fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Coraz więcej banków pod kreską. Najsłabsi nie przetrwają

Adobe Stock
Przybywa banków będących pod kreską i ich łączna strata rośnie. Niska lub wręcz ujemna rentowność utrudnia im pozyskanie kapitału, więc może dojść do dalszych fuzji.

Po ośmiu miesiącach tego roku 20 banków (10 komercyjnych i 10 spółdzielczych) miało łącznie 1,1 mld zł straty netto – podała Komisja Nadzoru Finansowego. Podmiotów ze stratą przybywa: po czerwcu było ich 16, a po kwietniu – 14. Rośnie też ich łączna strata.

Większy rozdźwięk

Pozostałe banki w sektorze po ośmiu miesiącach zarobiły łącznie 6,6 mld zł. Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki giełdowych banków, można wywnioskować, że za straty odpowiada głównie grupa licznych mniejszych podmiotów, choć duże banki także cierpią z powodu pandemii (widać to w spadającym ROE, czyli zwrocie z kapitałów). Już przed pandemią widoczny był podział między tymi grupami, prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło mówił wręcz, że polski system bankowy pękł na dwie części. W jednej jest mniej więcej ośmiu dużych i średnich kredytodawców, w drugiej – kilkanaście małych uniwersalnych banków, które z racji swojej skali mają zbyt niskie ROE. Teraz podział jeszcze się pogłębia.

– Spadku efektywności można się było spodziewać, już od lat ten podział się pogłębia, a kryzys i związane z nim obniżki stóp procentowych tylko ten proces spektakularnie przyśpieszyły. Prawda jest taka, że bankom spoza pierwszej dziesiątki będzie bardzo trudno zarobić na swój koszt kapitału i ich właściciele powinni, poza kilkoma specjalistycznymi podmiotami, poszukać raczej kupujących niż kontynuować prowadzenie biznesu – mówi Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.

– W Polsce już od przełomu 2015 i 2016 r. sektor bankowy ma zbyt niską rentowność, aby pokryć koszt kapitału. Pandemia i obniżki stóp jeszcze pogłębiają ten problem – zwraca uwagę Marcin Czaplicki, adiunkt w Szkole Głównej Handlowej. Ostatnie dane KNF wskazują, że zysk netto sektora po ośmiu miesiącach wyniósł 5,6 mld zł, czyli jest o połowę niższy niż rok temu. ROE spadło o 2,3 pkt, do 4,2 proc., i będzie się jeszcze pogarszać. „Dane te potwierdzają, że wspierająca gospodarkę kroplówka w postaci zerowych stóp procentowych ma coraz silniejsze negatywne efekty uboczne dla wyników i stabilności sektora bankowego" – ocenili ekonomiści PKO BP.

Szczególnie cierpią małe banki, zdaniem ekspertów postępować więc będzie konsolidacja. Można rozważać połączenie dwóch–trzech mniejszych podmiotów, ale w obecnych warunkach będzie to trudniejsze, choć historia zna takie przypadki, gdy małe banki rosły na przejęciach i weszły do pierwszej dziesiątki.

– Sytuacja, gdzie część z tych banków jest nisko- czy wręcz nierentowna, może nie wydawać się już dziś tak niebezpieczna dla gospodarki. Mówimy bowiem o mniejszych podmiotach, upadłość jednego z nich nie zachwieje systemem, jest przecież Bankowy Fundusz Gwarancyjny, mamy też dysponujący potencjalnie dużymi środkami, gdyby zaszła taka potrzeba, Polski Fundusz Rozwoju, który zawsze dość ciepło odnosił się do przejęć w sektorze czy repolonizacji. Gdyby jednak chodziło nie o jeden, ale o kilka banków w ciągu krótkiego okresu, sytuacja mogłaby zacząć być niebezpieczna dla sektora i gospodarki. Niestety, takie mogą być skutki prowadzenia niezbyt dobrej polityki względem sektora bankowego nie tylko w Polsce, ale i w Europie – uważa Materna.

Chodzi o zacieśnianie regulacji skutkujące wysokimi kosztami, wysokie wymogi kapitałowe i opodatkowanie oraz osłabianie pozycji banków wobec klientów (dłużników), skutkujące ograniczeniem innowacji czy spowolnieniem wzrostu akcji kredytowej.

Trzeba wyższych stóp

ROE niższe od kosztu kapitału oznacza, że bankom trudno uzupełnić braki kapitału: inwestorzy uznają tę branżę za mało atrakcyjną. Podatek bankowy pozbawił wielu banków części kapitału, który dziś mógłby się przydać na podreperowanie bilansu, a obniżka stóp pozbawiła je części podstawowego dochodu, jakim jest wynik odsetkowy. Dodatkowo udział prowizji czy zysków z operacji finansowych jest mniejszy w niedużych bankach niż u liderów.

– Kryzys może też obnażyć nie tak rygorystyczne podejście do tworzenia rezerw czy udzielania kredytów, jak to jest w największych bankach, kontrolowanych przez zagranicznych inwestorów i działających zgodnie z przyjętymi w ich grupach standardami. Zmiana regulacji nic nie da, bo nawet obniżka podatku bankowego może nie pomóc, gdy spółki będą miały straty i rozpoczną programy naprawcze. Pomógłby może zwrot podatku, także bankowego, na poczet przyszłych strat. Operacja ta, choć pod względem prawnym pewnie byłaby karkołomna, poprawiłaby pozycję kapitałową spółek i pozwoliła przejść przez kryzys bez konieczności podejmowania bardziej drastycznych kroków – proponuje Materna.

Ocenia, że każda branża przechodzi przez kryzysy, w trakcie których odpadają najsłabsi, a więc trudno, aby ominęło to banki. – Warto jednak minimalizować straty związane akurat z tym sektorem, bo to branża bardzo ważna z punktu widzenia całej gospodarki. Być może przydałaby się jakaś tarcza dla bankowości, sektora, który w poprzednich latach płacił do budżetu podatki nieproporcjonalne do swojej wielkości – dodaje analityk Millennium DM.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA