Bezpieczeństwo

Jak rozwiązać ewentualną kolizję, gdyby odbyły się dwa marsze 11 listopada

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
W razie potrzeby Aleje Jerozolimskie wystarczą na obie manifestacje. I to byłoby najlepsze wyjście.

Eksperci w dziedzinie prawa o zgromadzeniach są zgodni, jak rozwiązać ewentualną kolizję, gdyby obok państwowego zgromadzenia o nazwie Biało-Czerwony Marsz odbył się także Marsz Niepodległości, którego w środę zakazała odchodząca prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz, a w czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił zakaz.

Maszerujący tłok

Decyzja prezydenta i premiera o zorganizowaniu pod ich patronatem państwowego marszu na trasie, którą miał iść Marsz Niepodległości, postawiła tę kwestię na porządku dziennym.

Czytaj także: Jest decyzja sądu ws. Marszu Niepodległości w Warszawie

Zakaz lub rozwiązanie marszu to ostateczność

Organizatorzy zakazanego marszu odwołali się do sądu, a ten w czwartkowy wieczór uchylił zakaz. Orzeczenie sądu pierwszej instancji nie będzie jeszcze prawomocne. Sądy mają obowiązek szybko procedować (w podobnej sprawie we Wrocławiu sąd w środę nieprawomocnie uchylił zakaz prezydenta, ale też prawdopodobne są jeszcze odwołania).

Pytanie o prawną kolizję będzie aktualne, gdyby Marsz Niepodległości został przez sądy zalegalizowany.

 

Organizatorem „państwowego" marszu formalnie jest resort obrony, a konkretnie Dowództwo Garnizonu Warszawa. Impreza jest pod patronatem prezydenta Andrzeja Dudy.

Rzecznik prezydenta Błażej Spychalski twierdził w środę wieczorem, że impreza o charakterze państwowym ma pierwszeństwo przed zwykłym zgromadzeniem, nawet jeśli ma ono już wcześniej wyznaczoną lokalizację i nawet jeśli ma charakter cykliczny.

W poprzednich latach organizowano już marsze niemal obok siebie np. w okolicach Krakowskiego Przedmieścia. Problem zauważył prezydent Bronisław Komorowski, który proponował zamieszczenie w prawie o zgromadzeniach wyraźnego pierwszeństwa dla uroczystości państwowych. Propozycja zawężała jednak konstytucyjne wolności, przeciw czemu oponował m.in. rzecznik praw obywatelskich, wskazując na niedoskonałości propozycji.

Obecne prawo o zgromadzeniach stanowi w art. 2 ust. 1, że ustawy tej „nie stosuje się do zgromadzeń organizowanych przez organy władzy publicznej". Ale z takiej konstrukcji nie wynika jeszcze, by impreza państwowa miała pierwszeństwo przed zgromadzeniami innego typu. Brakuje podstawy prawnej, by tak uznać, choć w praktyce zapewne tak będzie.

– Organizator zgromadzenia, który ma zgodę, a w tym wypadku miałby ją potwierdzoną przez sąd, ma prawo przejść daną trasą, a władze winny to respektować i zorganizować swoje zgromadzenie w innym miejscu – ocenia prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z UW. – Wyznaczenie państwowego zgromadzenia nie ma tu znaczenia.

Uroczysty precedens

Inaczej ocenia ogłoszenie państwowego marszu dr Maciej Kiełbowski, adwokat z kancelarii Wardyński i Wspólnicy.

– To nowy fakt, tak doniosły, że sąd winien go brać pod uwagę, gdyby zamierzał dopuścić zakazany marsz.

Stanisław Trociuk, zastępca RPO, nie znajduje przepisu o pierwszeństwie zgromadzeń państwowych, ale wyłączenie ich spod rygorów prawa o zgromadzeniach w jego ocenie oznacza tyle tylko, że państwowych się nie zgłasza i nie rozwiązuje.

– Z pewnością nie można jednak ich zakazać, i gdy „obywatelskie" zgromadzenie jest w tym samym miejscu zgłoszone, to mamy kolizję. Najlepiej, by organizatorzy je rozwiązali, bo prawo zawiera lukę, nie ma procedury rozwiązania takiej kolizji – mówi „Rz".

– W obecnej sytuacji, kiedy sąd bada zakaz prezydent Warszawy, winien ten nowy fakt organizowania państwowego zgromadzenia uwzględnić, i wskazać w orzeczeniu, gdyby Marsz Niepodległości utrzymał, jak oba marsze przeprowadzić bezkolizyjnie.

Czytaj także: RPO o marszu: chodzi o istotę konstytucyjnej wolności

Koncyliacyjne stanowisko ma Ewa Gawor, szefowa stołecznego Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Uznała, że uroczystości państwowe mają pierwszeństwo przed innymi zgromadzeniami, i jeśli organizatorzy Marszu Niepodległości chcą uczcić Święto Niepodległości, winni się włączyć do marszu państwowego.

10 minut przed ostatecznym terminem prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazała marszu

96 godzin sądy dwóch instancji mają na rozpatrzenie odwołania organizatorów marszu i wdrożenie sądowego werdyktu

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL