fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Odmrażanie rynku hipotek

Fotorzepa/ Urszula Lesman
Chętnych na kredyty mieszkaniowe jest więcej. Banki powoli zdejmują też kolejne epidemiczne ograniczenia w hipotekach. Rynek hipoteczny powoli się odbudowuje.

709 tysięcy złotych – przeciętnie na taki właśnie 30-letni kredyt może dziś liczyć trzyosobowa rodzina, w której rodzice pracują i każde przynosi do domu po jednej średniej krajowej – wynika z szacunków HRE Investments opartych o dane z banków.

Stopy w dół, zdolność w górę

To o 70 tysięcy więcej niż przed rokiem. - Przy tym trzeba mieć świadomość, że większość tego przyrostu zawdzięczamy decyzjom Rady Polityki Pieniężnej. To bowiem obniżenie poziomu stóp procentowych doprowadziło do tego, że oprocentowanie kredytów mieszkaniowych spadło o jedną trzecią względem stanu sprzed epidemii. Możemy tym więcej pożyczyć, im kredyt jest tańszy – wyjaśnia Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments.

Banki różnią się pod względem ofert. W październiku najhojniejszy bank skłonny jest pożyczyć naszej modelowej rodzinie nawet ponad dwa razy więcej niż instytucja najbardziej zachowawcza. Citi Handlowy proponuje naszej modelowej rodzinie 380 tysięcy złotych kredytu. Jeśli dług zaciągany byłby z 20-proc. wkładem własnym, to dzięki niemu można byłoby kupić mieszkanie warte 475 tys. złotych. Na drugim biegunie znajdziemy takie instytucje jak ING, BOŚ czy BNP Paribas., które skłonne byłyby pożyczyć naszej familii nawet ponad 800 tysięcy złotych na zakup mieszkania.

W badanym przez przykładzie rodzina nie ma zobowiązań finansowych, ale posiada już pozytywną historię kredytową. Oboje rodzice mają pracę, a ich pensje zostały oszacowane na podstawie danych GUS o pensjach w sektorze przedsiębiorstw. Niestety dane urzędowe pomijają umowy o dzieło czy zlecenie, ale też pensje w małych firmach i administracji publicznej. W sumie oznacza to, że urzędowa średnia jest trochę zawyżona. Gdyby spróbować to zniwelować poprzez obniżenie średniej krajowej o 20 proc., to i tak wciąż mielibyśmy do czynienia z całkiem solidną zdolnością kredytową. Przeciętnie nasza rodzina mogłaby bowiem pożyczyć na mieszkanie w ramach 30-letniego kredytu 510 tysięcy złotych – wynika z danych HRE Investments.

Pełzające luzowanie warunków kredytowych

Z miesiąca na miesiąc coraz więcej jest symptomów łagodzenia podejścia banków do udzielania kredytów. Najjaskrawszym przykładem jest fakt, że banki ING i BOŚ obniżyły wymagania dotyczące wkładu własnego. Przypomnijmy, że w odpowiedzi na epidemię instytucje te wprowadziły wymaganie 30-proc. wkładu własnego. Stało się tak dlatego, że najpewniej bały się spadku cen nieruchomości. Dziś te obawy zanikają, w efekcie czego wystarczy posiadać 20 proc. ceny mieszkania w gotówce, aby te banki przyjęły od nas wniosek kredytowy. Do tego ING – ważny gracz na rynku kredytów hipotecznych w Polsce - kusi klientów marżą niższą niż miesiąc czy dwa miesiące temu.

Pojawiają się też takie elementy liberalizacji jak udzielanie kredytów osobom posiadającym czasową umowę o pracę, a nie tylko taką na czas nieokreślony lub dopuszczanie jako źródło dochodów zysków z prowadzonej działalności gospodarczej – o ile nie podlegały one nadmiernym wahaniom w ostatnim czasie. Wciąż w najgorszej sytuacji są osoby pracujące na tzw. umowach śmieciowych. Takie źródła dochodu akceptuje wciąż niewiele instytucji. Widoczne są więc powoli wprowadzane ułatwienia dla kredytobiorców, ale minie jeszcze wiele czasu zanim kredyty będą równie łatwo dostępne, co przed epidemią.

Rośnie popyt na kredyty

Kilka dni temu Biuro Informacji Kredytowej podało, że indeks popytu na kredyty mieszkaniowe urósł we wrześniu o 5,4 proc. Oznacza to, że w przeliczeniu na dzień roboczy banki i SKOK-i przesłały do BIK zapytania o kredyty mieszkaniowe na kwotę większą o 5,4 proc. niż rok temu. We wrześniu o hipotekę wnioskowało 37,7 tys. klientów, o 5,3 proc. więcej niż rok temu (w sierpniu było to 32,66 tys.), wobec dołka z kwietnia liczba ta odbiła bardzo wyraźnie, bo prawie o 36 proc. We wrześniu średnia kwota wnioskowanego kredytu wyniosła 291,8 tys. zł (+4,9 proc. rok do roku).

W I półroczu sprzedaż kredytów mieszkaniowych wyniosła 31,2 mld zł, co oznacza spadek o 0,4 proc. rok do roku, liczba podpisanych umów spadła o 8,3 proc. – podaje BIK. Z jego prognozy wynika, że w całym roku banki udzielą kredytów mieszkaniowych o wartości 60 mld zł, co oznaczałoby spadek o 8 proc. W 2019 r., najlepszym od dekady, sprzedaż urosła o 14,9 proc., do 65 mld zł (liczba umów zwiększyła się o 4 proc. i wyniosła 238,3 tys.).

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA