fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Mongolia na celowniku polskich firm

Przed rokiem produkty polskiej firmy Sante trafiły na półki w sieci hipermarketów Emart w Mongolii
materiały prasowe
Kraj wielkiego stepu to szansa dla polskich eksporterów, zwłaszcza zdrowej żywności. Klienci cenią tam produkty spożywcze made in Poland.

Mongolia to kraj liczący niemal 3,5 mln mieszkańców. Prawie połowa z nich mieszka w Ułan Bator. W tym azjatyckim państwie działa blisko 94 tys. firm, aż 63 tys. w stolicy.

Rynek ten próbują penetrować firmy z Polski. Z danych GUS wynika, że nasz eksport do Mongolii miał w 2019 r. wartość 50,4 mln euro. Import zamknął się w kwocie 1,1 mln euro. Udział Mongolii w eksporcie towarowym Polski waha się na poziomie 0,02–0,03 proc. Import jest śladowy.

W eksporcie dominują artykuły spożywcze, napoje alkoholowe i bezalkoholowe, tytoń – 13,5 mln euro. Dalej są produkty przemysłu chemicznego – 9,5 mln, zwierzęta żywe i produkty pochodzenia zwierzęcego – 5,5 mln, tworzywa sztuczne – 4,4 mln, maszyny i urządzenia mechaniczne, elektryczne – 4,1 mln. Najważniejszą część importu stanowią produkty mineralne – 0,8 mln euro.

Trudna szansa

– Mongolia to dla polskich firm potencjalnie duży partner – mówi „Rzeczpospolitej" Janusz Piechociński, były wicepremier i minister gospodarki, prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Polska-Azja. – Skala możliwości z różnych powodów nie jest jednak wykorzystana.

Tłumaczy, że Mongolia to prawdziwa tablica Mendelejewa, czyli kraj, który w swoich bogactwach naturalnych posiada mnóstwo metali rzadkich. – To powoduje, że tamtejszy rynek penetrują wielcy tego świata, wielkie koncerny światowe, wielki kapitał – mówi Piechociński. – Dla nas zostają nisze na tym rynku. I wymienia żywność, ale też urządzenia i rozwiązania dla energetyki, generatory na gaz, technologie dla bioenergetyki i utylizacji odpadów. Utrudnieniem dla polskich firm mogą być też uwarunkowania polityczne. Tu prezes Piechociński wymienia embargo nakładane na wymianę handlową przez Rosję. Przypomina, że przez kilka lat nie działała ambasada Polski w Ułan Bator.

– Mongolia to wyjątkowy kraj azjatycki, który preferuje zachodnie produkty spożywcze i w którym zachodnia kuchnia staje się coraz popularniejsza. Kultura konsumpcji Mongołów jest bliska zachodnim standardom. Duże znaczenie w kształtowaniu tego zjawiska mają młodzi, dobrze wykształceni ludzie, dla których zdrowy tryb życia odgrywa coraz większą rolę – tłumaczy Bat-Erdene Boldbaatar z biura Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Ułan Bator. Dlatego jego zdaniem polskie firmy produkujące zdrową żywność mają na rynku mongolskim duże szanse ekspansji.

Płatki, sałatki i ogórki

Właśnie mija rok, odkąd na ten rynek wkroczyła firma Sante, producent zdrowej żywności. Spółka powstała w 1992 r. Jej oferta obejmuje ponad 200 produktów w kategoriach: płatki śniadaniowe, ciastka i batony zbożowe, kasze, ziarna, batony proteinowe, masło orzechowe, napoje roślinne, pasty i pasztety roślinne. Firma eksportuje swoje produkty do ponad 70 krajów na całym świecie. W Mongolii współpracuje z siecią hipermarketów Emart.

– Współpraca sieci Emart z firmą Sante rozpoczęła się pod koniec 2019 r. Zainicjowali ją eksperci Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Ułan Bator. Emart to wiodąca sieć hipermarketów w Mongolii – mówi Katarzyna Jedlińska, rzeczniczka prasowa PAIH.

Piotr Kowalski, kierownik działu eksportu w Sante, podkreśla, że dzięki pomocy PAIH udało się już wprowadzić do sieci detalicznej Emart wiele różnych produktów. Teraz firma chce rozszerzać swoją ofertę. W 2021 roku planuje włączyć do niej m.in. napoje roślinne i masło orzechowe.

– Misją naszej sieci jest dostarczanie produktów najwyższej jakości, mających korzystny wpływ na zdrowie i samopoczucie klientów. Po spotkaniu z przedstawicielami Sante stwierdziliśmy, że znaleźliśmy to, czego szukamy. Mongołowie bardzo lubią polskie produkty. Zainteresowanie marką Sante stale rośnie – mówi Oyunchimeg Ulziibayar z firmy Sky Hypermarket LLC, zarządzającej siecią Emart Mongolia. Produkty Sante sprzedawane są we wszystkich supermarketach tej sieci. Zostały też wprowadzone do sprzedaży online.

W latach 90. XX w. na mongolski rynek zaczęły trafiać naturalne przetwory owocowo-warzywne firmy Bracia Urbanek z Łowicza. Dziś firma to już potentat w tej kategorii produktów na tamtejszym rynku. Hitem jest sałatka naddunajska i ogórki w słoikach. W internecie można znaleźć nieco żartobliwe informacje, że Urbankowie są znani w Mongolii jak Coca-cola albo że w tym kraju znane są trzy polskie nazwiska: Kopernik, Chopin I Urbanek. Pod koniec lat 90. fabrykę braci Urbanek w Łowiczu odwiedził ówczesny prezydent Mongolii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA