fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Polacy chętniej się zadłużają

Adobe Stock
Sprzedaż kredytów mieszkaniowych bije historyczne rekordy, a gotówkowych przekracza poziom sprzed pandemii. Wciąż rosną średnie kwoty nowego długu.

Maj przyniósł dalsze duże wzrosty sprzedaży kredytów klientów indywidualnych – wynika z danych udostępnionych „Rzeczpospolitej" przez Biuro Informacji Kredytowej.

Hipoteczna hossa

Sprzedaż kredytów hipotecznych przekroczyła w maju 7,5 mld zł. To tyle samo co w rekordowych marcu i kwietniu i aż o 60 proc. więcej niż rok temu. Po pięciu miesiącach br. banki udzieliły już hipotek wartych 33,7 mld zł, o jedną czwartą więcej niż rok temu.

Warto jednak zwrócić uwagę na efekt niskiej bazy: w przypadku hipotek ubiegłoroczny maj był jednym z dwóch najgorszych miesięcy pod względem sprzedaży. – Jednak warto odnotować, że tegoroczny maj jest już trzecim z rzędu miesiącem o wartości miesięcznej akcji kredytowej powyżej 7,5 mld zł. To trzy miesiące o rekordowej sprzedaży w historii – mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIK. Źródłem tak dobrej koniunktury jest zarówno ogromny wzrost popytu (w ostatnich miesiącach jest prawie dwukrotnie większy niż rok temu), jak i większa skłonność banków do udzielania kredytów (zwłaszcza tych na większe kwoty) widoczna w luzowaniu wymagań m.in. w zakresie wkładu własnego.

Średnia kwota udzielonego kredytu mieszkaniowego nadal rośnie – w maju wyniosła prawie 321 tys. zł, co oznacza wzrost rok do roku o ponad 8 proc. – Wzrost średniej kwoty odpowiada mniej więcej średniemu wzrostowi cen nieruchomości w Polsce. Należy również pamiętać, że banki w pierwszych miesiącach pandemii zwiększyły wymagania dotyczące wkładu własnego, co bezpośrednio przyczyniło się do spadku średniej kwoty udzielanego kredytu – wyjaśnia prof. Rogowski.

Poza tym zadłużaniu sprzyjają dobra kondycja rynku pracy, rosnące średnie wynagrodzenia i chęć kupna lokali większych lub o wyższym standardzie. Dodatkowo pomagają rekordowo niskie, nominalnie bliskie zera stopy procentowe, co nie tylko zwiększa zdolność kredytową, ale też może wpływać na przyśpieszającą inflację, przez co Polacy, chcąc chronić realną wartość oszczędności w obliczu braku lokat w bankach, chętniej wchodzą na rynek mieszkaniowy, często wspierając się długiem.

Utrwala się hossa w wysokokwotowych hipotekach. Najszybciej przybywa tych o wartości 350–500 tys. zł i powyżej 500 tys. zł (odpowiednio pod względem liczby takich kredytów o 27 proc. i 54 proc.). Sprzedaż hipotek o wartości mniejszej niż 350 tys. zł rośnie w jednocyfrowym tempie.

Nie zanosi się na to, aby hossa na rynku hipotek miała mocno wyhamować. Popyt na kredyty jest bardzo wysoki, nawet wyższy niż przed pandemią, i ostatnio do banków zgłasza się po 50 tys. potencjalnych kredytobiorców miesięcznie. Z kolei banki poluzowały wymogi i zależy im na wzroście sprzedaży, bo hipoteki to najbezpieczniejsze długoterminowe kredyty, które dodatkowo pozwalają na zbudowanie trwałej relacji z klientem. Poza tym banki mają dużo kapitału i płynności, aby zwiększać akcję kredytową. Gdyby w kolejnych siedmiu miesiącach sprzedaż wynosiła po 7 mld zł, w całym roku sięgnęłaby blisko 83 mld zł. To byłby rekord oznaczający wzrost o 30 proc. rok do roku.

Gotówka ma wzięcie

Kredytów gotówkowych udzielono w maju za 6,2 mld zł, aż o 87 proc. więcej niż rok temu i o 14 proc. więcej niż w kwietniu. Po pięciu miesiącach sprzedaż wzrosła o 23 proc. rok do roku, do 26,1 mld zł. Także i w tym przypadku duże zwyżki to częściowo efekt niskiej bazy, ale majowa sprzedaż jest już na poziomie nawet wyższym niż przed pandemią.

– W pierwszym okresie pandemii banki ostrożnie udzielały kredytów gotówkowych na wyższe kwoty, co jest naturalne przy wysokiej niepewności. Ale teraz widzimy odwrotne zjawisko: są mniej skłonne udzielać kredytów na niskie kwoty, a chętniej udzielają większego finansowania. Sprzyjają temu niskie stopy procentowe i rosnące dochody – mówi prof. Rogowski. Do tego dochodzi wydłużanie średniego czasu kredytu. O ile w maju 2020 r. wynosił on 46 miesięcy, o tyle teraz urósł do 51 miesięcy (to pozwala zaciągnąć większy dług, ale dla banków zwiększa ryzyko kredytowe). Średnia kwota kredytu gotówkowego w maju to już 21,7 tys. zł (+14 proc. rok do roku).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA