fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polskie firmy boją się, że najgorsze jeszcze przed nimi

Adobe Stock
Spowolnienie w gospodarce strefy euro nie uderzyło mocno w polski eksport, ale polskie firmy boją się, że najgorsze jeszcze przed nimi. Te obawy tłumią ich aktywność inwestycyjną i ograniczają zapotrzebowanie na pracowników.

To wnioski z tzw. Szybkiego Monitoringu (SM), czyli cokwartalnych ankietowanych badań NBP wśród przedsiębiorstw.

Wskaźnik ocen bieżącej sytuacji przedsiębiorstw w IV kwartale ub.r. spadł czwarty raz z rzędu i znalazł się na poziomie najniższym od trzech lat, choć wciąż minimalnie powyżej długoterminowej średniej. Może się to wiązać m.in. ze spadkiem wyniku finansowego netto w III kwartale ub.r.

Z SM NBP wynika, że pogorszenie wyniku netto firm było efektem obniżenia wyniku na operacjach finansowych. Wynik na sprzedaży wyraźnie się bowiem poprawił (rok do roku), bo wzrost kosztów wyhamował bardziej niż wzrost sprzedaży. Z tego samego powodu w III kwartale ub.r. wzrosła (rok do roku) rentowność działalności operacyjnej przedsiębiorsw, która wcześniej przez cztery kwartały z rzędu malała. Odsetek przedsiębiorstw rentownych utrzymał się w rezultacie w trendzie wzrostowym.

Odsetek firm, które spodziewają się wzrostu rentowności w najbliższym roku, systematycznie jednak maleje. Spośród ankietowanych w grudniu przedsiębiorstw takie oceny formułowało niespełna 32 proc., a 19 proc. spodziewało się spadku rentowności. Różnica między tymi odsetkami wynosiła więc około 13 pkt proc., podczas gdy rok wcześniej przekraczała 30 pkt proc.

Jeszcze gorzej prezentują się prognozy firm odnośnie do ich sytuacji ekonomicznej. Wskaźnik prognoz kwartalnych spadł do poziomu najniższego od co najmniej 2013 r., a wskaźnik prognoz rocznych do poziomu najniższego od co najmniej 2015 r. (wcześniej nie był obliczany). „W świetle oczekiwań przedsiębiorstw należy się liczyć z wyraźnym pogorszeniem ich kondycji w 2020 r." – napisali analitycy NBP.

Skąd ten pesymizm? Badania NBP sugerują, że firmy obawiają się osłabienia popytu, szczególnie zagranicznego. Najsilniejsze obawy zgłaszają wyspecjalizowani eksporterzy. W ich przypadku wskaźnik prognoz popytu jest równie nisko, co podczas recesji w strefie euro z 2013 r. i globalnej recesji z 2009 r.

Autorzy raportu NBP zwracają uwagę, że w ostatnim roku „dynamika eksportu w sektorze przedsiębiorstw wykazywała tendencję rosnącą mimo słabnącego wskaźnika prognoz eksportu". To oznacza, że formułowane przez firmy oceny odzwierciedlają ich obawy, które mogą się okazać nieuzasadnione. „Uwarunkowania rozwoju sprzedaży zagranicznej są, w dłuższym horyzoncie, korzystne" – podkreślają ekonomiści z banku centralnego.

Do pesymizmu firm przyczyniają się jednak także rosnący koszty, w tym pracy. Najczęściej zgłaszaną przez firmy barierą rozwoju są podatki i zmiany przepisów, ale na drugim miejscu znajduje się właśnie wzrost kosztów surowców, a na trzecim miejscu wzrost kosztów pracy. Na ten ostatni problem skarży się obecnie najwięcej firm od co najmniej 2014 r. Brak kadr przesunął się na czwartą pozycję wśród najczęściej zgłaszanych barier rozwoju, a jej znaczenie wyraźnie słabnie.

Jeszcze niedawno to niedobór pracowników firmy uważały za swój największy problem. W 2018 r. średnio taką ocenę formułowało 9,1 proc. firm. Dla porównania, w II połowie 2019 r. odsetek ten oscylował nieco powyżej 7 proc. To jeden z widocznych w badaniach NBP przejawów słabnącego zapotrzebowania na pracowników. Świadczy o tym także to, że w IV kwartale ub.r. trzeci raz z rzędu zmalał odsetek firm, które mają nieobsadzone miejsca pracy.

Z ankietowych badań NBP wynika, że popyt na pracowników będzie nadal słabł. Odsetek przedsiębiorstw, które planują w najbliższym roku zwiększyć zatrudnienie, zmalał do 32,1 proc. z 34,6 proc. w poprzedniej edycji badania, a odsetek przedsiębiorstw, które spodziewają się spadku zatrudnienia, wzrósł do 11,3 proc. z 9,4 proc. kwartał temu.

Analitycy NBP podkreślają jednak, że patrząc w szerszej perspektywie zapotrzebowanie na pracę utrzymuje się na wysokim poziomie. To zaś sprawia, że wysoka pozostaje też presja płacowa, choć powoli słabnie. W IV kwartale odsetek firm, które odczuwały presję na wzrost wynagrodzeń zmalał (po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych) do 69 proc., z 69,6 proc. kwartał wcześniej. Była to czwarta z rzędu zniżka tego wskaźnika.

Odsetek firm, które w grudniu oczekiwały wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w kolejnym kwartale, wzrósł do niemal 30 proc. (po oczyszczeniu z wpływu czynników sezonowych). Tak wysoki nie był co najmniej od 2014 r. Analitycy NBP oceniają, że jest to konsekwencja podwyżki płacy minimalnej z początkiem 2020 r. Odsetek przedsiębiorstw spodziewających się wzrostu wynagrodzeń zwiększył się bowiem najbardziej wśród małych i mikro firm, które najczęściej oferują najniższą ustawową płacę. W rezultacie odsetek pracowników, których obejmą planowane na I kwartał podwyżki płac, utrzymał się na poziomie z poprzedniej edycji badania.

Przewidywane przez firmy osłabienie popytu negatywnie wpływa na ich plany inwestycyjne. Plany rozpoczęcia w kolejnym kwartale nowych inwestycji zgłaszało w grudniu 20,5 proc. przedsiębiorstw. Odsetek ten nie był tak niski co najmniej od 2014 r. „Przedsiębiorstwa od dwóch kwartałów deklarują, że coraz częściej ograniczają, czy wręcz rezygnują, z już prowadzonych inwestycji; zwłaszcza w sektorze prywatnym. Odsetek takich przypadków nie jest wysoki w skali próby (6,2 proc.), jednak jego wzrost w przeszłości zbiegał się z okresami słabszej koniunktury w gospodarce" – napisali analitycy NBP.

Odsetek firm, które planują rozpocząć inwestycje w horyzoncie roku, spadł w grudniu do najniższego od dwóch lat poziomu 34,3 proc.

„Raport NBP wskazuje na postępujące pogarszanie się nastrojów wśród krajowych przedsiębiorstw – głównie na fali słabnącego popytu zagranicznego w konsekwencji spowolnienia gospodarczego w eurolandzie. Co istotne, wyraźne pogorszenie zanotowała ostatnio również sytuacja bieżąca. Przekłada się to na ograniczanie planów inwestycyjnych, a także na słabnący popyt na pracę, co z kolei łagodzi braki kadrowe" – podsumował najnowszą edycję SM NBP Piotr Piękoś, ekonomista z banku Pekao.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA