fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Białoruś

Aleksandrowi Łukaszence pozostał tydzień

Niedzielny protest w Mińsku
AFP
Sparaliżowana stolica, tłumy protestujących i rzesza uzbrojonych funkcjonariuszy. Białorusini odliczają dni do upływu „ludowego ultimatum".

W niedzielę ulicami białoruskiej stolicy przeszedł Marsz Partyzantów, bo aleja Partyzantów była jedną z nielicznych niezablokowanych przez służby arterii stolicy. Gdy na końcu wielotysięcznej kolumny pojawiły się samochody z funkcjonariuszami OMON, którzy próbowali zatrzymywać protestujących, kilkaset osób ruszyło w ich kierunku. Wtedy ubrani na czarno i uzbrojeni po zęby funkcjonariusze wrócili do samochodów i pośpiesznie odjechali.

Niezależne białoruskie media informowały, że padły strzały i doszło do wybuchów. Z kolei białoruskie MSW za pośrednictwem rosyjskich mediów tłumaczyło, że strzelano kulami gumowymi w powietrze, bo protestujący jakoby zaczęli rzucać kamieniami w funkcjonariuszy.

Odejścia rządzącego od 1994 r. przywódcy kraju Aleksandra Łukaszenki domagano się również w innych miastach, m.in. w Brześciu i Grodnie. W momencie zamknięcia tego wydania mińskie centrum obrony praw człowieka Wiosna informowało o ponad 50 zatrzymanych, w tym kilku dziennikarzach.

Od początku wybuchu protestów po sfałszowanych wyborach prezydenckich 9 sierpnia (w których Łukaszenko oficjalnie zdobył ponad 80 proc. głosów) przez białoruskie areszty przeszło już kilkanaście tysięcy osób.

Tymczasem przeciwnicy reżimu zapowiadają, że przyszła niedziela będzie przełomowa dla trwających już trzeci miesiąc protestów.

– 25 października to moment, gdy każdy powinien się określić, po jakiej jest stronie. To deadline dla wszystkich ludzi tkwiących w systemie Łukaszenki. To też sygnał dla wszystkich Białorusinów: albo teraz, albo perspektywa wolności się oddala i na długi czas Białoruś ugrzęźnie w protestach, podczas których ludzi aresztują i kaleczą – mówi „Rzeczpospolitej” Franak Wiaczorka, przedstawiciel przebywającej na Litwie liderki białoruskiej opozycji Swiatłany Cichanouskiej ds. międzynarodowych.

We wtorek postawiła ona Łukaszence „ludowe ultimatum”. Prezydent do 25 października ma się podać do dymisji, wypuścić wszystkich więźniów politycznych oraz zaprzestać represji. W przeciwnym razie zapowiedziała ogólnokrajowe protesty, strajk generalny oraz blokadę „wszystkich dróg”.

– To będzie nowa jakość protestu. Reżim odczuje bolesne skutki gospodarcze, a protestujący przejdą do aktywnych działań. Ta aktywność powinna jednak pozostać pokojowa, by nie dopuścić starcia z uzbrojoną milicją i armią – twierdzi Wiaczorka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA