fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

#RZECZoBIZNESIE: Bartosz Ziółek: Polskim firmom brakuje cierpliwości w Chinach

tv.rp.pl
Wykorzystując gotowe scenariusze zachodnich firm i dokładając nasz polski spryt, to w krótkim czasie, liczonym w dziesiątkach lat, jesteśmy w stanie tam zaistnieć – mówi Bartosz Ziółek, dyrektor generalny Amber Global Consulting, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Gość przyznał, że specyficzny sposób prowadzenia biznesu Polaków jest dużo lepszą kulturą biznesową w Chinach, niż zachodnie kraje przedstawiały, kiedy tam wchodziły.

- Lepiej się adaptujemy, ale mamy niezdrowe oczekiwanie krótkiej drogi do sukcesu. Polska zaczęła eksportować na dalekie rynki 8-10 lat temu z dużą intensywnością. Mamy coraz więcej przykładów z Chin, że to jest możliwe - tłumaczył Ziółek.

Zaznaczył, że polskie firmy dzisiaj jeszcze nie są gotowe na Chiny. - Zrobiły olbrzymi wysiłek pierwszego kroku. Rynek zwrócił twardą odpowiedź dotyczącą poziomu adaptacji tych produktów, sprawdzenia wiedzy dotyczącej opakowania, poziomu cenowego, zarządzania, pozycjonowania w chińskim internecie – mówił.

Podkreślił, że produkty europejskie z natury są produktami premium i aspiracyjnymi. - W Chinach kupuje się produkty z UE z powodu tej aspiracji i przekonania, że te produkty są dużo bezpieczniejsze. Premia w marży, którą można uzyskać jest dużo większa niż gdziekolwiek indziej. Jest potem z czego inwestować w budowanie świadomości marki – wyjaśnił.

Ziółek zaznaczył, że temat jabłek jest bardzo świeży, a już widać olbrzymie zmęczenie, chęć poddawania się i zwrócenia w kierunku łatwiejszych rynków. - Szkoda, bo w niektórych częściach Chin polskie jabłka niebawem będą pierwszym wyborem jeśli chodzi o owoce zagraniczne – stwierdził.

Przyznał, że Chińczycy wiedzą o Polsce coraz więcej, bo od ponad 3 lat trwa trend odwrotu od turystyki związaną z Europą Zachodnią i coraz więcej Chińczyków przyjeżdża, zwiedza, ogląda.

Podkreślił, że w kontaktach z Chińczykami ciekawym ruchem jest aktywność polskiej branży drobiarskiej. - Otworzono biuro integrujące całą branżę w Szanghaju, więc w kontakcie bezpośrednim oni są na miejscu – tłumaczył.

- Przez to, że jesteśmy w 3 miastach w Chinach jesteśmy w stanie na co dzień być w kontakcie. Chińczycy doceniają to, że jesteśmy stabilnym partnerem i podkreślają, że nas widzą np. na kolejnej imprezie targowej. To jest dla nich największą gwarancją – mówił.

Ziółek zaznaczył, że Chiny to rynek na którym obecność opłaciła się firmom z Zachodniej Europy. - Jeśli będziemy potrafili wykorzystać gotowe scenariusze i dołożyć nasz polski spryt, to w krótkim czasie, liczonym w dziesiątkach lat, jesteśmy w stanie tam zaistnieć – ocenił.

- Nasze kampanie promocyjne wygrywają przekazem związanym z egzotyką. My jesteśmy nieznani, ale to jest olbrzymia przewaga, bo jesteśmy w stanie dużo rzeczy pokazać, które są ciekawe – dodał.

Zaznaczył, że na rynku chińskim trzeba mieć spójny pomysł i wymyślone, gdzie chcemy być za 10 lat. - Ten pomysł musi być utrzymany w głównym elemencie przez długi okres pierwotnego wdrożenia – tłumaczył.

- Druga rzecz to zasoby, które dzisiaj są największym deficytem. Trzeba łączyć siły jak przemysł drobiowy – dodał.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA