Warszawa

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zakazała Marszu Niepodległości

Fotorzepa/Robert Gardziński
Hanna Gronkiewicz-Waltz na konferencji prasowej poinformowała, że wydała zakaz organizacji Marszu Niepodległości w Warszawie.

- Dwukrotnie pisałam do ministra Zbigniewa Ziobry w sprawie delegalizacji ONR, a wiemy, że przewodniczący marszu jest osobą, która pełni funkcję w pruszkowskim ONR. On zresztą podpisał się pod wnioskiem do wojewody o zorganizowanie tego marszu. Uważam z całą odpowiedzialnością, że nie tak powinno wyglądać stulecie odzyskania niepodległości przez polskie państwo, stąd moja decyzja o zakazie marszu- powiedziała Gronkiewicz-Waltz. Poinformowała również, że swoją decyzję konsultowała z prezydentem-elektem Rafałem Trzaskowskim.

- Warszawa już się wycierpiała przez agresywny nacjonalizm - powiedziała. Gronkiewicz-Waltz poinformowała również, że w czerwcu skierowała do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego pismo w sprawie wspólnego zabezpieczenia marszu, jednak nie otrzymała w tej sprawie odpowiedzi.

Dziennikarze zapytali prezydent stolicy o możliwość zakazu marszu, który jest wydarzeniem cyklicznym. Tak został zarejestrowany przez wojewodę mazowieckiego. - Jest kontrola sądowa decyzji, więc mogą się odwołać w ciągu 24 godzin do sądu - odpowiedziała.

Wiceprezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości poinformował, że już powstaje odwołanie od tej decyzji. "Zakaz jest prewencyjny, a z Hanny Gronkiewicz-Waltz wychodzi buta, arogancja i pogada do wolności organizowania zgromadzeń" - napisał Mateusz Marzoch.

Zapowiedź rozwiązania marszu

Hanna Gronkiewicz-Waltz w poniedziałek zapowiadała, że może rozwiązać Marsz Niepodległości, jeśli uzna taką decyzję za stosowną.

- Będziemy wszystko analizować, będziemy wszystko fotografować i jeżeli (...) będą race w takim zakresie, jak w zeszłym roku, to bez wahania rozwiążę tę manifestację - zapowiedziała. - Niech pilnują, organizator za to odpowiada. Wszystko będziemy nagrywać - dodała.

Morawiecki: Organizatorzy Marszu Niepodległości nie zapewnią spokojnego przebiegu

Premier Mateusz Morawiecki powiedział, że przedstawiciele rządu nie mogą wziąć udziału w Marszu Niepodległości 11 listopada, ponieważ mogą się na nim pojawić prowokatorzy.

"Niestety, środowiska organizujące ten marsz nie zgodziły się, by powiewały na nim wyłącznie biało-czerwone flagi, żeby nie było żadnych transparentów. W związku z taką postawą zrezygnowaliśmy z udziału w  tej manifestacji" - powiedział Mateusz Morawieckiego w wywiadzie dla "Gazety Polskiej".

Ubiegłoroczny marsz

W 2017 roku marsz odbył się pod hasłem "My chcemy Boga". Z wyliczeń policji wynika, że wzięło w nim udział około 60 tys. osób. Na niektórych transparentach pojawiły się hasła: "Wszyscy różni, wszyscy biali" czy "Europa tylko dla białych". Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa.

Czytaj także: Prezydenci miast wybierają mniejsze zło

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL

Po pierwsze: bezpieczeństwo. Przy obecnych kłopotach policji trudno wierzyć, że uda się je zapewnić #11listopada. Po drugie: historia. Polska i @warszawa dość już wycierpiały przez agresywny nacjonalizm. Nie tak powinno wyglądać stulecie niepodległości. Stąd decyzja o zakazie. pic.twitter.com/1Y3XO1F57M

— Hanna Gronkiewicz (@hannagw) 7 listopada 2018