fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Polskie szpitale czekają na pracowników z Ukrainy

Fotolia.com
Ukraińcy, którzy ratują rynek pracy w budownictwie czy w hotelarstwie, mogą być też szansą dla szpitali. Osiem na dziesięć z nich jest gotowych zatrudnić lekarzy i pielęgniarki zza wschodniej granicy.

Jedynie 3 proc. polskich szpitali jest przeciwnych zatrudnianiu personelu medycznego z Ukrainy –wynika z badania agencji zatrudnienia Manpower, a konkretnie jej linii biznesowej Manpower Life Science. Sondaż, który w tym roku objął 71 szpitali z całej Polski, zrzeszonych w Polskiej Federacji Szpitali, wykazał, że w 7 na 10 z nich brakuje pielęgniarek i lekarzy. 

Na razie jednak, jak wynika z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, skala zezwoleń na pracę dla przedstawicieli zawodów medycznych jest bardzo niewielka - w I półroczu tego roku dostało je 393 cudzoziemców, w tym 101 Ukraińców. To mniej niż rok wcześniej (106).

Bariera procedur

Jak ocenia Jacek Kopacz, ekspert Manpower Life Science, dla lekarzy czy pielęgniarek z Ukrainy nie stanowi problemu egzamin ze znajomości polskiego. Natomiast ogromną barierą w ich zatrudnieniu jest mnogość przepisów związanych z uzyskaniem prawa wykonywania zawodu oraz brak ich standaryzacji.

Czytaj także:  #RZECZoBIZNESIE: Łukasz Zontek: Innowacja w szpitalach nie musi być droga 

- W Polsce każda placówka medyczna ma własne wytyczne dotyczące nostryfikacji dyplomów. Procedury mogą przeciągać się nawet do pół roku, a ich koszty sięgają do kilkunastu tysięcy złotych. Ponadto, lekarze spoza Unii Europejskiej muszą przejść pozytywnie etap nadania statusu imigracyjnego oraz zdać egzamin językowy. Te elementy są obligatoryjne, by lekarz z zagranicy mógł starać się o pozycję samodzielnego specjalisty, zaczynając od 13-miesięcznego stażu pod opieką doświadczonego lekarza – wyjaśnia Kopacz. Ten ostatni obowiązek jest uciążliwy dla doświadczonych specjalistów traktowanych jak stażyści.

Zdaniem eksperta Manpower Life Science, to ostatni dzwonek, by zawalczyć o personel medyczny z Ukrainy - o który konkurują też kraje zachodnie, w tym zwłaszcza Niemcy, gdzie niedobór lekarzy, pielęgniarek farmaceutów sięga około 100 tysięcy pracowników i które od przyszłego roku szerzej otworzą się na imigrantów zarobkowych spoza Unii.

Konkurencja zza Odry

Ekspert Manpower Life Science przypomina, że Niemcy, które w zeszłym roku przyjęły nowe przepisy imigracyjne, w czołówce listy profesji mogących liczyć na ułatwienia w dostępie do rynku pracy umieściły zawody medyczne. Niemieckie władze już teraz prowadzą intensywne działania na rzecz pozyskania pracowników z Ukrainy.

Zdaniem Kopacza, jeśli chcemy przyciągnąć ich do Polski pilnie potrzebne są konkretne działania; począwszy od zniesienia barier administracyjnych w legalizacji pobytu, przez uruchomienie szybkiej ścieżki uzyskania pozwolenia na pracę dla kwalifikowanych lekarzy władających językiem polskim z zachodnich obwodów Ukrainy, ułatwienia w uznaniu tytułu specjalisty zdobytego na Wschodzie, po przygotowanie atrakcyjnej oferty dla kandydatów w regionach Polski, gdzie potrzeby kadrowe są największe. Warto byłoby również rozważyć granty dla tych lekarzy, którzy chcą kontynuować szkolenie podyplomowe czy bezpłatne studia pomostowe dla pielęgniarek i położnych, co pozwoliłoby na ich szybszą aktywizację.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA