Europie. Dzięki temu możemy realizować zamówienia szybciej i częściej. Nic dziwnego, że to w produkcji i w budownictwie firmy najczęściej (39 proc.) planują w tym roku inwestycje.

Jak przypomina Soroczyński, w usługach – najmocniej dotkniętych przez obostrzenia sanitarne – działa z kolei dużo mikro- i małych firm, którym (m.in. ze względu na formę zatrudnienia pracowników) często trudno było skorzystać z tarczy finansowej PFR. Z raportu EY wynika, że był to najbardziej popularny instrument wsparcia podczas pandemii – sięgnęło po niego 44 proc. firm, podczas gdy 43 proc. badanych skorzystało ze zwolnienia ze składek ZUS.

Nadzieja na wzrost

Rządowe wsparcie, nakierowane przede wszystkim na utrzymanie zatrudnienia, przyniosło efekty. Tylko co czwarta firma zmniejszyła w zeszłym roku zatrudnienie, chociaż niemal co druga firma ma problemy ze zmniejszeniem liczby klientów, ponad połowa badanych zakończyła ubiegły rok ze spadkiem sprzedaży (w 17 proc. przekroczył on 50 proc.). U prawie 30 proc. badanych pandemia wywołała problemy z płynnością finansową – głównie w wyniku zatorów płatniczych. A ponad jedna czwarta mówi o wzroście zadłużenia.

Jak przewiduje Marek Rozkrut, o ile rok 2020 był bardzo trudny dla polskich przedsiębiorców, o tyle wielu z nich negatywne skutki pandemii może odczuć dopiero w bieżącym roku. Dotyczy to zwłaszcza przedsiębiorstw i branż, które były silnie wspierane programami rządowymi i korzystały z oszczędności, a które nie mogą funkcjonować tak na dłuższą metę. – Część z tych firm upadnie, ale jest duża szansa, że zbiegnie się to w czasie z silniejszym ożywieniem w polskiej gospodarce, co pozwoli ograniczyć negatywne skutki dla rynku pracy – uspokaja Rozkrut.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA